q tong crew is a bunch of light hearted antiheroes-alcoholics, these r our brand
The Stonewall Inn

Product Placement

if i look back, i am lost
untitled
NASA
YOU ARE THE REASON
Cosimo Galluzzi
Color Me Curious
Claire Keane
todays bird

❣ Chile in a Photography ❣
𓃗
Keni

gracie abrams

Game Changer & Make Some Noise
Monterey Bay Aquarium
The Bowery Presents
hello vonnie
Sade Olutola
cherry valley forever

seen from Türkiye

seen from Italy
seen from Germany
seen from United States
seen from Germany

seen from United Kingdom
seen from Brazil
seen from United States
seen from Türkiye
seen from United States
seen from United States
seen from Colombia
seen from Chile
seen from Ukraine

seen from United States
seen from Nicaragua
seen from South Africa

seen from United States

seen from United States

seen from Italy
@takietamtrolo
q tong crew is a bunch of light hearted antiheroes-alcoholics, these r our brand
Crazy who makes me the happiest, Could make me the saddest.
Tyler, The Creator
Every night I text her ''I wanna solve the world, I think I need your help'' She text me ''how you gon' trust somebody when you don't trust yourself?''
Childish Gambino
Don't be mad cause I'm doing me better than you doing you
Childish Gambino
"czasami musisz przeprosić za to, że przeprosiłeś"
małpa
bum!
Gościu se myśli, że dzieląc z osobą zainteresowania, słuchając tej samej muzyki, i w ogóle dobrze się dogadując ma szanse na coś więcej niż tylko bycie kumplem z boiska. Taki chuj. Prawda jest taka, że kolega z boiska na starcie ma przejebane, a nawet jeśli już myśli, że wyszedł ze strefy kolegowania, to pizd. Coś chyba jest w tej teorii, że dziewczyna z góry ustawia Cię w kolejce 'kandydat na przyjaciela' 'kandydat na chłopaka'. Bum! Dalej życie singla, a przyjacielem twoim być nie chcę. Pozdro!
polityka?
Żeby polityk polityka po mordzie bił i jeszcze głupi tłum to uwielbiał. W jakich czasach my żyjemy? Epoce kamienia łupanego? Nachapajcie się tej kasy i spierdalajcie.
taki tam apdejt
Przerwa międzysemestralna trwa, więc pomyślałem, że zajrzę tutaj. Dawno nic nie pisałem, bo w sumie dawno nic ciekawego się nie działo. Nudy, projekty, potem sesja, dużo paniki i ulga. A z ważniejszych rzeczy to jestem gruby. Trzeba będzie wziąć się za siebie przez semestr. Postaram się zaglądać tu trochę częściej, nie żeby ktoś zaglądał.
jj
jest środek kurwa pierdolonej nocy...
Zajebie ich jak wrócą. Ciekawe czy ktoś to czyta... a w sumie - jebie mie to.
Umyłem naczynia, może uda mi się wywinąć od wynoszenia śmieci. Jutro powrót do domu. Ciekawe czy małpa zda prawko.
Pięć dni. Nie mogę się doczekać. #knickstape
~jj
Kojarzy ktoś jeszcze tego pana? Soul Survivor Pete Rock. Jest klimat.
~jj
się żyje...
Sprawdź to, trzeci tydzień na uczelni. Trzeci tydzień w Rzeszowie i jeszcze wszystko jakoś trzyma się kupy. Chociaż blisko było, żeby jebło. Brakuje mi wielu osób, jak to zwykle bywa, ale jakoś trwam. Zajęcia przeplatam Guild Warsami, potem zajęcia, potem projekty, człowiek mało się wysypia w takim tempie.
Ogólnie wiele się nie zmienia. Jesienny sezon seriali się zaczął. Elementary, Sons of Anarchy, Castle... rozpierdala mnie, że młody człowiek ma tyle czasu by oglądać tyle tego gówna. Obejrzenie odcinka czy dwóch to już cześć codziennej rutyny. Zamiast wyjść na dwór pokopać piłkę. Na weekendzie trzeba będzie przywieźć jakieś sporty.
I jedzenie. Jestem słoikiem, to oficjalne, ale trochę z winy mamy, bo nie chce mnie puścić bez żadnych takich. Ogórków, papryk, innych pierogów.
W tym momencie jedyne co mnie trzyma i pcha do przodu to myśl "byle do piątku". A i jeszcze przyjaciele. Banda naprawdę pojebanych popaprańców, ale bez nich byłoby nudno. I smutno.
Trzy tygodnie do startu sezonu. Przedsezonowe mecze to trochę gówno, Knicks na razie jeszcze szukają stabilności i zgrania. Mam nadzieje, że Barg, Udrih i rook szybko wkupią się do składu. Ostatni ma już przebłyski, jeśli ma chociaż pierwiastek talentu taty, to będzie spoko.
I gdzie ta jebana pizza!?
Jesse, we must cook... - Heisenberg
Gimby się smucą bo nie mają co oglądać. Wybitny aktor, wybitny program.
"Niektórzy mówią, że ma w sobie 45% konia..."
Wiadomo, modne jest teraz oglądanie Top Geara. Prowadzący są bardzo śmieszni i takie tam, ale serio - podziwiam typów. Tak sobie myślę, że mam w sobie jakiś pierwiastek brytola, ich humor jest zajebisty, mają moją ulubioną pogodę prawie cały rok, najlepszą ligę piłkarską. Tylko jechać na zmywak.
live life in eastern poland
Kolejny weekend, i kolejny upływa zbyt szybko. Żebym chociaż robił coś "fajnego". Trial Guild Wars i od wczoraj łupim, zamiast szukać miejsca dla siebie. Może to jest moje miejsce. Jeszcze brak sił na żaden ambitny film. Odmóżdżałem się przy Jack the Giant Slayer. Powiedzcie, że jestem pedałem, ale po prostu chce oglądać filmy z Ewanem McGregorem. Jak pierdolony Luis C.K. - nie mogę ogarnąć typka, dla mnie jest po prostu zajebisty. A sam film to próchno, ale w granicach czerpania jako takiej przyjemności. Niezłe efekty, parę nie spierdolonych scen. Luz.
Poza tym, co ja w ogólę mogę robić tu w TL. Ludzie tamujący miasto, kto wie ten wie. Dwie knajpy na krzyż przy czym każda jakoś dziwnie odległa. Nie wytrzymałem, musiałem tu wrócić. W podkarpackiej stolicy jeszcze się nasiedzę. A na ten moment to zaraz uderzam na cepa na piwko i plener. Głupie to przy 6 stopniach, ale czego się nie robi dla płci pięknej. Taa.
Dobrze, że przynajmniej Arsenal wygrał. Przyznać trzeba, że Swansea ma potencjał bo srałem po gaciach w ostatnich minutach, ale mamy lidera i to się liczy.
Tak sobie myślę, człowiek poszedłby na jakiś konkretniejszy film do kina, z dziewczyną, przyjaciółmi. Ale gdzie tam, ja znów jestem tu i znów przed kompem. Zaraz pewnie dalej będę łupił. Chuj...
Drugi wpis pyknął. Jeżeli ktoś to czyta, to przepraszam. Jeżeli nie, to j.w.
Pozdro.
~jj
Klimat na Tylera, chwytajcie!
powrót
Rzeszów. Miasto tysiąca możliwości. Wielka pipa. Weź wróć i naucz się funkcjonować od podstaw. Koniec z jedzeniem pożywnych obiadków mamy, powrót do jedzenia miejskiego, przybierania na wadze i wyglądania jak hipopotam. Pierdole, kupuję fifę, zamykam się w pokoju i lecim po sieci. Problem. Pieniędzy nie ma. Kończy się na tym, że wydatki przeliczam na tym ile mniej razy zjem lunch u pana McDonalda. Czynsz i internet, żeby nie wypaść z obiegu. Jakiś zeszyt, może parę ołówków. I pościel. No, żeby mieć gdzie spać. Wersalkę, czy tapczan. W sumie tyle mi tam trzeba.
Wakacje się kończą, ja dalej gruby, dalej singiel... dalej w brązie (gimby poznajo ocb). Pływać dalej nie umiem, ale w sumie nad wodą byłem tylko przy okazji wizyty w Skyrim. Poznałem kilku wybitnych ludzi przez praktyki, praca na budowie, jedyny czas gdy wydawało mi się, że jestem w formie. Zarówno fizycznie jak i mentalnie. Architektury się zachciało. Pierwszy rok jakoś minął, ale ja tam uczyłem się w sumie z tydzień czasu. Rysunki rysunkami, raz to wyglądało "jakoś", a raz do dupy, ale przyjaciele wspierali i obyło się bez kompleksów.
Idzie październik, a ja nic. Nie wiem nawet czy jestem na drugim roku, bo wszystkie kwity załatwiał kumpel, tubylec. Damy radę. Mieszkanie mam, lokatorów mam, zobaczymy co będzie. Internet też już jest także może coś czasem tu napiszę. Funny as fuck. Entuzjazmu nie czuję w ogóle, telewizja go zabiła, zupełnie jak z kobietami i dżentelmenami. Apropos kobiet, dziewczyn. Nic się nie zmienia od bardzo długa, niby kontakt jest, ale jakoś czegoś brak. Boję się odrzucenia? Może, nie wiem. Wydaje mi się, że znalazłem kogoś, w końcu. Pożyjemy zobaczymy co wyniknie. Szkoda, że uczy się w stolicy. I to serio. Uczy się. Ambicja piękna rzecz.
I ta jebana kurtka, zapłaciłem za nią tydzień temu i chuj, gościu tak jakby chciał ją znosić, żeby nówka nie przyszła za 7 dych. Chciał jeszcze pokorzystać, a ja tu jak debil marznę wieczorami. Leży mi to na sercu. Dobrze, że NBA już niedługo wraca, to oderwę się trochę od tego całego zamętu. Knicks. Moja odległa wyspa - koszykówka. Tak, piłkę też oglądam, i tak - angielską. Wychodzę z założenia, że to najbardziej słuszna piłka na świecie. Szczerze, żal jak patrzę na ogromne stadiony, a piłkarze padają jak kaczki na murawie przy najmniejszym dotknięciu.
"SNAJPER NA TRYBUNACH!" - no bo bez jaj, żeby wyrośnięty chłop się przewracał jak tylko wiatr powieje.
Liga hiszpańska. Kolejny dzień i kolejny fanboy mi będzie spamował aktualności na twarzoksiążce. Że tu Farselonie, się podkładają, że tu Puta Madrid korumpuje sędziów. Z dwojga złego wolałbym mieszkać w Madrycie, ale na mecze to chodziłbym do pubu, żeby obejrzeć jakąś poważną ligę - niemiecką, francuską, ba nawet polską ekstraklasę. Bo nawet "nasza piłka" jest ciekawsza niż to taktyczne pierdolenie i atak pozycyjny. Tiki taka do usranej śmierci.
Tyle ze mnie pewnie będzie. W sumie nigdy nie wiem co tu pisać.
Bądźcie pozdrowieni.
~jj
KTÓRE MIEJSCE NA TWOJEJ PLANECIE CHCESZ ODWIEDZIĆ NAJBARDZIEJ?
moje łóżko, nie serio chciałbym pojechać kiedyś do vegas