Dni mijały, wszystko po staremu, nie zagadałam. Tsk strasznie boję się odrzucenia. Stwierdziłam, że można byłoby zrobić urzytek z szkolnych szafek. Postanowiłam napisać list. Napisałam w nim to jak bardzo jest mi przykro z powodu nachodzących go moich znajomych z klasy, to żemi się podoba, ile to trwa, złożyłam mu nawet życzenia urodzinowe (19.10) i wytłumaczyłam to jak bardzo mnie onieśmiela. List miała wrzucić do skrzynki jedna z moich znajomych - ja bałam podjąć się ryzyka i wrzucić list. Emilia wrzuciła list, lecz nie wiadomo, gdzie on jest i kto go ma. Napewno nie Dawid! Porażka! A, że tego dnia był na wagarach z swoją koleżanką (11lat) to nie miał nawet jak tego przeczytać. Dziśidąc do szkoły wstydziłam się tego. Bałam się, żewszyscy o tym wiedzą, że będą się ze mnie śmiać! Ale nic z tych rzeczy. Dawid nawet o tym nie wiedział. Dziś zaczepiłam jego kolegę - Bartka, zapytałam sięgo czy Dawid ma ten list. Bartek poszedł i zapytał się, Dawid powiedział, że nic nie wiem o żadnym liście. Koleżanka z klasy na lekcji w-f'u powiedziała mi, że rano przed lakcjami Dawid kręcił się koło naszej szatni, stwierdziła, że czekał na mnie - w co bardzo wątpię!
Wychodząc z szkoły w towarzystwie koleżanek zauważyłam go siedzącego z swoją jedynastoletnią koleżanką, przed budynkiem szkoły. Nawet (chyba) na mnie nie spojrzał... chyba, że przelotnie, przypadkiem. Przyznam zaeiesiłam na nim oko na kilka krótkich chwil...