Here we go again
seen from China
seen from United States
seen from China
seen from China
seen from Dominican Republic

seen from T1

seen from Sweden

seen from India
seen from United States
seen from Russia

seen from Dominican Republic
seen from France

seen from United States
seen from United States

seen from T1
seen from France

seen from France

seen from T1
seen from China

seen from Vietnam
Here we go again
Ile się wczoraj naczytałem, że żaden protest już nie ma sensu, że trzeba wyjechać z kraju, albo udawać, że się nie widzi, bo tu nic nigdy się nie zmieni, bo tak samo rok temu były wielotysięczne marsze, a nic to nie dało, bo władza jest coraz silniejsza, a my, myślący i czujący ludzie coraz słabsi. Rozumiem to doskonale. Sam myślę, że PiS obecnie ma w garści kolejną kadencję, a potem z dużym prawdopodobieństwem przekaże pałeczkę neonazistom. Chciałbym się mylić, ale tak czuję. Wychodzimy na ulice, jest nas dosłownie setki tysięcy, możemy przykryć niebieskich i brunatnych pałkarzy czapkami, a jednak nic się nie dzieje, wracamy do domów, a za miesiąc jest już dużo gorzej. A za 5 miesięcy wydaje się, że to, przeciwko czemu protestowałyśmy to pikuś, bo idą po nasze ciała, po nasze portfele, po nasze umysły coraz śmielej i nic ich nie może zatrzymać. To wszystko prawda. Ale czy to powód, żeby rozłożyć ręce i nic nie robić? Dla mnie wręcz przeciwnie. Rewolucja, czy ta w głowach, czy na ulicach, to nie jest jakiś zaprogramowany mechanizm, gdzie wystarczy wcisnąć przycisk i nagle zaskoczy. Czasem dokonuje się niespodziewanie w ciągu dni, a czasem potrzeba na nią dekad. Nie ma wątpliwości, że i ta władza w końcu przeminie, zostawiając za sobą społeczeństwo w gruzach. Wszelkie dzisiejsze działania musimy postrzegać jako kładzenie fundamentów, na których możemy budować, gdy to wszystko runie, ale także wzajemnie się wspierać, gdy przyjdzie najgorsze. Tytaniczna praca, którą wykonują dzisiaj, czy to Aborcyjny Dream Team, czy aktywiści miejscy, czy wolontariusze snujący się tygodniami po lasach, by ocalić uchodźców przed oprawcami w mundurach, to nie idzie na marne. To realnie uratowane życia dziesiątek tysięcy kobiet, którym udało się bezpiecznie przeprowadzić aborcję, to setki, a wkrótce tysiące osób, które nie zamarzły na śmierć na granicy, to matki z dziećmi, które nie wylądowały na bruku, bo udało się powstrzymać bezprawne eksmisje. Nawet jeśli z naszej, zgorzkniałych szaraków siedzących na fejsie, perspektywy wydaje się, że nic się nie zmienia, bo tak pokazują sondaże, absolutnie tak nie jest. Ale trzeba na chwilę wyrwać się z marazmu i spojrzeć na świat oczami tych, którzy w pierwszej kolejności stają się ofiarami katów, w mundurach, w sutannach, w garniturach - czy im też powiemy, że nie ma sensu nic robić, bo przecież PiS ma cały czas takie samo poparcie? No nie sądzę. I biorąc chociażby przykład wczorajszych marszów - może za tydzień z setek tysięcy znowu zrobi się kilkaset osób, ok, taka jest dynamika protestów i może na tym etapie nie możemy nic z tym zrobić. A jednocześnie nie mam wątpliwości, że tysiące kobiet w całym kraju usłyszało, że istnieje aborcyjna samopomoc, że nie są skazane na zdrowaśki i bogobojnych lekarzy, że jest numer, pod który mogą zadzwonić i NIE ZOSTANĄ SAME NIGDY. I dla nich to będzie prawdziwa rewolucja, który być może ocali życie im, albo ich matkom, siostrom, córkom. To jedna sprawa, ale jest jeszcze inna. Choć oklepane do bólu, powiedzenie "kropla drąży skałę" niesie jednak w sobie ziarno prawdy. Jako gatunek ludzki jesteśmy obarczeni wypaczoną perspektywą naszego stosunkowo krótkiego życia i ograniczonego poznawczo umysłu, a więc patrzymy na świat wąsko, przeżywając rzeczywistość tu i teraz. I m.in. po to wymyśliliśmy socjologię i inne nauki społeczne - by patrzeć na świat szerzej. Chyba któryś polski tłumacz Foucaulta to powiedział, już nie pamiętam, że żeby rzetelnie opisać co się dzieje na Ziemi, trzeba patrzeć z Marsa. I jak spojrzymy na ten biedny kraj z Marsa, to widzimy w nim postępującą laicyzację, widzimy uczniów wypisujących się z religii, w dużych miastach masowo, widzimy regularny spadek zaufania do kościoła katolickiego. Weźmy takiego papaja, balon napompowany przez prawicę do granic możliwości - "pokolenie JPII", które miało być kościelnym bastionem, ciśnie dziś bekę z papieża bez względu na poglądy. Oczywiście ten jeden przykład o niczym nie świadczy, ale zagregowane przykłady, trendy, słupki statystyczne pozwalają już co nieco powiedzieć o rzeczywistości. Albo temat LGBT. Nie do pomyślenia było 15 lat temu otwarcie mówić w szkole o swojej homoseksualności albo korekcie płci, dziś oczywiście są szkoły, gdzie nadal dostaje się za to wpi****l, a są takie, gdzie jest to zupełnie akceptowane. Wściekłe ataki prawicy na ten i inne obszary życia społecznego to nie skutek naszej słabości, ale czasem wręcz przeciwnie - tego, że dany temat na dobre zagościł w debacie publicznej, że to, co było nie do pomyślenia, dziś jest przedmiotem dyskusji, więc prawica szaleńczo próbuje temu zapobiec, prawdopodobnie bezskutecznie. Mój prywatny apel - jeśli uważasz, że cały aktywizm jest bez sensu, bo przecież jest coraz gorzej, po prostu zachowaj to dla siebie i pozwól innym robić swoje. Jeśli nie masz siły na protesty, narażanie się na mandaty i policyjne pałki, to jest w porządku, nie ma w tym nic złego. Może jesteś w stanie wesprzeć jakąś organizację przelewem, może masz zbędne ubrania, które warto podrzucić na zbiórkę, a może potrafisz montować filmy, albo robić strony internetowe i w ten sposób możesz realnie kogoś odciążyć i tym samym bardzo pomóc. Kochani, będzie gorzej. Ale to nie powód do zmartwień, to powód do działania.
There is no Inktober for today. Today I just wanted to protest. Every way I can. So here it is.
"JESZCZE POLKA NIE ZGINĘŁA, KIEDY MY ŻYJEMY"
"Polish woman has not yet perished, So long as we still live."
It's a wordplay made out of the Polish national anthem which begins with the words:
"Jeszcze Polska nie zginęła, Kiedy my żyjemy"
"Poland has not yet perished, So long as we still live."
Polska - Poland
Polka - Polish woman
Today I just wish for Polish women to finally get their basic rights.
***** ***
Plakat: Żenia Tynna / Walcz / 2020
Pobierz plakat do druku Pobierz plakat do internetu (Udostępniasz? Podpisz autora_kę!)
Plakat stworzony w ramach akcji #tojestwojna Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Wydrukuj plakat, weź na demonstrację, powieś w swojej okolicy lub udostępnij w internecie.
Żyjemy w pustej przestrzeni technologii. Otacza nas ciemny świat mitologii. Kroczymy krętymi ścieżkami, podły naród rzuca kamieniami. Na tronie siedzi kot z widłami, ludzie są marionetkami. Wieczna walka z zieloną zarazą, brak pieniędzy, wojny persfazją. Życie ludzi wisi na włosku, nie próbujcie żyć po polsku. Ten kraj się zawala, rząd w nas gazem napierdala, protesty, kradzieże, włamania, pani pł...dek matki otumania. Ludzie to wraki człowieka, unia o nasz kraj docieka. Zwierzęta giną za futerka, to nie jest żadna nędzna gierka. Ciemne gazy zbierają się na ziemią, lodowce są przepełnione chemią. Klimat i ziemia się zmienia, japierdole to są początki cierpienia, ale wróćmy do Polski, tej pierdolonej wioski. Rząd na czele z kotem, nie wie co jest podmiotem. Tych tragicznych strat, ludzie mówią im mat. Wychodzą na ulicę, biorą serca jak gaśnice. Próbują zapanować nad pożarem, stoją między młotem a kowadłem, Szukają cienia ratunek, proszą kraje o opatrunek. Unia straszy nasz kraj, rząd mówi, że to raj. Z której strony ja się pytam? Z Prze...ławem się nie witam! Nie chce homofobi w szkole, wolę oglądać już Opole. Teraz czas na lekcje w internecie, czuję się jak w szkolnym gabinecie. Nauczyciele coś gadają, inni inne rzeczy omawiają. Każdy robi to co robi, ale jednej rzeczy się boi, tej odpowiedzi zmuszonej w niedoli. Na szczęście znamy na to sposób, kilka mądrych w klasie osób. Powiem wam coś w sekrecie, brak mikrofonu to roku odkrycie. Tylko wielka beczka strachu, nic więcej tylko słowa w piachu. Szpitale czy inne formy pracy, mają was już dość próżniacy. Poprosimy wasze dietki, wy małe melepetki. Gwiazdożycie na salonach, pomagacie w wielkich oporach. Moje drogie kochane, wiedzą nadmuchane. Nie słuchacie pani pł..dek, bo to wirusowy modek. Słuchajcie serca i rozumu, nie zakładacie czarnego kostiumu, który się ukrywa, pod postacią rządu nam zabiera, nasze plany i marzenia, które odeszły w nić wspomnienia.
https://www.instagram.com/xyz_shots/