Muszę wypracować w sobie jakąś, choćby małą, regularność. 🙈 co w sumie = organizację, bo to wszystko kwestia czasu, że znów przez tydzień milczałam.
W sobotę „letko” odjebałam. Nawet nie letko. Postanowiłam odpowietrzyć kaloryfery. Które w sumie wcale nie były zapowietrzone.
Ale rok temu płaciłam w zimie po 1000 zł/mies. za gaz, a bez pomocy kominka nie byłam w stanie nagrzać powyżej 22 stopni. I co? I posłuchałam kumpla, że ważna jest też regulacja zaworów dopływu i odpływu wody z kaloryferów - w odpowiedniej kolejności.
Uznałam, że to świetny pomysł. Wzięłam prysznic po całym dniu sprzątania i podjęłam się wspomnianej misji. Nie spodziewając się oczywiście, że już przy drugim kaloryferze wyląduje na mnie nie wiem ile litrów syfiastej wody.
Ale to nie był największy problem. Okazało się, że ciśnienie na piecu spadło do 0. W związku z czym nie miałam nawet ciepłej wody. A zawór dobijający… nie działał. Ze starości najpewniej się zapiekł. Dramat.
W niedzielę przyjechał do mnie dziadek, wymontował ten zawór i pół dnia próbował moczyć go w WD i jakkolwiek nim poruszyć kombinerkami, ale nic to nie dało - nie drgnął.
Po kilku telefonach na „pogotowia hydrauliczne” (od większości oczywiście usłyszałam „nie da się”) dowiedziałam się, że zawór pasuje wymienić, ale oczywiście w niedzielę się nie uda, bo nie ma gdzie go kupić. Za to MOŻNA dopuścić wodę jakimś innym sposobem, ręczne. Koszt usługi 350 zł. I tak nie tak tragicznie jak na niedzielę. Przecież musiałam się w końcu umyć.
A wymiana zaworu później 2x tyle.
A kolejny, kończący się już na szczęście tydzień, też nie był łaskawy…
Obudziłam się przed 8 i dzień zaczął się całkiem spokojnie. Poza tym, że drugi dzień cateringu i przywieźli mi o jedno pudełko za mało.
Zabrzmi to okrutnie, ale jak pojawiały się jakieś wybuchy to... wobec Młodego. I wiem, wiem, że jestem okropną "macochą", ale trochę nawet mnie to cieszyło, bo dotyczyły głównie trzymania tutaj porządku.
Chłopaki wyjechali koło 10:30, a ja miałam dzisiaj dużo w planach. Chociaż należał też do nich odpoczynek. :D
Na pewno muszę złożyć pranie (ew. zrobić kolejne), poodkurzać i zmienić pościel. Chciałam też odpowietrzyć kaloryfery, ale fajnie byłoby mieć to zrobione zgodnie ze sztuką, a nie jestem pewna kolejności. No i po na pewno będę musiała dobić ciśnienia w piecyku, a tego to już się trochę boję. Ogólnie tematów związanych z gazem. Więc pomyślę jeszcze, czy nie zadzwonić po hydraulika. Chociaż i tak będę potrzebowała kominiarza, żeby mi sprawdził drożność kominka i piecyka przy okazji też, więc kosztów nie widać końca. Serwisu piecyka nie robię, pierdolę. Poprzednie dwa lata z rzędu był robiony, czyszczony itp.
Udało mi się odpowietrzyć kaloryfery (profesjonalnie, zgodnie z kolejnością!, które w sumie nie były zapowietrzone) i próbowałam dopuścić wodę, żeby zwiększyć ciśnienie na piecu, ale coś nie szło. Niby jest absolutnie minimum, ale chciałam, żeby było lepiej. No, ale podobno
Lepsze jest wrogiem dobrego.
Więc na razie to zostawię. Jak spadnie na za niskie to wywali błąd wtedy będę się martwić. Albo wtedy może zadziała.
Wszystko więc wskazuje na to, że wysokie rachunki za gaz w zeszłą zimę i kiepskie grzanie było spowodowane:
Złą temperaturą na piecu (no, nie była aż tak całkiem zła, ale można było ustawić to lepiej.
Przede wszystkim - złą regulacją zaworów wejściowych przy kaloryferach.
Czekam więc jeszcze na informacje od kolegi, jak najlepiej to ustawić i będę walczyć. Niestety mam je na imbusa, przez co będzie to trzeba robić na wyczucie (jak jest zwykła śrubka to jej położenie wskazuje zamknięte/otwarte), ale dam radę!
Zbierałam się na spacer, jak On akurat przyjechał popracować godzinkę z domu. Wróciłam, zaczęłam sobie grzać jedzenie i akurat się zbierał. Na początku coś tam się spiął, ale to dlatego, że była 14, a On nie jadł jeszcze śniadania i na szczęście miał tego świadomość.
Po jedzeniu szybkie odkurzanie, zmiana pościeli i umycie prysznica, bo już nie mogę na niego patrzeć. Poszło bardzo dobrze. Jak skończyłam poszłam pod prysznic i chwilkę sobie pograłam, aż zadzwonił kumpel z instrukcjami odnośnie tych zaworów.
On przyjechał koło 18, ale nie pogadaliśmy, bo ja akurat byłam z kumplem na telefonie i robiłam z kaloryferami. Wszystko szło dobrze, poza tym, że uciekło przy tym trochę wody. Skończyłam szczęśliwa, ale jak można było się spodziewać spadło przez to ciśnienie wody na piecu i wywaliło błąd. Super, to teraz nie mam ani ogrzewania, ani ciepłej wody.
Trochę się wkurwiłam, ale miałam nadzieję, że teraz uda się tą wodę dobić. Nic bardziej mylnego. Najprawdopodobniej ten zawór jest zepsuty (zadzwoniłam do gościa od piecyków, powiedział, że za tydzień) i oczywiście jego wymiana delikatnie rzecz ujmując tania nie jest. Nie moja wina, przynajmniej odkryłam, że piecyk nie jest do końca sprawny, no ale problem jest. Kręciłam tym zaworem na różne strony, kumpel zadzwonił do znajomego hydraulika zapytać czy ma jakiś pomysł jak to zrobić. Ni chuja.
Popłakałam się, bo wiedziałam, że On jak się dowie, że teoretycznie "chcąc oszczędzić" jeszcze zjebałam i teraz nawet nie ma się jak umyć, to będzie przejebane. I nie myliłam się, jak mu o tym powiedziałam, stwierdził że
Jutro się wyprowadzam, bo dzisiaj mi się już nie chce.
Boże, jakie to żałosne. Coś tam jeszcze w międzyczasie dogadał, żebym nie beczała, to wyrzygałam mu, że jak jak się tak zachowuje i mówi takie rzeczy, że On się wielce wyprowadza, a ja żebym se radziła itd. Więc nasłuchałam się, że taka jest cena, jak chciałam zaoszczędzić (chuj, że kaloryfery samemu odpowietrza 90% ludzi, a te zawory były mega chujowo ustawione, więc dlatego płaciłam po 1000zł/mies za gaz w zeszłą zimę, a nie byłam w stanie nagrzać powyżej 22st. mimo dobrego ocieplenia domu), że to tak samo jak mi szkoda na mikrofalówkę (bo jego zdaniem można ten catering odgrzewać tylko w mikrofalówce, a nie rozumie, że mogę to też robić np. na patelni) i takie tam.
W końcu tak nakręciłam, że aż to pokrętło odpadło i wpadło w miejsce, z którego nie jestem w stanie go wyciągnąć. Próbowałam jeszcze kombinerkami to ruszyć, ale nie szło. W końcu odpuściłam. Jutro koło południa ma przyjechać dziadek i On jeszcze popróbować, ale nie widzę za bardzo szans.
Ewentualnie będę błagać tego hydraulika od kumpla, czy nie dałby rady podjechać i jakoś "manualnie", z węża, dopompować mi tej wody do pieca, bo teoretycznie powinno się tak dać. A palce mnie tak bolą, że nie do wiary. I wszystko jakoś w sumie.
Jeszcze świeża pościel, a ja nawet nie miałam się jak umyć cała ujebana tą wodą z kaloryferów. Eh... Planowałam wieczorem odpoczywać dumna z siebie, że zrobiłam wszystko, co planowałam, a walczyłam z tym do 21 i nie wiadomo, kiedy będę miała choćby ciepłą wodę.
Ale między Nami potem już było normalnie.
Bilans:
Neo (papierosy): ⬇️ 7+, w nerwach już nie liczyłam, a paliłam dużo
Dbanie o siebie: ↔️ odpuściłam mycie włosów kosztem innych obowiązków, wieczór w biegu, ale bez tragedii
Jedzenie: ⬆️ jest ok, chociaż na śniadanie wjechała pizza z wczorajszego dnia
Związek: ↔️ nie obyło się bez spin, ale nie jest źle
Choroba: ↔️
Praca: -
Inne obowiązki: ⬆️ poza zjebaniem pieca zrobiłam wszystko, co planowałam i jeszcze więcej, więc mogłabym być dumna i szczęśliwa
Samopoczucie: ⬆️/⬇️ łamaniec, bo byłam bardzo dumna, spokojna i szczęśliwa, że wszystko zrobiłam, ale potem załamka...
Ponad 9 mln zł na podłączenie praskich budynków do miejskiej sieci ciepłowniczej
Ponad 9 mln zł na podłączenie praskich budynków do miejskiej sieci ciepłowniczej
Ponad 9 milionów złotych przeznaczy miasto na podłączenie przez najbliższe dwa lata 52 budynków do centralnego ogrzewania w dzielnicach Praga-Północ, Targówek i Praga-Południe – poinformował stołeczny ratusz.
Staramy się jak najszybciej podłączać budynki do miejskiej sieci centralnego ogrzewania. Mam nadzieję, że uda się w najbliższych latach przyspieszyć ten proces. Standard XXI w. powinien być…
Uwaga awaria! Kilkadziesiąt budynków mieszkalnych na Bródnie bez dostawy ciepła
Uwaga awaria! Kilkadziesiąt budynków mieszkalnych na Bródnie bez dostawy ciepła
Mieszkańcy kilkudziesięciu budynków na stołecznym Bródnie marznie w swoich mieszkaniach. Niemal od północy mają zimne kaloryfery.
Veolia Energia Warszawa S.A. informuje, że w rejonie ul. Malborskiej w nocy, po godzinie pierwszej nastąpiła przerwa w dostawach ciepła. Zgodnie z zapowiedzią kaloryfery mają zacząć grzać dopiero przed północą.
Zimno w domach mają mieszkańcy z bloków przy Św.…
80 budynków w rejonie ul. Puławskiej bez ogrzewania do piątku
80 budynków w rejonie ul. Puławskiej bez ogrzewania do piątku
W związku z wykryciem nieprawidłowości w funkcjonowaniu sieci w rejonie ulic Puławskiej i Tanecznej, która skutkowałaby awarią w najbliższym czasie, Veolia podjęła decyzję, żeby w kontrolowanych warunkach naprawić usterkę. Dostawy ciepła do około 80 budynków zostaną wstrzymane w środę ok. godz. 23 i zostaną przywrócone w piątek rano.
Informację o wykryciu usterki w funkcjonowaniu sieci w rejonie…
W Warszawie zaczyna się sezon grzewczy. Pierwsze kaloryfery już włączone
W Warszawie zaczyna się sezon grzewczy. Pierwsze kaloryfery już włączone
W Warszawie rozpoczyna się sezon grzewczy, włączono już pierwsze kaloryfery. Jednak straż pożarna apeluje- aby uniknąć niespodziewanych problemów, warto jeszcze przed jesienią sprawdzić dokładnie wszystkie instalacje grzewcze!
Ostatnio pogoda nas nie rozpieszcza, dni są pochmurne i chłodne. Pomimo, że wkrótce ma na nas czekać jeszcze kilka dni ciepłej i słonecznej pogody, niektóre spółdzielnie…
Nowy wpis na stronie https://fachura.wroclaw.pl/elektryczne-grzejniki-lazienkowe/
Elektryczne grzejniki łazienkowe
Bardzo ważną kwestią jest dobór właściwej wydajności urządzeń grzejnych do łazienki. Grzejniki zasilane prądem mogą być podstawowym elementem ogrzewania lub funkcjonować jako uzupełnienie. Przy zakupie należy zweryfikować oznaczenie stopnia ochrony elektrycznej, który warunkuje wykorzystanie urządzenia w pomieszczeniu wilgotnym. Wskaźnik ten powinien wynosić co najmniej 24. Sklepy oferują kaloryfery w opcji do powieszenia lub postawienia na nóżkach. Kaloryfery wiszące są w postaci płaskiej płyty lub drabinki. Istotnym plusem formy drabinki jest możliwość powieszenia zawilgoconych ręczników lub odzieży do wyschnięcia. Dostępne są w barwie białej, chromowanej lub można je zamówić w wybranej wersji kolorystycznej. Kaloryfery elektryczne panelowe dedykowane są tylko do ogrzewania gdyż nie należy ich okrywać w trakcie pracy. Większość modeli można zamontować na stopkach lub kółkach. Każdy kaloryfer elektryczny wyposażony jest w sterownik oraz wtyczkę, którą wystarczy podłączyć do gniazdka w celu uruchomienia. Sterownik elektroniczny pozwala na dokładne nastawienie temperatury oraz zaprogramowanie czasu włączenia i wyłączenia.