Wypatrując wokół i wgłąb kolejnych urojeń codziennych, dostrzegłam, że przypadku osób skrytych, istnieje powszechne podejrzenie, że ukrywają one za zasłoną milczenia niezmierzoną toń ukutych w samotności refleksji. W zdecydowanej większości przypadków nie ma to wiele wspólnego z prawdą, co najczęściej zostaje odkryte, gdy jednostka podejrzana o ten bezdenny intelekt, zaczyna intensywniej dzielić się treściami swojego umysłu. Niezgłębione wcześniej przemyślenia okazują się niemal tak samo przewidywalne, tak samo zwyczajne lub tak samo koślawe, jak u pierwszej lepszej gaduły. Tak oto niema obietnica wspaniałości i oryginalności zostaje złamana.
Ukrywanie się w ciszy poprzez dokonywanie nikłej i selektywnej ekspresji to nierzadko praktyka mająca na celu stworzenie zaledwie wizerunku tajemnicy, który posiada cały wachlarz funkcji. Zbudowana w ten sposób persona może maskować braki intelektu, stać się gwarantem upragnionego dystansu lub równie atrakcyjnej ucieczki od odpowiedzialności, chronić ego przed kompromitacją intelektualną, utratą autonomii, czy konfrontacją z własną przeciętnością. To ukrycie się w bezpiecznej i powszechnie cenionej roli cichego myśliciela. Co istotne, najczęściej przyjęcie tej pozy nie jest działaniem świadomym czy intencjonalnym, a bardziej przypomina formę mechanizmu obronnego. Świadomie nie poruszam kwestii temperamentu czy uwarunkowań biologicznych, choć mogłyby być częścią tej historii. Z kolei ci, którzy zetkną się z tą chodzącą tajemnicą i podejmą się próby jej rozwikłania, prawdopodobnie w dalszym ciągu będą afirmować iluzoryczne misterium. Rozkosznie jest żyć niezmąconym złudzeniem, że to, co ujrzeliśmy na dnie niemal hermetycznie zamkniętej do niedawna skrzyni było warte wysiłku i starań. W ten sposób tworzy się kolejne urojenie.
Urojenie codzienne nie jest jednak niczym innym, jak prywatnym mitem. W rojeniu istnieje nieskończony potencjał i nieskończone zagrożenie. To cudowny przejaw twórczego aspektu Węża.












