Stołowanie w barze Oaza
Spodziewaliśmy się zastać tam tłumy hipsterów i sentymentalnych miłośników domowej kuchni, ale kiedy dotarliśmy na miejsce w barze było pusto. Złożyliśmy zamówienie, wybraliśmy stolik i poświęciliśmy się dyskusji na temat jakości obsługi w modnych lokalach oraz przyszłości naszego portalu.
Redakcja dokonała zamówienia obejmujące pierogi ruskie (6,50) i kluski leniwe z masłem i cynamonem (6,50). Postanowiliśmy także cofnąć się do czasów dzieciństwa naszych rodziców i zamówić oranżadę w butelce, która była pyszna. Co do jakości obsługi – paniom nie można nic zarzucić. Pani przyjmująca zamówienia (pozdrawiamy!) była bardzo miła i poleciła nam „dania mączne”, których na co dzień część Redakcji stara się unikać, ale tym razem daliśmy się namówić. Natomiast Pani wydająca obiady w „okienku” zaproponowała nam nie tylko widelec, ale także nóż, co było bardzo uprzejme z jej strony.
Klimat jest iście PRL-owski. Z pewnością kiedyś tak wyglądały świetlice pracownicze i szkolne stołówki, ale bardzo spodobało nam się to miejsce. Nie przytłacza nadmiar dzieł anonimowych artystów, wyrażających ich stany emocjonalne ani modna muzyka. Panuje cisza, idealna do dyskusji czy rozważań.
Podczas spożywania obiadu mogliśmy zaobserwować pojawienie się kolejnych gości, przedstawicieli różnych subkultur m.in. bezdomnych.
Mimo kilku niedogodności, miejsce to ma klimat niesamowicie „łódzki”. Przebywając tam zachwycaliśmy się nie tylko świetnym pomysłem na akcję „Stołowanie w barze Oaza” (pozdrawiamy serdecznie organizatorów!!), ale także tym, że istnieją jeszcze miejsca, gdzie można niedrogo i domowo, zjeść naprawdę dobrze. Nawet wegetariańska część redakcji nie narzekała i znalazła w menu coś dla siebie. Chociaż dla odchudzających się, obiad tam stanowić będzie pewne wyzwanie, warto udać się do Oazy 23 marca (http://www.facebook.com/events/193821614060062/).
Zdecydowanie polecamy pączki, które są bardzo zachwalane na wspominamy wcześniej portalu facebook. Są niesamowite. Pozdrawiamy też Pana, który „przejechał pół miasta po faworki”. Redakcja wyraża nadzieję, że smakowały mu zakupione wypieki.







