Bo z mężczyznami nie wie, oj nie wie się ...
Urodziny brata zawsze przysparzają mi mnóstwo problemów. Kocham go i chcę podarować mu coś wyjątkowego. Pytanie tylko, co? Dlaczego mężczyznom jest tak trudno kupić coś niebanalnego, oryginalnego i cieszącego? W pierwszej chwili zawsze przychodzą mi do głowy standardy: ciepłe skarpetki, krawat, koszula i wszystko to czym zasypywały nas ciocie, babcie i kuzynki z okazji gwiazdki. Nigdy nie zapomnę widoku brata rozpakowującego paczkę z kolejną flanelową piżamą, kapciami czy standardowym imieninowym zestawem: pianka do golenia, dezodorant, maszynka lub woda toaletowa. Drugim pomysłem w kolejce zawsze jest książka. Jak przystało na miłośnika literatury kolekcja książek zajmuje ogromną część mieszkania brata. Co wybrać? Czego jeszcze nie czytał? Co go uciesz? Odpowiedzi brak.
Dzwonię do bratowej z nadzieją na pomoc. Oj nie wiem – słyszę w słuchawce. Dobra dam radę, będę dzielna. Co oprócz książek i gotowania lubi brat? Biega, ćwiczy, gra w squasha, chodzi na siłownię. Tak sport to jest to. Buty do biegania ma, akcesoria niezbędne do uprawiania ulubionych sportów też. Rakieta do squasha nówka sztuka. Może chociaż przydałaby mu się golarka elektryczna, odkurzacz do samochodu lub jakiś kabelek do laptopa. Nie, wszystko ma.
Rozmyślam dalej, a pustka w głowie była coraz większa. Koledzy z pracy zgodnie jak jeden mąż chcieliby dostać golarki męskie, gry na Play Station, alufelgi do czterokołowych przyjaciół i alkohol, dużo alkoholu.
Golarkę dostał pod choinkę, alufelgi ma, alkoholu nie pije, a konsola leży nieużywana. I co ja mam kupić bratu? Dylemat pozostaje dalej nierozstrzygnięty.











