Droga dziewko, o północy, gdy cię w tańcu porwie szał,
W tym księżyca pełni świetle zaduś swego serca żar!
W noc tak chłodną, rześką, wietrzną
Gdy swe ciało ogrzać chcesz,
Wznieć płomienie! Blask ich, lśnienie
Nie dopuszczą wnet demona,
Który posiąść ciebie chce.
Droga dziewko, o północy, gdy cię w tańcu porwie szał,
W tym księżyca pełni świetle zaduś swego serca żar!
Droga dziewko, o północy, gdy cię w tańcu porwie szał,
W tym księżyca pełni świetle zaduś swego serca żar!
Ciepłe, mokre, wielce czułe,
Już smakują tak bezwstydnie twoją bladą, korną skórę.
Kiedy twoje łakną więcej.
Ostrzegałam, że tej nocy chłopcy pannom wiążą ręce!
Droga dziewko, o północy, gdy cię w tańcu porwie szał,
W tym księżyca pełni świetle zaduś swego serca żar!
Chłodna, twarda, zwilgła ziemia
Łożem waszym grzesznym jest.
Różę z cierniem w darze złoży,
Droga dziewko, o północy, gdy cię w tańcu porwie szał,
W tym księżyca pełni świetle zaduś swego serca żar!
Ty w ofierze jemu składasz wolność i namiętność swą.
Twoja dusza, serce, rozum,
Do swych ramion, jak trofeum, miłość przymocuje twą.
Ostrzegałam, w snach wołałam!
I twą duszę rozszalałą wciągnął
Droga dziewko, o północy, gdy cię w tańcu porwie szał,
W tym księżyca pełni świetle uchroń swego serca czar!