Conchiglione z podgrzybkami, ricottą i boczkiem (lub bez) pod beszamelem, na sosie pomidorowym
Sezon jesienno-zimowy nie jest moim ulubionym nie tylko ze względu na temperaturę za oknem i tryb uśpienia przyrody, ale przede wszystkim z uwagi na brak światła, a co za tym idzie na utrudnienia w robieniu zdjęć potrawom.
Zmrok zapada szybko, nie brakuje ciemnych, szarych dni, a ja korzystam wyłącznie z naturalnego światła uważając je za najlepsze z możliwych (a może po prostu nie nauczyłam się korzystać z wszystkich funkcji aparatu: czasów naświetlania, wartości przysłony, czułości ISO?).
Zaczynam przygotowywać danie, gdy jest jeszcze jasno, a kończę, gdy głębokie cienie kładą się na parapecie wypierając słoneczną obecność. Wówczas dzieje się tak, jak powyżej: część zdjęć jest do przyjęcia, a część słaba, sztucznie rasowana i korygowana. Nie lubię tego robić, bo choć można sprytnie zakamuflować braki na obrazku, to zakłamywanie rzeczywistości nie leży w mojej naturze i nie wychodzi mi dobrze.
Powiem więcej, gdy nie zaczyna się roboty o właściwej porze wychodzą z tego kolejne ładne kwiatki, takie jak odgrzewanie muszli w piekarniku następnego dnia rano, by wykonać piękne kadry. Efekt tego zabiegu macie umieszczony na końcu stawki: światło fantastyczne, ale conchiglione zbytnio przypieczone, zaś beszamel przesuszony.
Jednak zapewniam, że smakowały jak niebo w gębie!
Składniki:
300 g conchiglione 600 g podgrzybków 300 g ricotty 150 g sera Gruyere (lub innego twardego o wyrazistym smaku) 1/2 dużej cebuli jajko 2 łyżki bułki tartej po łyżeczce rozmarynu i tymianku sól i czarny pieprz do smaku 100 g surowego boczku
Sos pomidorowy puszka pomidorów pełna łyżka przecieru pomidorowego (najlepiej domowego) 1/2 dużej cebuli 2 ząbki czosnku po 1/2 łyżki suszonego oregano i bazylii odrobina cukru sól i czarny pieprz do smaku
Sos beszamelowy 1/3 kostki masła 1/3 szklanki mąki ok. ½ l mleka 150 g sera Gruyere (lub innego twardego o wyrazistym smaku) 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej sól i czarny pieprz do smaku
Wykonanie:
Obrać cebulę. Pokroić w niewielką kosteczkę. Czosnek obrać, zmiażdżyć płaską stroną noża i maksymalnie rozdrobnić.
Zacząć od sosu pomidorowego. W rondlu rozgrzać oliwę z oliwek, wrzucić połowę cebuli, a za chwilę czosnek. Zeszklić. Dodać pomidory z puszki z sokiem, przecier pomidorowy, oregano, bazylię i gotować na średnim ogniu do zgęstnienia. Doprawić solą, cukrem i pieprzem. Zblendować, zostawiając większe kawałki pomidorów.
Przygotować dwa żaroodporne naczynia do zapiekania lub jedno bardzo duże.
W garnku nastawić wodę do gotowania.
Grzyby dobrze oczyścić, pokroić w niezbyt drobną kostkę. Na patelni, na łyżce oleju i masła podsmażyć drugą część cebuli. Dorzucić grzyby i smażyć - mieszając od czasu do czasu - aż wyparuje cały płyn. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Pozostawić do ostygnięcia.
Grzyby z cebulą przełożyć do sporej miski, dodać ricottę, tarty ser, rozkłócone jajko, bułkę tartą, przyprawy i wymieszać. Dosmakować solą i sporą ilością pieprzu.
Gdy woda zawrze osolić, wrzucić muszle i gotować 2/3 czasu z podanego na etykiecie. Odcedzić na sicie.
Przygotować beszamel. Na dużej patelni rozpuścić masło, wsypać mąkę i zrobić zasmażkę. Podlewać mlekiem i energicznie mieszać rózgą, by nie było grudek. Gdy powstanie luźny sos, dorzucić starty ser i mieszać do jego rozpuszczenia. Jeśli sos będzie zbyt gęsty, dolać mleka. Beszamel powinien mieć konsystencję śmietany. Doprawić pieprzem i gałką muszkatołową.
Do naczyń do zapiekania (u mnie jedno większe, drugie mniejsze) wlać na dno sos pomidorowy i rozsmarować po całej powierzchni. Muszle rozchylać, wypełniać przygotowanym farszem i układać przytulone do siebie. Jedną część conchiglione obsypać pokrojonym w paseczki, wysmażonym boczkiem i polać częścią białego sosu. Drugą część polać resztą beszamelu.
Wstawić do piekarnika nagrzanego na 180°C i piec przez około 30 minut, aż sos uzyska złoty kolor.
Podawać na liściach szpinaku, skropionych oliwą z oliwek e.v.










