Rano znów pierwsze co to złapał za telefon. Mimo że bardzo chciałam się chociaż przytulić do Jego nagiego ciała, z którym tak rzadko mam okazję obcować.
Ale już nic się nie czepiałam, ani o to, ani o sytuację wczorajszego wieczoru.
On wreszcie miał czas, żeby zrobić dobry spacer i zjeść śniadanie, więc poranek minął spokojnie. Wyszedł przed 11 i znów miał sporo załatwiań. Idzie dziś do fryzjerki. Po 4 dniach. Przysięgam, nic mu te włosy nie zdążyły odrosnąć, ale dobra. Nie skomentował tego, jak oczywiście zauważyłam ten fakt.
Kiedyś pewnie bym się tym stresowała, że znów, podobno, zwiększa częstotliwość wizyt u niej. Teraz mnie to jedynie zirytowało pod kątem tracenia czasu.
Na pewno idzie, bo Młody Go umawiał i rozmawiali o tym przy mnie. Poza tym mimo że fryzjerka nienajgorsza z twarzy czy ciała, chyba dwa lata starsza ode mnie - wiem, bo sama do Niej chodzę. Z Jego polecenia, mimo że ona nie wie, że się znamy a co dopiero, że jesteśmy razem. Ale ma męża i małe dziecko i po pierwsze nie spodziewałabym się z jej strony krzywych akcji, a po drugie jej charakter pozostawia wiele do życzenia. Niby dla jednorazowych akcji wnętrze nie ma znaczenia, no ale to typiara do której chodzi już z 5 lat i nie sądzę żeby chciał mieć konieczność szukania kogoś nowego. A tak mogłoby się zdarzyć, gdyby miało miejsce coś nieodpowiedniego. Co więcej, istniałoby ryzyko, że ona mi się „pochwali”.
Ja znowu miałam nawałnicę pracy, a jeszcze spodziewałam się telefonu od dziadka, żeby zawieźć go do mechanika. Długo nie mogłam zabrać się za robotę. Najpierw, jak kiedyś zawsze, piłam kawę siedząc sobie z nim na kanapie przy Jego „porannej dawce YouTube’a”, a potem pisałam. A w pracy, firmy z którymi moja współpracuje, chcą mnie chyba wykończyć psychicznie.
Okazało się, że dobrze, że jednak nie uprawialiśmy wczoraj seksu. Po 13 zadzwonili do mnie, że zwolnił się termin na to badanie, mega ważne, na które regularny termin miałam mieć dopiero 17.09. Dzisiaj na 17:40. A mówili, żeby około 2 dni przed nie współżyć. No i wracam po nim do stosowania żelu, który ma pomóc. Co ma swoje zalety, ale też wady. Za chuj się nie spodziewałam, że jeszcze zadzwonią, bo zapowiadali, że najpóźniej dzień przed. Ale w sumie sama powiedziałam, że może być i godzinę wcześniej - żebym tylko zdążyła dojechać. Zależało mi na tym badaniu, żeby je zrobić jak najszybciej, ale też cholernie się bałam. Musiałam szybko przeorganizować cały dzień, ale trudno. Nie byłam już w stanie pracować. Zajebią mnie, ale trudno. Od momentu odebrania tego telefonu cały czas się trzęsłam. Bardzo było mi przykro, że On ze mną nie pojedzie. Oczywiście, że nie zapytałam, bo znałam odpowiedź. A bardzo pomogłaby mi Jego obecność. Ale napisałam mu o tym.
Było to zaraz przed jego fryzjerem, więc o dziwo nawet zadzwonił od razu jak wyszedł. Mówił, że przynajmniej będzie z głowy, nie będę się dłużej stresować i tak dalej. No niby tak, ale i tak się bałam, bo spodziewałam się, że nie będzie zbyt przyjemnie. Nawet zaśmiałam się:
Przydałbyś się do trzymania za rączkę.
No, ale reakcja była taka, jak się spodziewałam. Czyli w sumie żadna. Chociaż po chwili dopytał, na którą mam tam być. Nawet jeśli by był już wolny powiedziałam mu, że zamierzam wyjść dużo wcześniej, żeby się nie spieszyć i spróbować coś po drodze zjeść. Przeszło mi wtedy przez myśl, że może dojedzie na miejsce. Ale w sumie to już by było bez sensu, bo sama droga razem też była ważna. Jak już tam sama pojadę to dam radę. Wsparcie przed było najważniejsze. No i ewentualnie po, jeśli usłyszę „wyrok”, który mnie sparaliżuje. Miałam tylko nadzieję, że będę w stanie wrócić autem do domu. Chociaż jeśli miałabym usłyszeć najgorsze możliwe informacje to dopiero po wyniku biopsji. Więc modliłam się, żeby nie trzeba było pobierać wycinka. W sumie bez tego samo badanie nawet nie miało być takie straszne. Nawet powiedział na koniec rozmowy, żebym dawała znać.
Pomyślałam, że plus jest taki, że jak powiedzą, że nie mam zmian nowotworowych, to może uzna, że jestem zdrowa i będziemy się normalnie kochać. Pewnie nadal za rzadko, ale ważne że w ogóle. A przecież nie mogli powiedzieć inaczej, prawda?
Byłam na miejscu, po odstaniu swojego w dramatycznych korkach, 20 minut przed czasem. Gabinet był w starej kamienicy, gdzie aż bałam się wchodzić. Łazienka przynajmniej była bardzo na poziomie. Chociaż to dawało nadzieję, na porządny gabinet, bo sama recepcja z dywanami z PRL’u.
Skręcało mnie z nerwów, a w dodatku okazało się, że przede mną są czekają jeszcze 2 osoby, więc o wejściu punktualnie mogłam zapomnieć.
W międzyczasie jeszcze On zadzwonił, że jedzie już do Naszego domu. Śmiał się, że trzeba było mu ujebać rękę w łokciu, żebym miała do trzymania. I że jako że zadzwonił bezpośrednio przed nie mam szans tego nie wytrzymać. Heh, no jakby obecność osobista i transport robi różnicę, no ale dobra. Wysłał mi jeszcze po rozmowie taką wiadomość:
Jeszcze wczoraj udało mi się zaliczyć fryzjera. Po rudych nie ma nawet śladu! Mistrzyni Ombre mówi, że jeszcze jedno farbowanko i będą idealnie srebrne. Obecny efekt mnie satysfakcjonuje, chociaż choruje na zupełnie białe:D
Стрижка и укладка под аккомпанемент джаз-бэнда - это новая идея парижских парикмахеров. Придумали они это, разумеется, потому, что отчаянно пытаются привлечь клиентов, которых стало мало из-за кризиса. Но не отпугнет ли людей такое шумное сопровождение?
Twórz udane stylizacje, eksperymentuj z fryzurą i długością zarostu. Poznaj maszynkę MMW-02 wyposażoną w szereg funkcjonalnych opcji, która pozwoli odmienić twój wizerunek.