Liv Ullmann and Bibi Andersson in Persona , Ingmar Bergman , 1966.

Love Begins

Kaledo Art
dirt enthusiast
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
cherry valley forever
h

Andulka
🪼

titsay
styofa doing anything
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH

izzy's playlists!

No title available

★
Show & Tell
wallacepolsom
taylor price
hello vonnie
Lint Roller? I Barely Know Her
Stranger Things

seen from Türkiye

seen from United Kingdom

seen from Singapore
seen from United States
seen from United States

seen from Mexico

seen from South Korea

seen from Netherlands

seen from Germany
seen from Singapore
seen from Estonia
seen from Germany

seen from Canada
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from Indonesia
seen from Greece
@feurstick
Liv Ullmann and Bibi Andersson in Persona , Ingmar Bergman , 1966.
To, co nierzeczywiste, jest silniejsze niż to, co realne. Bo nic nie jest równie doskonałe jak wytwór wyobraźni. Bo prawdziwie trwałe są tylko nieuchwytne idee, pomysły, wierzenia i fantazje. Kamień się kruszy. Drewno próchnieje. A ludzie, no cóż, umierają.
Chuck Palahniuk
Język to tylko sposób na trywializowanie świetności tego cudownego świata. Na jego dekonstrukcję. Bagatelizację. Ludzie nie są w stanie poradzić sobie z tym, jak piękny naprawdę jest świat. Z tym, że nie sposób go wyjaśnić ani zrozumieć.
Chuck Palahniuk
Kochać w ogóle znaczy wystawić się na zranienie. Pokochaj cokolwiek, a twoje serce z pewnością odczuje ból, a może nawet zostanie złamane. Jeśli chcesz mieć pewność utrzymania serca w stanie nienaruszonym, nie wolno ci go ofiarować nikomu, nawet zwierzęciu. Otul je ostrożnie sowimi hobby i odrobiną luksusu, unikaj wszelkich komplikacji, zamknij je bezpiecznie w szkatule lub trumnie własnego egoizmu. Ale w tej szkatule - bezpieczne, w ciemności, w bezruchu, bez powietrza - ono się zmieni. Nie będzie złamane, nie, ono stanie się nie do złamania, nieprzystępne, zatwardziałe... Jedynym miejscem poza Niebem, gdzie możesz być doskonale zabezpieczony przed wszystkimi niebezpieczeństwami... miłości, jest Piekło.
C.S. Lewis - Cztery miłości
Poprosiłem Boga, by zabrał moją pychę, I Bóg powiedział mi -"Nie". Powiedział, że pychy nie zabierają, z niej rezygnują. Poprosiłem Boga, by wyleczył moją przykutą do łóżka córkę, I Bóg powiedział mi -"Nie". Powiedział, że jej dusza jest w stanie nienaruszonym, a ciało i tak umrze. Poprosiłem Boga, by obdarzył mnie cierpliwością, I Bóg powiedział mi -"Nie". Powiedział, że cierpliwość pojawia się w rezultacie prób. Jej nie dają, na nią zasługują. Poprosiłem Boga, by podarował mi szczęście, I Bóg powiedział mi -"Nie". Powiedział, że daje błogosławieństwa, a czy będę szczęśliwy, zależy ode mnie. Poprosiłem Boga, by uchronił mnie od bólu, I Bóg powiedział mi -"Nie". Powiedział, że cierpienia oddalają człowieka od świeckich trosk i zbliżają do Niego. Poprosiłem Boga, by mój duch rósł, I Bóg powiedział mi - "Nie". Powiedział, że duch powinien wyrosnąć sam. Poprosiłem Boga, by pomógł mi kochać innych tak, jak On kocha mnie, I Bóg powiedział: "Nareszcie zrozumiałeś, o co trzeba prosić". Prosiłem o siły, i Bóg posłał mi próby, by mnie zahartować. Prosiłem o mądrość, i Bóg posłał mi problemy, nad którymi trzeba łamać głowę. Poprosiłem o męstwo, i Bóg posłał mi niebezpieczeństwa. Poprosiłem o miłość, i Bóg posłał mi nieszczęśliwych, potrzebujących mojej pomocy. Poprosiłem o dobra, i Bóg dał mi możliwości. Nie otrzymałem niczego z tego, o co prosiłem. Otrzymałem wszystko, co jest mi potrzebne. Bóg wysłuchał moje modlitwy.
Anonim
Miłość to jedyna droga, aby w pełni ogarnąć pełnię jestestwa drugiego człowieka. Nikt nie zdoła całkowicie uświadomić sobie istoty swego bliźniego, o ile go nie pokocha. Dzięki miłości jesteśmy bowiem zdolni dostrzec zasadnicze cechy ukochanej osoby, więcej, uświadamiamy sobie cały jej potencjał, który jeszcze nie jest, lecz powinien zostać urzeczywistniony. Ponadto poprzez swoją miłość kochający człowiek daje kochanej przez siebie osobie moc urzeczywistnienia tego potencjału. Uświadamiając drugiemu człowiekowi, kim może i kim powinien być, powodujemy, że jego potencjał znajduje swe odbicie w rzeczywistości.
Viktor Franki -Człowiek w poszukiwaniu sensu
Wiedziałem jednak coś innego - coś, w co do tej pory głęboko wierzę: miłość nie ogranicza się do fizycznej powłoki ukochanej osoby. Prawdziwą głębię odnajduje się, dopiero wnikając w jej duchowe jestestwo, jej wewnętrzne „ja". Wówczas to, czy osoba ta jest przy nas obecna, czy nie, czy żyje, czy jest martwa, przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie wiedziałem, czy moja żona żyje, i nie miałem szans tego sprawdzić (podczas całego okresu mojej niewoli nie było możliwości odbierania ani nadawania listów), lecz w tamtej chwili nie było to dla mnie istotne. Nie musiałem tego wiedzieć; nic nie mogło osłabić siły mojej miłości, zakłócić moich myśli ani zatrzeć w pamięci obrazu mojej ukochanej. Wydaje mi się, że nawet gdybym wówczas wiedział, iż moja żona zginęła, to i tak - niewzruszony tą wiadomością - oddawałbym się kontemplowaniu jej wizerunku, a moja duchowa rozmowa z nią byłaby równie żywa i satysfakcjonująca. „Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu (...) bo jak śmierć potężna jest miłość".
Viktor Franki - Człowiek w poszukiwaniu sensu
Nagle poraziła mnie pewna myśl: po raz pierwszy w życiu objawiła mi się prawda po tylekroć wplatana w pieśni przez poetów i ogłaszana najwyższą mądrością przez filozofów, a mianowicie, że miłość jest najwyższym i najszlachetniejszym celem, do jakiego może dążyć człowiek. Pojąłem wówczas sens największej tajemnicy, której rąbka uchylają przed nami dzieła największych poetów, myślicieli i duchownych: droga do zbawienia człowieka wiedzie poprzez miłość i sama jest miłością. Zrozumiałem, że nawet ktoś, komu wszystko na tym świecie odebrano, wciąż może zaznać prawdziwego szczęścia, choćby nawet przez krótką chwilę, za sprawą kontemplacji tego, co najbardziej ukochał. W sytuacji całkowitej samotności, gdy nie sposób wyrazić samego siebie poprzez pozytywne działanie, gdy jedynym i największym osiągnięciem jest godne i szlachetne znoszenie własnego cierpienia, nawet w takiej sytuacji można doświadczyć spełnienia, kontemplując z uczuciem noszony w sercu obraz najdroższej nam osoby. Po raz pierwszy w życiu byłem w stanie w pełni pojąć znaczenie zdania: „Aniołowie zatracają się w nieustannej kontemplacji nieskończonej chwały".
Viktor Franki - Człowiek w poszukiwaniu sensu
„Człowiek na dworcu/który mówi/nie wiem po co tu przyszedłem/aż po wielu latach/albo po czymś takim/jak młodość albo miłość/z ręką na gardle/chce wszystko naprawić/i poprawia krawat”
J. Skolimowski
Patrz na cudowną symetrię w konstrukcji ciała ludzkiego, na barki i biodra, na pierś zakwitającą z obu stron sutkami, na żebra, parami ułożone, i na pępek pośrodku, w miękkości brzucha, na płeć ukrytą w cieniu ud! Patrz na ruchy łopatek pod jedwabistą skórą pleców, na kość pacierzową, zstępującą ku chłodnej wybujałości obu pośladków, i na wielkie konary naczyń i nerwów, które od pnia ku rozgałęzieniom swym biegną przez pachy, i jak budowa ramion odpowiada budowie nóg. Ach, urocza okolica wewnętrznego zgięcia łokcia i kolana, pełna subtelności organicznych, okrytych miękkością ciała! Co za rozkosz niewymowna pieścić te czarowne miejsca ciała ludzkiego! Rozkosz, której raz doznać — i umrzeć bez skargi! Tak, na Boga, pozwól mi wchłaniać woń skóry pod twoimi kolanami, gdzie kunsztowna torebka stawowa wydziela swą śliską maź! Pozwól, by usta moje dotknęły ze czcią na przedniej części uda twej Arteria femoralis, która dzieli się niżej na dwie tętnice goleni. Pozwól mi upajać się wyziewami twoich porów i dotykać twego meszku, istoto ludzka z wody i białka, której przeznaczeniem jest anatomia grobu, i pozwól mi zginąć z ustami na twoich ustach. Nie otworzył oczu, kiedy przestał mówić; pozostał, jak był, z odrzuconą głową, z rękami wyciągniętymi przed siebie, trzymając wciąż srebrny ołówek, drżąc i chwiejąc się na kolanach. Ona odezwała się: — Rzeczywiście, twoje oświadczenia miłosne są gruntowne, iście niemieckie. I włożyła mu na głowę papierowy kapelusz. — Zegnaj, mój książę Karnawału! Będzie pan miał dziś wieczór zły wykres gorączki, przepowiadam to panu. To mówiąc, ześliznęła się z krzesła, przesunęła się po dywanie w kierunku drzwi, ale zawahała się w progu; na wpół odwrócona w tył, wzniosła jedno z obnażonych ramion i wsparła rękę na zawiasie. Powiedziała cicho: — A proszę nie zapomnieć o zwrocie mego ołówka. I wyszła.
Czarodziejska Góra, Tomasz Mann
Stos książek piętrzył się na stoliku z lampką, jedna leżała na podłodze obok leżaka, na macie balkonu; a ta, którą̨ Hans Castorp ostatnio studiował, spoczywała na jego brzuchu i przygniatała go utrudniając oddech; ale jego kora mózgowa nie wydała nakazu odpowiednim mięśniom, by ją usunęły. Przeczytał stronicę aż do samego dołu, podbródek jego wsparł się o pierś, powieki opadły mu na prosto- duszne niebieskie oczy. Widział przed sobą obraz życia, kwitnącą budowę jego członków, jego piękność zaklętą w ciało. Rozplotła ręce założone na karku, a jej rozwarte ramiona, na których wewnętrznej powierzchni, zwłaszcza pod delikatną skórą stawu łokciowego, niebieskawo rysowały się naczynia, oba rozgałęzienia wielkich żył — ramiona te pełne były niewysłowionej słodyczy. Pochyliła się, pochyliła ku niemu, nad nim, czuł woń jej ciała, czuł krótkie uderzenia jej serca. Gorąca tkliwość oplotła mu gardło, i gdy omdlewając z rozkoszy i lęku kładł dłonie na jej ramiona, w miejsce gdzie jędrna skóra opinająca mięsień trójgłowy była upajająco chłodna — uczuł na wargach wilgoć jej ssącego pocałunku.
Czarodziejska Góra, Tomasz Mann
I have nothing to say / and I am saying it / and that is poetry / as I neede
John Cage
Terminator tam jest. Nie możesz się z nim dogadać, nie przekonasz go. On nie współczuje, nie odczuwa strachu ani wyrzutów sumienia, nic go nie powstrzyma
Terminator, Kyle Reese
Ten kto wolny Nad swym losem nie płacze. Ptak mrozem z gałęzi strącony Bez żalu umiera i smutku
D.H. Lawrence
Na palcach Cóż mamy zrobić z tym uczuciem Które na palcach do nas przyszło Czy zagnieść razem wspólne ciasto Czy lepiej może zamknąć w ciszy Pani tak bardzo sama w sobie Ja wciąż szukam, czego nie wiem Oboje znamy te pozory Oboje znamy te nadzieje Może w tym wszystkim jest metoda Więc nie mam, co się przed tym bronić Niech nas uniesie to szaleństwo Wśród tych dotyków głodnych dłoni
feurstick
Szkoda czasu na smutki (taka sobie piosenka) Szkoda czasu na smutki Na patrzenia w minutek Ciągły bieg Na nieistotne problemy Niekończące migreny Marudzenia ścieg Lepiej napij się wina Niech czas pozagina Zrób pranie spaceruj Dziurki w myślach zaceruj Uśmiechnij się W chwilę, która trwa Uśmiechnij się... Nie płacz, że dzisiaj pada Że się równo nie składa Rzeczy kant Że korki na mieście I rodzynek brak w cieście Pusty grant Lepiej napij się wina...
feurstick
leżymy na podłodze wśród nigdy nie rozpakowanych walizek paląc tanie cygara, pijąc morawskie wino słuchając wczesnego Milesa nasz sufit, nasza podłoga, nasz stół mamy to w końcu tego chcieliśmy to jest twoje to jest moje łapiemy na to nasze strachy
feurstick