Djakuju Tobie Wołodymir Panczuk za wsparcie oraz genialną konwersację i filozoficzne rozważania na tematy współczesności! Jesteś wspaniały!
ojovivo

Andulka
h
trying on a metaphor

izzy's playlists!
No title available
taylor price
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
KIROKAZE
Peter Solarz

JBB: An Artblog!
Cosmic Funnies

shark vs the universe

PR's Tumblrdome
almost home
Lint Roller? I Barely Know Her
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH

Love Begins
dirt enthusiast
occasionally subtle

seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
seen from Germany

seen from United States

seen from Macao SAR China
seen from China
seen from Bangladesh
seen from United Kingdom
@jerzy-maria-siwecki
Djakuju Tobie Wołodymir Panczuk za wsparcie oraz genialną konwersację i filozoficzne rozważania na tematy współczesności! Jesteś wspaniały!
No to siup,
Wykrzesam z siebie romantyka:
Otwarłem wino ze swoją dziewczyną.
Ale piję ja.
Cytując kard. Dziwisza, ja zawsze, jak Ojciec Święty, lubiałem słodkie...
Inna rzecz, że pisarz potrzebuję trochę przestrzeni,
Oddalić się od Miasta,
Napić i zjeść w doskonałym towarzystwie Cesarzowej.
Każdy pretext jest esa, esa.
Pisanie w klubokawiarniach,
zwłaszcza tych kultowych,
z uwagi na genius loci Mokotowa
Nie ma sobie równych.
Tyle postów wokół.
Każdy pretext jest esa, esa.
Pisanie w klubokawiarniach,
zwłaszcza tych kultowych,
z uwagi na genius loci Mokotowa
Nie ma sobie równych.
Tyle postów wokół.
Wolę moją literacką biedę,
moją Mokotowską smutę niż zależeć od tatusia, lokaja neoliberalnych elyt.
Boska herbata.
Elitki wstydu nie mają.
Mną, sankiulotą, rebelem,
od razu nerwem rzuca.
Ciekawe, kiedy elyta wreszcie się nażre, nasyci...
O, madame Guillotine... tęsknimy...,
My rocznik 1795-1796.
Tak, tak, rocznik 1795-1796.
Se przysiądę na ławeczce,
Pokontempluję Mokotowski Blue Hour.
Chociaż wolę zaglądać w okna...
W moich snach wciąż
W moich snach wciąż
Przy regularnym pisaniu, kawie i Ukochanej Pati, myśli suicydalne nie pojawiają się nigdy. Nawet, jeśli w ulubionej kawiarni szafot rzuca się ponurym cieniem na ścianę.
Przelewowa. Większa niż ekspresowa.
Co nie oznacza, lepsza.
Król jest tylko JEDEN.
Nieważne, że rudy, rudy, rydz.
Well, jest nice.
Ależ jestem w pisarskiej formie...
Wystarczy Pati i kawa, a książka sama się pisze.
Sorel bredzi.
Jedyne, z czym się zgadzam, to jego krytyka bezsensownego przekonania, że filozofia ma tworzyć systemy i tezy, które wszyscy powinni przyjąć jako dogmaty. I wprowadzać je następnie w czyn.
Do czasów filozofów postmoderny, i oczywiście konstruktywistów społecznych, tak właśnie działała i działa nadal sposób myślenia gablotowych.
Metafizyka zamęcza mnie.
Dobrze, że mogę wypić kawę z Pati.