seen from Germany
seen from Singapore
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Netherlands

seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from Netherlands
seen from Hong Kong SAR China
seen from China
seen from Yemen
seen from China
seen from Germany
seen from Germany
seen from Kyrgyzstan
seen from United States
seen from Türkiye
Macie tu coś do jedzenia?
Jest taki fragment w Ewangelii św. Łukasza, który niezwykle mnie rozczula. "Macie tu coś do jedzenia?" - pyta Jezus uczniów już po Swojej śmierci i Zmartwychwstaniu.
Chwilę wcześniej staje przed nimi, a oni nie wiedzą: duch to czy człowiek, bać się czy cieszyć, wierzyć w to, co widzą, czy nie? Chrystus na dowód, że żyje, że jest z krwi i kości pokazuje im swoje rany na dłoniach i stopach.
W odpowiedzi na pytanie umiłowanego Nauczyciela podali Mu kawałek pieczonej ryby. Jezus wziął i zjadł przy nich... (Łk 24, 36-43)
Ujmuje mnie ukazanie piękna człowieczeństwa Syna Bożego po nieprawdopodobnej kaźni. Jezus odradza się w każdym aspekcie Swojej ludzkiej natury, również tak przyziemnym, jak odczuwanie głodu i potrzeba jego zaspokojenia. Nie przeistacza się w nadczłowieka, który nie potrzebuje jeść, pić, czy spać, albo żywi się jakąś kosmiczną energią, czy mocą Ojca.
Jest taki, jak my. Chce się pożywić i najzwyczajniej pod słońcem o to prosi: "Macie tu coś do jedzenia?". Okazuje tym samym zaufanie, niezwykłą otwartość i swoistą bezbronność. Podobnie jak dziecko, gdy mówi do matki: "Chcę jeść". Wie, że zostanie nakarmione.
Bóg, który powstał z martwych, przezwyciężył ludzki grzech i śmierć, ponownie zdaje się na ludzi. Nawet po tym, gdy Go porzucili i zaparli się ze strachu o swoje przetrwanie, nie wyczarowuje sobie suto zastawionego stoliczka, nie odwiedza karczmy, nie piecze na ognisku ryb, nie staje się samowystarczalny. Chce wrócić do swoich i być przez nich ugoszczony. Jak dawniej.
Jak piękna musiała być Jego twarz, gdy odrywał kawałki mięsa, wyłuskiwał z niego ości i jadł tą rybę, jaka szczęśliwa i błoga... Może nawet przymknął z zadowoleniem oczy?
Lubię przywoływać w wyobraźni tą scenę, zwłaszcza gdy przygotowuję na obiad białą rybę.
Składniki:
2 kawałki dorsza po 200 g 2 ząbki czosnku 1/2 cebuli skórka otarta z cytryny 2-3 łyżki soku z cytryny przyprawy: szczypta szafranu, 1/2 łyżeczki kurkumy, 1/3 łyżeczki curry gałązka naci pietruszki gałązka kopru 1/4 szklanki oliwy z oliwek e.v. pół szklanki śmietany kremówki sól i czarny pieprz do smaku
Wykonanie:
Kawałki ryby osuszyć ręcznikami papierowymi. Skropić sokiem z cytryny, oprószyć solą, pieprzem i odstawić.
Cebulę i czosnek obrać. Cebulę pokroić w drobniutką kosteczkę, czosnek zmiażdżyć płaską stroną noża i maksymalnie rozdrobnić. Koper i nać drobno posiekać. Cytrynę sparzyć, wyszorować i otrzeć zeń skórkę.
W moździerzu utrzeć razem czosnek i skórkę z cytryny, wlać oliwę, 2 łyżki soku z cytryny, wsypać szafran, kurkumę, curry i wymieszać.
Na patelni rozgrzać chlust oliwy z oliwek. Obsmażyć z obu stron (nie przeciągnąć) i odłożyć na talerz.
Na tej samej patelni podsmażyć cebulę, a gdy nabierze złotego koloru wlać oliwę z przyprawami. Chwilę smażyć razem, wlać kremówkę i trochę zredukować. Gdy nieco zgęstnieje osolić i popieprzyć do smaku. Spróbować i dodać czego trzeba: soku z cytryny lub innych przypraw.
Delikatnie włożyć rybę na patelnię i jeszcze chwilę polewać ją sosem, aż dojdzie.
Podawać na wcześniej przygotowanym kuskusie.
...
Możliwe, że Jezus nigdy nie jadł dorsza. Z dużym prawdopodobieństwem nie jadał też ryb morskich, bo były zbyt drogie. Owszem, handlarze przywozili wiele gatunków z fenickiego Tyru (obecnie Sur w Libanie), zachodnio-galilejskiego portu Akka (leżał obok Hajfy), Egiptu, a nawet z Hiszpanii i sprzedawali m.in. przed Bramą Rybną w Jerozolimie. Jednak były to produkty dla zamożniejszych. Mistrz z Nazaretu żywił się rybami z Jeziora Genezaret, czy przecinającej go rzeki Jordan. W Jego menu znaleźć się mogły: leszcz, jeden z podgatunków brzany, klenia i jelca. Z małych rybek poławiano smaczne sardynkopodobne „uklejki” tworzące spore ławice tarłowe (Alburnus sellal). Zaś królową Jeziora Tyberiadzkiego była i jest tilapia złota.
źródło
Грипп!..
tundra time!!!! (part 1)
Amaranthus (he/him) | Tiffany (he/him)
Lily (she/her) | Sorrel (she/her)
Russell (he/him) | Arlen "The Seraph" (he/him?)
Ravencourt (he/him) | Epsilon (he/him)
Cytryna (she/her) | Ilori (he/him)
#citroen #citroen2cv #kaczka #cytryna #2cv #vintage #vintagecars #retrocars #classiccars #classiccitroen #drivetastefully https://www.instagram.com/p/CGJ5faPlcdR/?igshid=w5nnb7oabxsk
Kawy się nie psuje cukrem, herbaty cytryną, a miłości małżeństwem.
Mądrość Ludowa
Lemon-ia. She’s like pissed but also regrets drinking that lemon owo One more to my girly girls colection.