“Cierpienia młodego Wertera”
“Konrad Wallenrod”
“Lalka”
“Ludzie bezdomni”
“Zbrodnia i kara”
“Granica”
I wiele, wiele innych, podobnych...
Chcą nas czegoś, na j. polskim nauczyć, tak?
Rozumiem... Czytanie książek rozwija... Poszerza perspektywy... Ale DLACZEGO znaczna część, większość, lektur są tak depresyjne? Główni bohaterowie umierają, popełniają samobójstwa, zdradzają, są zdradzani, biedni, cierpią... Jak zachęcić kogoś do czytania, gdy ma czytać coś tak ciężkiego i przygnębiającego?
Jak osoba, która czyta coś takiego, ma nie być pesymistą?
To jest CHORE!! Oczekujcie jeszcze od nas, że będziemy zawsze weseli i otwarci... Bardzo mądrze...
Nie dziwota, że młodzież nie chce czytać lektur. To jest OKROPNE! Jest cała masa, wspaniałych i pouczających książek, a w szkołach, każą nam czytać coś TAKIEGO.
Osobiście, uwielbiam czytać, kocham książki, ale lektur szkolnych NIENAWIDZĘ! Cokolwiek pojawi się na tej liście, automatycznie staje się dla mnie koszmarem. Sam fakt, że MUSZĘ to przeczytać, mnie dobija. Wolę czytać dla przyjemności, a nie na przymus. Inna rzecz, że te utwory W OGÓLE mi nie podchodzą. Bohaterowie są irytujący, źli, moralnie niepewni, albo skrzywdzeni, wykorzystani, biedni...
Nie mówię, że wolę czytać wesołe historyjki, czy bajeczki o zakończeniu “żyli długo i szczęśliwie”, ale jak dla mnie bohaterowie książek mogliby w trakcie ich opowieści zaznać trochę szczęścia... Choć odrobinę...
Lubię j. polski. Wręcz uwielbiam. To mój ulubiony przedmiot. Interpretacja wierszy, trochę historii, kultury... Super! Ale omawianie lektur to koszmar! Jeszcze, żeby trafiła się jakaś fajniejsza książka... Ale są to głównie takie jak te, które wymieniłam. MASAKRA!! Już od dwóch lat nie czytam tego szajsu. I nie zamierzam.