Oddech mu przyspieszył, zamknął mocno powieki. W jego głowie panowała bitwa własnych myśli, lecz jedna nie dawała mu spokoju najbardziej. "Drzewo" - Pomocy... - mruknął po czym po policzkach pociekły mu łzy.

Discoholic 🪩
taylor price

Kiana Khansmith

No title available
ojovivo
No title available
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
Claire Keane
NASA
Jules of Nature
Misplaced Lens Cap
todays bird

titsay
h
we're not kids anymore.
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
Lint Roller? I Barely Know Her

❣ Chile in a Photography ❣
One Nice Bug Per Day

seen from South Korea

seen from Australia
seen from United Kingdom
seen from Uzbekistan

seen from South Korea
seen from Bangladesh

seen from Mexico
seen from Netherlands
seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United Kingdom
seen from United Kingdom

seen from Brazil

seen from Chile
seen from Philippines

seen from United Kingdom

seen from Pakistan
seen from Mexico

seen from United States
seen from Saudi Arabia
@lost-cake-blog
Oddech mu przyspieszył, zamknął mocno powieki. W jego głowie panowała bitwa własnych myśli, lecz jedna nie dawała mu spokoju najbardziej. "Drzewo" - Pomocy... - mruknął po czym po policzkach pociekły mu łzy.
-Tata mawiał, że kiedy człowiek pierwszy raz się zakochuje, jego życie nieodwracalnie się zmienia i choćby nie wiedzieć jak się próbowało, to uczucie nigdy nie zniknie. Ta dziewczyna, o której opowiadasz, była twoją pierwszą miłością. I cokolwiek byś zrobił, zostanie z tobą. Na zawsze.
Pamiętnik [Nicholas Sparks] (via fromfrombooks)
- Quentin! - Czego? - Musisz mi coś powiedzieć. - Mianowicie? - Dlaczego Alex ma monobrew? - Ja pierdole, Sei...
[...] Wycierał lufę pistoletu i patrzył w oczy ofierze. - Wiesz jak mnie nazywają? - zapytał. Nie odezwał się. Quentin kontynuował: - Łowcą. Gdy wiem jaki jest mój cel rozpoczynam polowanie. Taki jest mój cel w tej branży. Są Ci od dyplomacji. Są od załatwiania interesów. Ale jest nasza trójka, która nie jest pokojowa. Mamy jeden cel. Zabijać. Ofiara nie patrzyła na Quentinina. Unikał jego wzroku najdłużej jak się dało. [...] - A wiesz kim Ty teraz jesteś? - zadał swoje ostatnie pytanie Łowca całując mu w głowę pistoletem. - Nie. - odezwał się w końcu. - Ofiarą. - uzyskał odpowiedź. Była to ostania jego otrzymana w życiu odpowiedź, bo chwile później jego mózg przyozdobił ścianę.
Alex kończył trzeci karton mleka. Quentin patrzył na niego z lekkim zdziwieniem. - Stary, nie przesadzasz z tym mlekiem? - zapytał. - A masz z tym jakiś problem? - prawie krzyknął Alex. Quentin nie mówił niż przez chwilę. Patrzył to na butelkę alkoholu stojąca przed nim, to na dwa pozostałe kartony mleka. [...] W końcu powiedział: - A może to zmierzamy? Wtedy Ty będziesz dalej pił to swoje mleko a ja będę mógł się napierdolić a jednocześnie będziemy robić to samo. - To jest myśl. - odpowiedział Alex. * [...] Gdy się obudzili była 14:00. Quentin nieprzytomnym wzrokiem dostrzegł Sei siedząca na kanapie z filiżankć herbaty w dłoniach. Zauważyła od razu, że już nie śpi. Po chwili przeglądania się my powiedziała: - Noo, panowie. Wiem, że lubicie siać zamęt, ale dzisiaj przeszliscie samych siebie. - Co masz na myśli? - zapytał Alex nie podnosząc głowy z poduszki. - To, że pod blokiem Policja właśnie próbuje ustalić skąd na BMW jakiegoś gościa wzięły się pociski z karabinu. - odpowiedziała i upiła łyk herbaty - A teraz wstawać lenie, robta czeka. Z ust Alexa wydobył się tylko dziwnie donośny jęk.
- Sei ma zajebiste cycki. - nowo Jean. Prychnąłem śmiechem. - My mamy problem na granicy Legionu i Niemiec a ty nawijasz o cyckach nimf? - Jeżeli miałbym nie wrócić, to chcę sobie chociaż pomarzyć. - Więc lepiej jej się zbyt szybko nie pokazuj, bo twoje życie i tak się skończy. [...] a Sei siedziała na barierce obok recepcji. Spojrzała na Quentinina. "Nienawidzę tego" zawsze sobie mówiłem "Czyta mi w myślach". - Tak, czytam... - mruknęła - I powiedz Jeanowi, żeby więcej nawet nie próbował mówić o moich cyckach, bo może stracić coś cennego, i nie mówię tu o materialnych skarżący... Quentin raczej dobrze zrozumiał swoją przyjaciółke.
- Quentin, ty podła kupo krowiego gówna! - krzyknęła Sei. "No pięknie" pomyślał łowca "Jeszcze jej mu tu brak " [...] Wziął do ręki nóż i wbił go w serce ofiary. Sei patrzyła na to z niezadowolonyn wyrazem. Łowca tymczasem wyciągnął nóż i zaczął przeszukiwać ofiarę. [...] Z kieszeni wyciągnął zwitek papierów. Po rozwinięciu go spojrzał na treść - "Bla, bla, bla, bomba atomowa... Na Berlin... Podczas zjazdu..." [...] Gdy Sei zapoznała się z kartką nic nie mówiła. Quentin tymczasem zbierał swoje rzeczy. - Więcej proszę nie przeszkadzać tatusiowi w robocie córcia. - rzucił beztrosko. - Mogłabym być twoją pra pra pra i tak jeszcze szesnaście razu babcią. - To nie przeszkadzaj babciu i idź cerować obrusy.
- Quentin. - Co? - Pamiętaj - najpierw strzelasz, później zadajesz pytania. - Wszystko jasne.
Chodził po pomieszczeniu szukając dalszych wskazówek, Marcus tymczasem robił oględziny zwłok. Quentin podszedł do stolika w rogu pokoju. Leżały na nim trzy tabletki i usypany w długą kreskę biały proszek. [...] Wziął na palec odrobinę proszku, przystawił do nosa i lekko powąchał. Znał ten zapach. - Te chochle brały mefedron. - powiedział do wspólnika - Coś udało Ci się ustalić? - Oprócz faktu, że nie żyją, to raczej nie. - skwitował Marcus - Ale jeżeli masz rację co do mefedronu, to najpewniej wylew. - Głupiego chochle. - mówił zdenerwowany Quentin wysyłając proszek z palców - Dasz komuś trochę więcej praw i zaraz je wykorzystają. - Na tej planecie nie ma uczciwych istot. - podsumował Marcus.
Sei usiadła na kanapie i nucąc w rytm muzyki w głośnikach, robiła coś w telefonie. Quentin krzątający się akurat w kuchni krzyknął przez ramię: - Chcesz herbatę Sei? - Czarno-fusiasta z owocami leśnymi. - odpowiedziała nie podnosząc wzroku. Quentin na moment zawahał się przy wyborze. "Boże, mam tu chociaż coś takiego?" - pomyślał. [...] W końcu nasypał do kubka herbaty i spojrzał na Sei. Wyczuła na sobie jego wzrok i podniosła oczy. Chwilę przyglądając się przyjacielowi rzekła: - Jak będziesz nadal tyle żarł będziesz gruby. Quentin nie odpowiedział. "Baby. Jesteś miły to i tak coś będzie nie tak". Myśląc tak o tym odwrócił się by zalać herbatę wrzątkiem. Zza pleców usłyszał: - Nie tak, to są poukładane książki na tej półce. Straszny masz tu bałagan.
Gdy na miejscu pojawiły się służby Ministerstwa, Quentin, paląc papierosa, siedział na masce swojego Forda, i wciągając kolejne chmury dymu patrzyłem na Ilię [...] "Jest inna. Jest dziwna. Nie jest nawet człowiekiem. Ale jest w niej coś... Coś... Coś co... " Nim dokończył sam przed sobą myśl, stanął obok niego człowiek Ministerstwa [...]
Wyszedł z budynku ministerstwa i wskoczył od razu na deskorolke. Za każdym razem gdy to robił słyszał w głowie słowa Augustina: "Pracownikom naszego wydziału nie przystoi tak dojeżdżać do pracy, jak zwykły bachor idący do szkoły" "No cóż - pomyślał Quentin - Wiecznie będę bachorem". I pojechał dalej.
- Wiesz, że nie możesz zabić ich wszystkich? - zadał w końcu swoje pytanie. Quentin milczał. Tak, wiedział o tym. Choćby nie wiadomo ile kul wystrzelił, zawsze któryś my umknie. - Poza tym... - kontynuował Marcus - Oni nie są źli. Są inni. Zastraszeni, odepchnięci. Dlatego mamy takie problemy. O tym Quentin też wiedział.
Patrząc na ofiarę dopalał papierosa. W jego głowie panował chaos. - Wiesz, że nie zrobię tego, jeżeli mi teraz powiesz prawdę? - zapytał. W odpowiedzi usłyszał tylko obraźliwe dla niego słowa. Bezradny w tej sytuacji podniósł pistolet.
Niedziela
Trzeba się ruszyć i troszeczkę pozwiedzać to paskudne miasto
"Wole iść do przodu wolno niż zastanawiać się czy mi wolno"
Jakiś gość
Nie ma ciastka
Dzisiaj dzień był bez ciastek. Ale przyszła nowa lampa lawa. Więc też jest fajnie.