15 miesięcy, 8 dni i 11 godzin temu zostałem ojcem. Ten czas minął tak szybko, że nawet nie wiem jak to się stało. Z początku wogóle tego nie ogarniałem, wszystko działo się tak szybko. Najpierw postanowienie, później wieść o ciąży, sam okres ciąży, przygotowania, remont i nagle informacja - jedziemy do szpitala. Nadal do mnie nic nie docierało, wydawało mi się, że jestem gotowy, jednak kiedy czekałem na korytarzu ogarnęła mnie panika, ale czy sobie poradzę, jak to będzie, jaka będzie moja reakcja, czy dam radę?
Miałem w głowie setki scenariuszy, wizji, rozwiązań i planów. Czas dłużył się przeokrutnie, było to chyba najdłuższe 15 min w moim życiu. Nagle podchodzi do mnie pielęgniarka, każe iść, prowadzi do sali gdzie leżą noworodki, każe usiąść na fotelu i odchodzi. Znów czekam. Narasta panika, czy na pewno jestem na to gotowy? co teraz się stanie? a jak nie dam rady?
5 minut później podchodzi do mnie inna pielęgniarka z małym zawiniątkiem, kładzie mi je na piersi, owija pieluszką, przykrywa kocykiem, uśmiecha się i odchodzi. Spoglądam na to zawiniątko i widzę małego pomarszczonego człowieka, który płacze w niebogłosy i choć niemam pojęcia co dalej zrobić, jak go uspokoić, pocieszyć nagle ogarnia mnie totalny spokój, jakby cały świat, który przed chwilą wydawał się być ogarnięty chaosem, ucichł, a płacz dziecka z początku tak głośny, wydawał mi się w tamtym momencie najpiękniejszym dźwiękiem. Po kilkunastu minutach płacz ustał, a mały człowiek wtulił się we mnie i zasnął. Nic już nie miało znaczenia, nic już nie było takie samo, wszystko było w porządku, jakiekolwiek problemy stały się tak małe, że niezauważalne, nieistotne.
Od tamtego czasu minęło ponad 15 miesięcy, jednak to wydarzenie zmieniło we mnie bardzo dużo, odkryło uczucia, których się nie spodziewałem. Nagle wszystkie priorytety się zmieniły i oczywiście nie było łatwo, szczególnie na początku, nadal czasem nie jest łatwo, jednak wystarczy jeden uśmiech tego małego człowieka, jedno spojrzenie, przytulenie, złapanie za rękę i znów cały świat przestaje istnieć i wszelkie problemy przestają mieć znaczenie. To chyba najbardziej w ojcostwie mnie zaskoczyło, ale to właśnie za to jestem wdzięczny. Jestem wdzięczny za mojego synka i za te wszystkie chwile, za to że każdego dnia mnie zaskakuje i tak wiele uczy.