Frustracja pali każde słowo, które tworzę,
Moje usta wypuszczają tylko popiół,
Z każdym dniem myślę nie może być już gorzej,
Droga przebyta, plecak pełen wyroków.
Uciekaj, tylko szybko, pędź ile masz sił w płucach,
Uciekaj, kolejne gwoździe wbijają się same przez głowę,
Mimo świadomości, wielu zwróci ci jeszcze uwagę na każdą przesadę.
Jestem słowną przesadą, a jednak czytają i słuchają,
Twoja decyzja czy obrócisz siebie w stos błędów czy w siłę i żar, który napędza każdy krok w tym biegu.
Odchodzę na bok, uciekam,
własna ścieżka na mnie czeka,
ale nie powstrzyma mnie nic,
Choćby każdy miał odczuwać mój gniew,
Będę jak rwąca rzeka.
Świadomość, że brak wpływu na nic, a jednak stale na przekór, gdyby nie to, kim bym była teraz?
Nie muszę być jak ty człowieku, ta sama droga nie powieli nagród u celu,
Jedynie inspirować można wielu.
Do tego potrzeba wygrać najpierw własne wojny,
Być stale niepokornym,
Krzyk duszy pisze katusze, bądź zrozumienie,
Może poruszy jakieś zagubione istnienie.