Dla arystokracji
Kocha艂em kiedy艣 kobiet臋
Pi臋kn膮, cudn膮 i wspania艂膮,
Przy niej by艂em jak w niebie,
I zawsze by艂o mi ma艂o.
*
Zw艂aszcza, 偶e nie by艂a moj膮.
Z daleka j膮 podziwia艂em, ile mog艂em,
Nie wiedzia艂em gdzie znaki stoj膮,
Kt贸re porwadz膮 w jej drog臋.
*
Wszyscy w mi艂o艣ci szcz臋艣liwi,
Spe艂nieni w uczuciach,
Czy kamienni, czy wra偶liwi,
Czy w smakach, czy mi艂osnych zatruciach.
*
A ja wci膮偶 sam. Jedyny. Ostatni.
Pytam czemu, Bo偶e, mnie tak wskazujesz?
A gdy poszed艂em w ko艅cu odwa偶ny,
I tak starania moje szkalujesz?
*
Spotykam w ko艅cu Boga dobrego.
Cho膰 m膮dry, to rada jego jedna:
Nie id藕 ma艂y na co艣 wielkiego,
Bo do pa艂acu ch艂op wst臋pu nie ma.
NPKK












