Są ludzie, którzy traktują Cię jak darmową stację benzynową. Podjeżdżają zawsze wtedy, kiedy im się świeci rezerwa, tankują Twoją energię, czas i cierpliwość do pełna, a potem znikają bez najmniejszego gestu wdzięczności. Wracają dopiero wtedy, gdy znowu coś im się kończy, jakbyś była punktem usługowym czynnym całą dobę, bez prawa do przerwy i bez prawa do zmęczenia. Najlepsze jest to, że naprawdę wierzą, że tak właśnie działa świat. Biorą ile się da i jeszcze są zdziwieni, że kiedyś w końcu zamykasz dystrybutor. Bo przecież ich bak zawsze jest dziurawy, a Twoje zasoby według nich nieskończone. No cóż, rozczarowanie bywa kosztowne.
















