All-you-can-eat macarons
seen from Spain
seen from China
seen from Ireland
seen from Colombia

seen from Switzerland
seen from United States
seen from Ukraine

seen from Germany

seen from United States
seen from United Kingdom

seen from Germany
seen from Netherlands

seen from Sweden
seen from Netherlands

seen from Netherlands
seen from Germany
seen from Czechia
seen from Netherlands

seen from Italy

seen from United States
All-you-can-eat macarons
Vegan sesame beef udon noodles
Zimowe pesto z jarmużu
View On WordPress
ズッキーニとぶなしめじのそうめん(9月16日)
Cacio e Pepe - najprostsza, najmilsza rzecz na świecie
Ostatnio mało było u mnie klasycznych włoskich makaronów. Postanowiłam to zmienić przygotowując jeden z najprostszych, najbiedniejszych i najsmaczniejszych rzymskich klasyków: Cacio e Pepe.
Pierwszy raz zrobiłam go po obejrzeniu jednego z odcinków “No Reservations” nieodżałowanego Anthony’ego Bourdaina.
Materiał nakręcony był w 2010 roku, w stolicy Italii. Zrealizowano go w czerni i bieli, nawiązując do filmów Felliniego z lat 60. ubiegłego wieku. Bourdain nosił czarne garnitury i czarne okulary, wpasowując się w konwencję.
W tym odcinku przechadzał się samotnie przy Fontannie di Trevi (aż dziw, że nie skąpał się w niej, jak Anita Ekberg w “Słodkim życiu”), odwiedził cudowne delikatesy z szynkami i serami, “jeździł” małym oldskulowym fiacikiem po ulicach miasta ze swoją niedawno poślubioną żoną, Ottavią Busią (iskrzyło, oj iskrzyło!), zaliczył przyjęcie z grillowanymi na plaży owocami morza i oczywiście jadł.
“No Reservations” S6, E20; Travel Channel; Zero Point Zero Production Inc.
Makaron Cacio e Pepe, czyli z serem i pieprzem - jedynymi dodatkami do spaghetti lub tagliolini - którym zachwycał się Tony, podany został w restauracji Roma Sparita, która po tym epizodzie z kameralnego lokalu stała się obleganym przez turystów miejscem. Tam makaron podają dodatkowo w parmezanowym koszyczku.
Skoro mój ulubieniec określił tę pastę słowami “najprostsza, najmilsza rzecz na świecie” i przyznał, że mógłby dla niej zrezygnować z przeżyć związanych z: koncertem Jefferson Airplane w Forest Hills, lekturą “Buszującego w zbożu”, trzecim, piątym, siódmym i dziewiątym kwasowym tripem oraz pierwszym stosunkiem (drugim już nie, bo był naprawdę udany), to oczywiste było, że niebawem ją zrobię.
I faktycznie zrobiłam, i zaiste była boska! Później za każdym razem trochę inna, zdarzało się, że miałam z nią problemy (poniżej dzielę się kilkoma radami spraktykowanymi przez lata), ale ostatecznie wychodziła pyszna.
Jeśli jeszcze jej nie jedliście, czas to zmienić.
Składniki (na dwie osoby):
400 g tagliolini (lub spaghetti) 200 g Pecorino Romano (lub pół na pół z Parmezanem) 2 1/2 łyżki ziaren czarnego pieprzu
Wykonanie:
Zagotować wodę w garnku. Powinno jej być o 1/3 mniej niż zawsze. Dlaczego? To pierwsza wskazówka, aby ciacio e pepe wyszło, jak należy. Mniejsza ilość wody zapewni większą jej skrobiowość. To z kolei ułatwi rozpuszczanie się sera i ograniczy powstawanie serowych bryłek. Makaron gotować o 1/3 czasu krócej niż zaleca instrukcja na opakowaniu (jeśli jest napisane 10 min, gotuj ok. 6,5 min).
W międzyczasie zetrzeć na tarce o drobnych oczkach ser. To kolejna podpowiedź, aby łatwiej się rozpuszczał. Duże wiórki sera potrzebują więcej czasu, a tu każda sekunda jest ważna.
W moździerzu lub młynku nastawionym na grube mielenie rozkruszyć dwie i pół łyżki pieprzu. Nie używać mielonego pieprzu ze sklepu, jest za drobny.
Na dużą patelnię wsypać pieprz i podprażyć go delikatnie przez ok. minutę. To wydobędzie z niego cudny aromat. Łyżkę pieprzu odłożyć do filiżanki na bok.
Na patelnię wlać chochlę wody spod makaronu i pozwolić mu się gotować na mocnym gazie, aż część odparuje. Ten zabieg również pomoże w emulgowaniu sera - skrobia z makaronu pozostanie na patelni. Gdy uzyskamy wystarczającą ilość wody, zmniejszyć ogień.
Do miski ze startym serem wlać pół chochli lub mniej wody spod makaronu i całość rozetrzeć na możliwie najgładszą pastę.
Gdy makaron będzie prawie gotowy odcedzić go (zachowując trochę wody) i włożyć na patelnię. Skończy się gotować na patelni; proces ten nazywa się risottare.
Wymieszać z “sosem” pieprzowym i dodać trochę pasty serowej. Energicznie wymieszać z makaronem, używając np. drewnianych szczypców (ja używam pałeczek do chińszczyzny). Gdy zacznie się tworzyć jednolity sos, dołożyć resztę pasty serowej i znów energicznie mieszać. Większość kucharzy od razu wkłada wszystko na patelnię, ja czasem też tak robię, ale bezpieczniej jest podzielić ten etap na części (trochę, jak z hartowaniem śmietany do zupy).
Na tym etapie trzeba podlać makaron niewielką ilością wody z gotowania, aby sos nie był zbyt gęsty i nie zastygał zbyt szybko. Mieszać szczypcami i co jakiś czas potrząsać patelnią, aż do powstania kremowego, subtelnie szarawego sosu.
Szybko wykładać na talerze, skropić sosem z patelni i oprószyć dodatkową porcją pieprzu oraz - jeśli chcecie - tartym serem.
Natychmiast podawać.
Оригинальная сцена из жизни японцев: обед
Today’s anime mascot of the day is…! Makaron from Witch Craft Works!