jak być silniejszą? jakieś porady? zazdroszczę wam że potraficie znosić to co mężczyźni nam robią z taką siłą ponieważ ja mam ochotę popełnić samobójstwo kiedy czytam "kobiety są gorsze od mężczyzn" obejrzałam filmik "where are the feminine women" :(
Kiedy już zyska się świadomość jak bardzo naprawdę mężczyźni nienawidzą kobiet, życie już nigdy nie jest takie samo. Jest ciężko, bardzo. Znam uczucie bezsilności, strachu, beznadziei. Jednak u mnie silniejsza od tych uczuć jest złość i brak zgody na narzucaną mi pozycję w społeczeństwie.
Nie wiem czy to najlepszy sposób na radzenie sobie z tym wszystkim, ale ja walczę. Zawsze reaguję na mizoginistyczne uwagi rzucane w moim otoczeniu. W logiczny sposób odpieram argumenty mające dowodzić niższości kobiet. Nie pozwalam mężczyznom przerywać mi, kiedy mówię. Nie ustępuje im miejsca na chodniku. Otwarcie potępiam m.in pornografię i osoby kupujące usługi seksualne. No i oczywiście działam też w internecie.
Jeśli już wybiera się drogę aktywnej walki z mizoginią, bardzo ważne jest żeby zachować spokojne, chłodne podejście. Jeśli okaże się emocje, w oczach mężczyzn już się przegrało. Pozwalam sobie jednak na pewną dozę ironii i złośliwości. Lubię łapać mężczyzn za słówka i wskazywać logiczne braki w ich rozumowaniu, których jest pełno.
Trzeba pozbyć się wewnętrznego, wpojonego przez wychowanie nakazu bycia miłą i ustępliwą. Bądźmy głośne, nieprzyjemne, zajmujmy przestrzeń, nie bójmy się mówić co myślimy. Porzućmy wstyd, naszego największego wroga. Wchodzenie w polemikę z osobami, które nawet nie widzą mnie jako człowieka jest trudne i psychicznie wyczerpujące, to fakt. Ale daje mi to jakieś poczucie sprawczości, jest lepsze niż bierność.
Gdy jestem tym wszystkim przeciążona robię sobie przerwę, staram się bardziej skupić na sobie, swoich pasjach, zainteresowaniach, nauce, samorozwoju. To jest bardzo ważne, pozwala zachować higienę psychiczną. Czasem lepiej wyłączyć internet czy odciąć się od danego towarzystwa i się nie denerwować, dla własnego dobra. Dbanie o siebie to też pewien sposób na powiedzenie "nie" patriarchatowi - to stawianie siebie samej w centrum, zamiast mężczyzny.
Staram się też otaczać kobietami. Nie mam przyjaciół płci męskiej - nie wierzę w przyjaźń między przeciwnymi płciami. Gdy potrzebuję pomocy medycznej, wybieram pójście do lekarki. Generalnie gdy tylko mam możliwość takiego wyboru, zwracam się do kobiet. Dzięki temu czuję się bezpieczniej i spokojniej, polecam tak robić.
Nie mam bardziej konkretnych rad jak sobie radzić z mizoginią. Wiem tylko że nie można pozwolić jej zatruwać naszych umysłów, bo jest ona utkana w całości z kłamstw i nienawiści.