Wizje nieba
Wizje nieba
Jak słucham świadectw ludzi co umarli Zza światów powracając jakimś cudem Co rąbek tajemnicy boskiej wydarli, A człowiek od wieków odkrywa z trudem.
Myślę sobie jakie to okrucieństwo Ze strony Stwórcy tak prawdę ukrywać, By dopiero śmiertelne niebezpieczeństwo Pozwalało niebiańską miłość przeżywać.
Nawet ziemskim rodzicom się nie godzi Wystawiać na próbę ognia swoje dzieci Prawo tu zabrania małoletnim szkodzić To mi obraz Boga kochającego szpeci.
Każdy inną wersję zaświatów pamięta Wierząc w obiektywizm doświadczenia, A to tylko wyobraźni ziemskiej pęta Projektują astralną wizję otoczenia.
Jedni widzą tam Jezusa z aniołami Inni swoich krewnych zapomnianych I zalewają się na wspomnienie łzami Obrazów z pamięci przywołanych
Wierzę w te ich niekłamane wzruszenia W to co zobaczyli tam i przeżyli, Ale nie znajduje w tym pocieszenia, Bo każdy z nich tylko pięknie się myli.
Zazdroszczę tym ozdrowieńcom śmierci Ale też szkoda mi ich niezmiernie Bo jednak niepewność mnie w duchu wierci Na ile oddają historie te wiernie
Prawdę o niebie i piekle, czy raczej Względność i subiektywizm przeżycia. Każdy widać odczuwa absolut inaczej Gdy nic absolutnie nie ma do ukrycia.
Kiedyś inspirowały mnie te historie Teraz smutno mi się po nich robi. Każdy ma swoją osobistą teorię, Która ołtarzyk wyobrażeń im zdobi.
copyright @rymonauta











