Gods and spirits from Polish (Slavic) mythology by tattoo artist Falka Art.
Above: Południca, Marzanna, Pogoda, Latawica, Leszy-Borowy & Błędne Ogniki, Gogołada, Perperuna, Licho Leśne.

#dc comics#batman#dc#tim drake#batfam#bruce wayne#dick grayson#batfamily#dc fanart



seen from China

seen from United States
seen from China
seen from Russia
seen from Malaysia
seen from Türkiye
seen from China
seen from United States
seen from China

seen from Malaysia
seen from Croatia
seen from China
seen from Russia
seen from China

seen from Sweden
seen from United Kingdom
seen from South Korea

seen from United States

seen from Croatia

seen from United States
Gods and spirits from Polish (Slavic) mythology by tattoo artist Falka Art.
Above: Południca, Marzanna, Pogoda, Latawica, Leszy-Borowy & Błędne Ogniki, Gogołada, Perperuna, Licho Leśne.
Borowy - gNIEwomir prod. MeduzaBeats [EJ_YO #1](Lyrics Video)
“EJ_YO” to seria luźnych utworów, która swój początek przyjmuje, za dzień dzisiejszy, czyli premierę najnowszego utworu Borowego. Wyraża on gniew, nerwy, które często towarzyszą młodemu zawodnikowi, który żałuje niektórych działań podjętych pod wpływem złości. Klimatyczny podkład stworzył MeduzaBeats. Album: EJ_YO Title: gNIEwomir Artist: Borowy Producer: MeduzaBeats Lyrics: Borowy Mix/master: DJ…
View On WordPress
Borowy - YeYe prod. LKZ BEATZ [EJ_YO #3]
“EJ_YO” to seria luźnych utworów, które nie mają określonych ram, są po prostu spontaniczne, niekoniecznie spójne ze sobą, związane z określonymi wydarzeniami w życiu Borowego. “YeYe” to utwór, który powstał już trochę czasu temu ale nadal w niektórych momentach w życiu jest on “odpowiedni”. Utwór nie należy do skocznych numerów, jest refleksyjny. Borowy stawia na szczerość. Album: EJ_YO Title:…
View On WordPress
Borowy - CONFIDENT MAN prod. MeduzaBeats [EJ_YO #4]
“EJ_YO” to seria luźnych utworów, które nie mają określonych ram, są po prostu spontaniczne, niekoniecznie spójne ze sobą, związane z określonymi wydarzeniami w życiu Borowego. Tytułowy “CONFIDENT MAN” to numer typowo punchline’owy, raper udowadnia swoje skille, stawia na technikę, przemyślane wersy, niebanalnie złożone. Album: EJ_YO Title: CONFIDENT MAN Artist: Borowy Producer: Meduza Beats…
View On WordPress
ANTY-Gospodarka leśna
Wrzeszczał i ciskał, czym popadnie. Kamienie mech, spróchniałe kije i szyszki. A, właśnie, szyszki. Szyszek poleciało najwięcej. Każda zresztą Leszy opluł, zanim cisnął gdzieś daleko. Skąd taki nagły wybuch? Po kolei. Leszy nie jest młody, a świat się zmienił. Kiedyś w lesie działo się najwięcej. Teraz wszystko przeniosło się do miast, więc stary nie jest na czasie. Gazet nie czytał. Internetu nie używał. Skąd miał wiedzieć o zmianach. I lasy nie są takie same. Wszędzie pełno podróbek. Sadzone jak zagony kapusty. Rzadko do nich zaglądał. Zwykle chował się w puszczy, której resztki zostały pod Kampinosem. Tam Leszy miał biuro. Ludzie zaglądali tam z rzadka.
Popełnił błąd starzec.
Pewnie, gdyby wiedział, co ludzie robią teraz z drzewami, wcześniej poleciałyby przekleństwa. Wybrał się w obchód włości jak raz. I nie mógł się nadziwić ile drzew leży pokotem. Z poobcinanymi głowami i rękoma. Nogami podciętymi u samej ziemi. Oczy ze zdziwienia Leszy przecierał. Zapadł zmrok i postanowił na popas zostać pod Knyźnem. Stanął sobie w grupie dorodnych jaworów. I zasnął. Szumiał z nimi cicho cała noc na wietrze, który co jakiś czas naginał wyrośnięte drzewa. I spałby pewnie dłużej, ale dzieciaki biegnące do szkoły przerwały sen błogi. Złość ogarnęła demona. A kiedy jeden z malców przykleił mu coś białego, wyjętego z buzi do kory, ledwie otrzymał. Jednak rozszalał się, dopiero kiedy przyjechał pojazd, z którego wysiadło czterech rosłych chłopów z narzędziami i chcieli ściąć kępę jaworów. Zakotłowało się wszystko na wietrze i posypały się suche gałęzie na głowy przybyszów. Jeszcze trzy razy próbowali się zbliżyć. Na nic. Więcej informacji na http://demonyslowianskie.pl/leszy-dobrochoczy/
Wiedźmini jacy są, każdy widzi – dziwne oczy, blizny na całym ciele, miecze na plecach. Po tak oględnym opisie nietrudno zgadnąć czym się zajmują.
Jak widać profesja to niezwykle niebezpieczna (lub przyjemna – w zależności od tego, gdzie szukamy źródła owych blizn) i nieraz w szarym, wiedźmińskim świecie ciężko rozróżnić co lub kto jest gorszą bestią. Uniwersum stworzone przez Sapkowskiego pełne jest różnego rodzaju bestii, a te wykreowane przez CD Projekt RED jest jeszcze bardziej obfite w tego rodzaju plugastwa. Z trzech części gry można zbudować niezłą armię Mordoru – wszystkich gatunków jest ponad pięćdziesiąt, a kompletnego bestiariusza Wiedźmina 3 nie znamy. W związku z tym ciężko byłoby zmieścić wszystkie poczwary w jednym artykule, dlatego głównie skupimy się na potworach, które będziemy mogli potraktować mieczem w nadchodzącej części gry.
Na udostępnionych trailerach i gameplayach, Geralt ma przyjemność walczyć zarówno ze starymi znajomymi, jak i całkiem nowymi paskudami. Niektóre są oficjalnie potwierdzone na stronie i przedstawione wraz z opisami, ale większość nadal czeka na odkrycie, dlatego proponuję zabawę w Sherlocka Holmesa (a może raczej Raymonda Maarloeve’a) i przeanalizowanie poszczególnych fragmentów w poszukiwaniu strasznych kreatur.
Są potwory, które można ugodzić wyłącznie srebrnym ostrzem, ale istnieją i takie na które działa tylko żelazo
Dla niedzielnych graczy ciekawostką może być fakt, że prawie wszystkie potwory występujące w świecie Wiedźmina pochodzą ze starych, średniowiecznych, słowiańskich rycin i legend lub sięgają nawet mitologii. Skoro gry powstały na podstawie sagi Andrzeja Sapkowskiego, należałoby zapytać samego autora o źródła inspiracji. Niestety mistrz polskiej fantastyki nie ułatwia nam sprawy odpowiadając w taki sposób:
Ja czerpię inspirację ze swojej przestrzeni wewnętrznej. Nie muszę koniecznie patrzeć na sosny, żeby pisać o sosnach.
Skoro nie mamy jednoznacznej odpowiedzi, spróbujmy poszukać jej na własną rękę. Zacznijmy od największych badassów!
Gryf
Dokładnego opisu gryfa w prozie Sapkowskiego nie znajdziemy, doświadczymy jedynie szczątkowych informacji:
Żaden mocarz tego świata, żaden waligóra ani osiłek nie zdoła sparować ciosu zadanego ogonem oszluzga, kleszczami gigaskorpiona lub pazurami gryfa.
Jednak w Wiedźminie 3 Geralt podnosi rzuconą rękawicę. Podobno na Stary Kontynent pierwsze wzmianki o gryfach przyniósł Arysteasz – grecki wędrowiec żyjący około trzy tysiące lat temu. Po sześcioletniej nieobecności, spowodowanej wyprawą do Azji, pozostawił po sobie notkę dotyczącą wiecznie zimnej krainy znajdującej się na wschód od Kaukazu. W okolicach owej krainy żyło pewne plemię biednych, jednookich rolników, którzy próbowali zdobyć skarb znajdujący się wysoko w górach. Nikomu się to nie udało, ponieważ złota strzegło stado gryfów. Krótko po przekazaniu tej historii swoim pobratymcom, Arysteasz zniknął i już nigdy do Grecji nie powrócił. Ciekawe…
Pewne źródła podają, że pierwsze malowidła tych stworzeń odkryto w mezopotamskich jaskiniach. Gryf jest dosyć często spotykany w przeróżnych formach sztuki na przestrzeni wieków – w mitologii, w „Boskiej komedii” Dantego. W średniowieczu niektórzy uważali go za demona, inni za symbol Chrystusa. Jego wizerunek pojawia się również w Polsce – w herbach i monetach. Jednak najdokładniejszy opis podaje sir John Mandeville:
Na tej ziemi (Turcji) jest wiele gryfów, więcej niż gdziekolwiek indziej, a niektórzy mówią, że przód ich ciał jest jak u orła, a tył jak u lwa (…); ale gryf jest ośmiokrotnie większy od lwa i silniejszy od stu orłów. Gryfy bez wątpienia mogą porwać i zanieść do gniazda konia z jeźdźcem (…), mają bowiem u nóg szpony wielkości kopyt byka (…).
Porównując powyższy opis z gameplayem, screenami i figurką z edycji kolekcjonerskiej można powiedzieć, że RED-zi bardzo dobrze poradzili sobie tworząc tego ogromnego, dumnego i w pewnym stopniu pięknego stwora.
Leszy
Z tym przyjemniaczkiem większa publiczność styczności nie miała. Parę miesięcy temu kilka osób z polskiego, growego podwórka miało okazję być na pokazie Wiedźmina 3, gdzie prezentowany fragment rozgrywki dotyczył zadania związanego z leszym. Nie będę tu spoilerować treścią questa, a jeśli ktoś naprawdę chce go poznać, to na pewno znajdzie. Ponownie, jak to było w przypadku gryfa, Sapkowski skąpi nam opisu:
Nam droga przez Zwilgłe Uroczysko! A tam, panoczku, straszno! Tam, panoczku, są brukołaki, liścionosy, endriagi, inogi a insze plugastwo! Toż ledwo dwie niedziele temu capnął leszy zięcia mego, a tak, że zięć ino zacharczeć zdołał i już było po nim.
Coś, co siedziało w koronie olbrzymiego dębu, wrzeszczało i syczało. Mógł to być leszy, ale mógł też to być i zwykły żbik. Wiedźmin nie zatrzymał się, by sprawdzić.
Leszy to najbardziej intrygująca i zarazem najstraszniejsza w mojej opinii kreatura. W porównaniu do gryfa, jest nasz, słowiański – nasz ci on! Tak dokładnie to rosyjski, a jeśli chodzi o rodzimy odpowiednik, „Bestiariusz słowiański” podaje – Borowy lub Leśny Dziad. Po polsku już tak strasznie nie brzmi, nawet obrazek nie wywołuje ciar na plecach, w odróżnieniu do wizerunku wykreowanego rzez RED-ów.
Jeden z wizerunków Borowego – wygląda na spokojnego dziadka, ale nie dajcie się zwieść pozorom!
Leszy zaliczany jest do duchów (lub nawet demonów) leśnych i zwierzęcych, który najczęściej przybiera postać wilka, niedźwiedzia, puchacza lub wichru. Według niektórych źródeł opiekuje się on lasem, który dla Słowian był czymś tajemniczym i wzbudzającym niepokój, dlatego też potwierdzone są przypadki składania ofiar w postaci chleba, słodyczy, soli, czy kaszy, by ten zostawił w spokoju leśniczych i pasterzy. Ponadto ludzie zaopatrywali się w specjalne amulety lub przeprowadzali magiczne zabiegi, aby uchronić się przed złymi mocami mającymi swe źródło w niezbadanej głębi lasu.
Z tego opisu nie można jednoznacznie wywnioskować, czy leszy jest naprawdę zły, gdyż z jednej strony opiekuje się fauną i florą lasu, chroni dzieci przed zbójami i zwierzętami, ale z drugiej strony potrafi poplątać ścieżki wędrowcom lub skrzywdzić ludzi, którzy w pewien sposób zagrażają jego naturalnemu środowisku. Ciekawostką jest, że niektóre źródła podają Babę Jagę jako żonę Borowego. Nie ma co, poszczęściło się chłopu.
Leszy według RED-ów. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… To z pewnością Leszy będzie
Bies
Saga wiedźmińska o biesie milczy, podobnie jak i materiały z gry. Jednak bawiąc się w detektywa odkryjemy, że nasz pupil pojawił się już kilka razy – w zwiastunie „Miecz Przeznaczenia” widać go bardzo dokładnie, a na gameplayu z ostatniego Gamescomu z kolei jedynie w oddali. Za to słychać jego ryk i kroki, co wielu osobom mogło umknąć.
Bies – rysunek wzorowany na informacjach z “Bestiariusza Słowiańskiego”
W mitologii słowiańskiej bies jest odpowiednikiem czarta, co z kolei dosłownie oznacza czarować lub ciąć, za to tłumacząc z litewskiego – strach. Krótko rzecz ujmując, to zły duch, który szkodzi ludziom na wszelkie możliwe sposoby. Nic więc dziwnego, że w okresie chrześcijańskim utożsamiano go z diabłem. Jak widać, nie cieszył się zbyt dobrą renomą wśród naszych przodków. Zamieszkiwał bagna i lasy, skąd zsyłał na ludzi wszelkie morowe zarazy. Tak przynajmniej twierdzili nasi pradziadowie. Pewne źródła podają, że bies był w stanie wniknąć w psychikę człowieka, kontrolować go i doprowadzić do obłędu. Kreatura stworzona przez RED-ów różni się od wizerunku pokazanego w „Bestiariuszu Słowiańskim”, gdyż posiada trzecie oko. Zapewne dzięki niemu potrafi przejąć kontrolę nad nieszczęśnikiem.
W Polsce słowo bies umarło śmiercią naturalną, ale chyba każdy z nas kojarzy określenie zbiesić się. Tak, tak, słowiańskie korzenie dosyć dobrze się zagnieździły, ale doszukanie się ich w dobrze znanych wyrażeniach często jest trudne i wymaga niemałego wysiłku.
Wilkołak
Wilkołak bywa wspominany w wiedźmińskiej sadze, ale nigdy nie poświęcono mu większej uwagi. Mieliśmy okazję go widzieć w poprzednich odsłonach gry, ale skoro ma pojawić się ponownie, warto go przynajmniej przypomnieć. Walka z nim była pokazana na gameplayu z Gamescomu 2014.
Jak wyglądają wilkołaki, wie chyba każdy, ale już niewielu kojarzy skąd się one w ogóle wzięły. W pewnym stopniu wyjaśnia to mitologia opowieścią o Lykaonie. Był to król, który zaproszonym na ucztę bogom podał potrawę, której nie powstydziłaby się nawet Magda Gessler – byłaugotowana z najmłodszego syna władcy. Ten wraz z pozostałymi synami za poddanie bogów próbie oraz bestialskie morderstwo zostali przez Zeusa (lub Dionizosa) przemienieni w wilki. Tutaj czytelnikom o słabych nerwach podziękujemy, ponieważ legenda głosi, że podczas (nie)sławnych orgii dionizyjskich mordowano dziecko, gotowano z niego zupę, a szczęśliwy wybraniec miał ją wypić i żyć przez rok z wilkami. Rytuał ten miał ochronić domostwa przed stadami tych dzikich zwierząt.
Zeus zmieniający Lykaona w wilkołaka
Wilkołaków jest pełno w wielu mitologiach – nordyckiej, germańskiej, słowiańskiej, ale skupmy się na tej ostatniej. Pierwotna nazwa to wilkodłak (dlak – sierść, włos), a lykantropię tłumaczono starymi obrzędami, podczas których wojownicy lub czarownicy zarzucali na siebie skóry zwierząt, głównie wilków i niedźwiedzi (aż przypominają się wyznawcy Romulusa z AC: Brotherhood). Wierzono w trzy formy przemiany w wilkołaka – przez rzucanie uroku, czaru, co wymagało niezwykle dziwnych praktyk, na przykład obiegania drzew i wypowiadania określonych formuł, bądź poprzez uwięzienie duszy złego człowieka w ciele wilka.
W średniowieczu również nudno z powodu wilkołactwa nie było. Najbardziej znany jest przypadek G. Garniera, który przyłapany na mordowaniu dzieci, przyznał, że zawarł pakt z diabłem i za pomocą magicznego pasa zamienia się w wilkołaka. Sprawca po wielu torturach spłonął na stosie.
Średniowieczna rycina przedstawiająca wilkołaka, Lucas Cranach Starszy
Ale jak sprawa wygląda w Wiedźminie 3? Po samym gameplayu o wilkołaku można się wiele dowiedzieć – jest wrażliwy na srebro i ogień. Ponadto posiada specjalne zdolności, dzięki którym jest w stanie przywołać inne wilki oraz zregenerować swoje siły. Walka jest bardzo dynamiczna – to szybki przeciwnik, a obrażenia zadaje potwornie długimi pazurami, których pozazdrościłaby mu niejedna kobieta.
Po dosyć obszernym (ale i tak skróconym) opisie widać, że wilkołak często gęsto pojawia się w kulturze, dlatego warto wiedzieć o nim nieco więcej.
Południca
Nareszcie jakaś kobieta. Znana z pierwszego Wiedźmina, na zwiastunie Miecz Przeznaczenia również obecna, za to w książkach już nie za bardzo. Nie milczy jednak mitologia słowiańska, bo to właśnie z naszych terenów ta dziewoja się wywodzi. Przypołudnica, jak również się ją określa, to demon kobiecy pojawiający się w południe na polu, często dzierżący sierp i męczący obecnych pytaniami lub, co gorsze, owym sierpem.
Łukasz Ścibura – “Południca”; źródło
Mniej inwazyjnymi karami były omdlenia, bóle głowy i mięśni. Wierzono również, że porywa dzieci, dlatego często przedstawiano ją z workiem na plecach. Południcami zostawały kobiety, które umarły tuż przed, w trakcie lub po ślubie. Jak przystało na białogłową, wygląd ma istotne znaczenie – perwollowa biel i rozpuszczone włosy.
Zaatakowany mógł się przed nimi bronić, czyniąc znak krzyża, który sprawiał, że niewiasta zamieniała się w wir piasku. Właśnie – wir piasku, upał, pole… To dość niezwykłe zestawienie, nie uważacie? Otóż badacze (pogromcy) mitów słowiańskich podejrzewają, że przypołudnice miały związek z wirami powietrznymi, które tworzą się w upalne lato, właśnie około południa, często przed burzą. Takie tłumaczenie pozbawia legend otoczki tajemniczości, ale pokazuje, z czego rodziły się te potwory i zmniejsza nieco poziom szaleństwa naszych przodków.
Pewnie pomyśleliście “niezła paskuda” – a ona po prostu dopiero wstała. Mężczyźni…
Bożątko
Zakończmy pozytywnie – stworzeniem, które potworem nie jest, ale myślę, że jest na tyle interesujące, że warto poświęcić mu chwilę uwagi.
W Wiedźminie 3 Geralt ma okazję poznać Janka (lub Johnny’ego, jak kto woli) – małego chłopca, który mieszka w lesie i od czasu do czasu pomaga miejscowym. Podobnie Słowianie wyobrażali sobie ubożę, jednego z duchów domowych, który potrafił być złośliwy, ale jeśli zostawiano mu miskę ze strawą, to odstraszał złe moce. Wierzono, że bożątka wywodzą się od duszyczek małych dzieci, których nie zdążono ochrzcić przed śmiercią. Wraz z pojawieniem się chrześcijaństwa, wszelkie dobre duchy Kacperki zaczęto traktować jako demony, a ich kult uznano za zakazany.
Janek aka Johnny, podejrzany o konszachty z Wojtusiem, tym od popielnika
Wszystkie powyższe przykłady są niewielką częścią wiedźmińskiego bestiariusza, a ułamkiem spośród rzesz stworów wywodzących się z mitologii słowiańskiej. Często w grach walczymy z tymi fantastycznymi tworami, nie zdając sobie sprawy, że dla naszych przodków były one często realnym zagrożeniem. W szkole istnieje spory nacisk na naukę mitów greckich, czytamy je na języku polskim i na historii. Szkoda, że nasza słowiańskość jest tak zaniedbana, zupełnie jakby dzieje Polaków zaczęły się w 966 roku.
Dobrze, że z odsieczą przychodzi proza Andrzeja Sapkowskiego i zespół CD Projekt RED. Zaznaczam, że tekst nie jest podstawą naukową, nie jestem badaczem mitologii słowiańskiej, ale ogromną przyjemność sprawiło mi szperanie w opowieściach, mitach, legendach, przekazałam Wam więc w ogromnym skrócie to, czego sama się dowiedziałam.
Wiedźmin: Bestiariusz, czyli na jakie plugastwo się poluje Wiedźmini jacy są, każdy widzi - dziwne oczy, blizny na całym ciele, miecze na plecach. Po tak oględnym opisie nietrudno zgadnąć czym się zajmują.