Żyje się dużo lepiej, łatwiej, spokojniej, przyjemniej, gdy skupisz się na sobie.
Podobno.
almost home
The Stonewall Inn
No title available

tannertan36
art blog(derogatory)
h
YOU ARE THE REASON

izzy's playlists!
macklin celebrini has autism
he wasn't even looking at me and he found me

Kiana Khansmith
taylor price
Claire Keane

oozey mess
Today's Document
icyghini twinkie
Show & Tell
RMH

★

roma★
seen from United States

seen from Syria
seen from Bangladesh
seen from Peru

seen from Singapore

seen from Argentina

seen from Russia

seen from United States
seen from United States
seen from Türkiye

seen from Portugal

seen from Malaysia

seen from United Kingdom
seen from Brazil

seen from Australia

seen from United Kingdom
seen from Mexico

seen from Spain
seen from Türkiye

seen from Italy
@plonaca
Żyje się dużo lepiej, łatwiej, spokojniej, przyjemniej, gdy skupisz się na sobie.
Podobno.
Jako narzeczona/żona:
1. Nie będę wnikać, nawet jak coś jest dla mnie niezrozumiałe.
2. Nie będę płakać z Jego powodu.
3. Nie będę się przejmować i stresować Jego wybuchami.
4. Nie będę odpuszczać dbania o siebie czy żałować poświęconego na to czasu.
5. Będę wyżej stawiała siebie.
6. Będę skupiała się na sobie.
7. Nie będę się martwiła co robi, z kim pisze.
8. Nie będę się zastanawiała, co przegląda w Internecie.
9. Nie będę rozkminiała, co to za powiadomienia z instagrama widząc ich ikonkę.
10. Nie będę się zastanawiała co za powiadomienia/wiadomości Mu przychodzą.
11. Nie będę się martwiła, z kim i o czym rozmawia.
12. Bez wstydu będę inicjowała czynności i rozmowy na tematy seksualne.
13. Nie będę się denerwować, jeśli nie będzie miał ochoty.
14. Będę bardziej stanowcza.
15. Cdn.
Skoro zdecydował się na ten krok to chyba Mu zależy i mnie kocha. Po co miałby to robić, jeśli miałby nie być w porządku?
Będzie mnie tu teraz trochę mniej. 🥹
Czuję się, jakbym pisała jakieś pożegnanie, chociaż wcale tak nie jest. Po prostu… potrzebuję chyba trochę luzu.
Zauważyłam, że pisanie postów tutaj zajmuje mi strasznie dużo czasu. Nie wiem dlaczego.
No dobra, może dlatego, że każdy dzień opisuję szczegółowo. Ale tak już mam. Czuję taką potrzebę, żeby wszystko dokładnie opisać. Może wystarczyłoby zmienić formę. Ale chyba nie potrafię.
Zaczęłam prowadzić tego bloga, żeby się “wygadać”. Ostatnimi czasy tych problemów, o których pisać mi zależało najbardziej jest trochę mniej. Chociaż pewnie jak postanowię przestać to wrócą, bo tak działa moje życie. Ale wtedy i ja wrócę.
Z resztą, nie żegnam się. Może będę pisała, ale właśnie w nieco innej formie - krócej, rzadziej. Może przerzucę się na inne konto, które prowadzę “lifestylowo”, bo takiej, a przede wszystkim krótszej formy teraz potrzebuję. I szczerze to chyba najbardziej wkurza mnie przelogowywanie między kontami. Na pewno Was, którzy jesteście ze mną cały ten czas będę na bieżąco śledzić - tylko może nawet nie będziecie wiedzieć, że to ja. 😉
Na pewno też pobędę teraz aktywna na X. Bo taką mam ochotę. Po prostu potrzebuję - przynajmniej chwilowo, nie wiem jak docelowo - krótszej formy, bo zwyczajnie brakuje mi czasu pod natłokiem obowiązków ostatnio. Być może zostanę też z tą krótszą formą tutaj. Może dalej będzie długo, ale rzadziej. A może zaraz wrócę z tym, co było dotychczas. Zobaczymy. I tak długo wytrzymałam. Jak na mnie. Bo przez jakieś 2,5 mies. pisałam codziennie. Chyba tylko raz dodałam posta z dwóch dni.
Jak będzie - czas pokaże. Po prostu potrzebuję zrzucić z siebie tę presję.
Niedziela
Obudziłam się już o 7:30, a On jakoś chwilę po mnie. A miało być dzisiaj spane.
Sobota
Obudził mnie ból brzucha o 8:30. On jeszcze spał.
Piątek
Nie pamiętałam już, jak miałam ustawiony tryb Sen w iPhone, bo dawno z niego nie korzystałam, ale wiedziałam że na pewno dzwoni mi przy nim budzik więc z niego skorzystałam.
Czwartek
Dziś na szczęście nie było budzika. Obudziliśmy się ok. 8:20. Wyspałam się.
Środa
Still nothing. I w sumie to za bardzo się nie wyspałam. Ale przynajmniej nie był rano obrażony.
Wtorek
Jak się obudziłam myślałam, że jest jeszcze środek nocy, a On już złapał za telefon. Mimo wszystko byłam wyspana.
Poniedziałek
Spałam jak zabita i w sumie nawet nie wiem, która była jak wstawaliśmy.
Niedziela
Co chwilę budząc się myślałam, że już jest rano. Dopiero jak On wziął telefon spojrzałam na zegarek.
Sobota
Budzik 6:45 w sobotę, coś pięknego. Ale nawet czułam się wyspana.
Piątek
Obudziliśmy się po 7, ale nawet czułam się wyspana. Spałam jak zabita.
Czwartek
Samo wstawanie nawet nie było tak trudne jak bym się spodziewała.
Środa
Obudziłam się w miarę razem z nim, ale słabo z przytulaniem. Może chciał ukryć fakt, że coś tam się dzieje.
Wtorek
Dużo się budziłam w nocy i jakoś nie mogłam się ułożyć, ale w sumie obudziłam się przed budzikiem w poczuciem wyspania.
Poniedziałek
Pierwsza myśl - pewnie jest standardowo koło 7. Powierciłam się trochę, bo chyba spałam całą noc w jednej pozycji i bolało mnie ucho.