Streszczę weekend od piątku do dzisiaj, chociaż mamy poniedziałek, ale nie ważne.
Ogólnie miałam na rano w tamtym tygodniu, wracałam z buta w kurewski upał. Trochę się posprzeczałam z chłopakiem, trochę było napięcia, ale przeszło i guess.
Niestety wyszło tak że się opaliłam przez cały tydzień i wyglądam jak debil. W te upały nie wpierdalałam za bardzo, w weekend zjebałam bo nawpierdalałam się lodów, bo ja ich nie jadłam, ja je pochłaniałam, ale okej, było gorąco w chuj i musiałam sobie jakoś poradzić. Brałam wczoraj dulco i do teraz mam rewolucje.
Nie ważyłam się, boję się XD, nienawidzę tego jak komuś idzie lepiej ode mnie, mimo że staram się być supportive i jakoś nie pokazywać że mnie to dotyka, bo ja się męczę z tą wagą juz za długo i mam powoli tego dosc.
Generalnie czuję się chujowo, dzisiaj wymiotowałam w robocie po monsterze szlugu i ten jebanym kinder bueno.
Kroków tez nie zrobiłam za dużo więc nawet nie będę tego tutaj rozpisywać. Zamierzam zacząć jakiegoś fasta, bo i tak nie jestem w stanie żreć za bardzo lmao.
No i generalnie planuje w tym tygodniu iść do przychodni się zapisać (po tym jak w poprzedniej lekarz chyba chciał mnie uśmiercić) no i zrobić morfologię, podejrzewam u siebie anemię i ogólne niedobory witamin, wydaje mi się też że coś mam z sercem.
W weekend chcę rozjaśnić włosy i w końcu zrobić sobie niebieski na łbie, mam nadzieje szczerze że się uda, bo będę próbowała bez rozjasniacza i z samą witaminą C.
W tym miesiącu już nie planuje nadgodzin w pracy. W lipcu zobaczę jaka będzie wypłata i może wtedy dopiero sobie coś tam zahaczę. Póki co mam 6 godzin nadgodzin plus jedną sobotę więc powinno starczyć.
W tym roku na jesień też pracuje wystartować z prawkiem i się zapisać, pozdrawiam.
Zacznę chyba też używać tagów znowu żeby to konto trochę ożyło.