Wyświetliła mi się reklama pomadki z buraka z naturalnych składników. Oczywiście wegańska. Z popierdoloną ceną 147 PLN czy cos w ten deseń xD
A tak wczoraj rozkminialismy z S. czy ludziom to serio można każdy kit wcisnąć. Bowiem opowiedziałam mu jak Piotruś kupił na spotkanie ze mną wegańskie wino. I z ciekawości zapytałam o chuj chodzi, przecież to płynny owoc i że zwierzętami nie ma nic wspólnego. A on mi zaczął opowiadać, że wina niewegańskie są filtrowane przez kości zwierząt...
Ja do dziś nie wiem czy to on że mnie bekę cisnął czy mu tak na mozg siadło i bekę z niego Cisną producenci wszystkiego. To dla mnie trochę brzmi jak woda bezglutenowa.
Ej jak ktoś jest węglanem to niech mi wyjaśni, bo nie wiem czy się śmiać czy w czoło puknąć













