Sama już nie wiem. Ja też mam straszny zamęt w życiu. Od kilku miesięcy nie wiem, kim właściwie jestem i dokąd zmierzam.
Blue Jeans, Czy wiesz, że cię kocham?
tumblr dot com
Show & Tell

shark vs the universe

Andulka

⁂
taylor price
noise dept.
h

No title available
d e v o n

Kiana Khansmith
DEAR READER

pixel skylines
hello vonnie
Sade Olutola
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ

Kaledo Art
macklin celebrini has autism
No title available
NASA
seen from Mexico
seen from United States
seen from United States
seen from Türkiye
seen from Australia

seen from United States

seen from Malaysia
seen from Australia
seen from China
seen from United States
seen from United States
seen from Brazil
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from South Korea

seen from United States
@rozdarte-serce
Sama już nie wiem. Ja też mam straszny zamęt w życiu. Od kilku miesięcy nie wiem, kim właściwie jestem i dokąd zmierzam.
Blue Jeans, Czy wiesz, że cię kocham?
Całe życie wstrzymywałem oddech, bojąc się, że coś mi się wymknie spod kontroli. (...)
Zawsze bałem się, że stanie się coś strasznego.
I ostatniej wiosny, stało się.
Nie wiem, kim jestem.
Osoba, którą byłem, umarła (...).
Nie wiem, kto zajmie jej miejsce.
Serial "Ostry dyżur"
„Dom nie zaczyna się od ścian. Dom zaczyna się od człowieka, któremu możesz powiedzieć: ‘boję się, ale spróbuję’. I on odpowiada: ‘to ja będę obok, jakby co’. To jest fundament, którego nie da się kupić, zastąpić, ani udawać.”
Coraz częściej łapiesz się na tym,
że nie żyjesz - tylko czekasz.
Na lepszy dzień.
Lepszy humor.
Więcej siły.
Jakikolwiek powód, żeby znowu chcieć.
Ale dni mijają jeden po drugim
i wszystko wygląda dokładnie tak samo.
To samo zmęczenie po przebudzeniu.
To samo odkładanie wszystkiego na później.
To samo poczucie winy wieczorem.
I najbardziej boli to,
że kiedyś naprawdę wierzyłaś,
że Twoje życie będzie wyglądało inaczej.
rozdarte-serce
Hejka
Hejka!
Od jakiego czasu masz tu konto
Już będzie to jakieś 10/11 lat
Można cię poznać?
oczywiście! 😊
Nie miałam przedtem pojęcia, że można myśleć o kimś bez przerwy, że ktoś może wiecznie skakać po twoich myślach jak jakiś akrobata.
Cecelia Ahern, PS Kocham Cię
Właściwie już odpuściłem. Właściwie. I to właśnie jest problem – to słowo. Nie potrafię powiedzieć tego zdania bez słowa „właściwie”. Bo właściwie wiem, że odpuszczanie czuje się inaczej. Kiedy naprawdę się odpuściło, nie ogląda się już w kółko tych urywków filmu w swojej głowie. Kiedy potrafi się odpuścić, jest się lżejszym i bardziej wolnym, a teraz to bardziej przypomina grę z czasem. I jeśli gdzieś w środku czekam, że znów zapuka do moich drzwi – może tak nie wprost, właściwie nie, ale właściwie tak. I myślę, że dopiero kiedy nadejdzie moment, w którym to, co niemożliwe, pozostanie niemożliwe, naprawdę będę potrafił odpuścić. A do tego czasu będę po prostu mówić, że właściwie już odpuściłem.
Nie wiem, czy wiesz, jak bardzo zmieniłeś moje życie. Pewnie nie.
Dla Ciebie jestem po prostu człowiekiem, który daje jedzenie, wychodzi na spacery i drapie za uchem w tym idealnym miejscu.
Ale dla mnie jesteś czymś o wiele większym.
Jesteś pierwszym spojrzeniem o poranku i ostatnim oddechem, który słyszę, zanim zasnę.
Jesteś radością, która nie potrzebuje powodu.
Miłością, która nie zadaje pytań.
Widziałeś mnie w momentach, w których nikt inny nie był obok.
Kiedy płakałam cicho, żeby nikt nie słyszał - Ty słyszałeś.
Kiedy udawałam przed światem, że wszystko jest w porządku - Ty wiedziałeś.
Nigdy nie próbowałeś mnie naprawiać.
Po prostu kładłeś głowę na moich kolanach, jakbyś mówił: „Jestem. To wystarczy.”
I wystarczało.
Uczysz mnie, że miłość nie musi być skomplikowana.
Że można kochać bez warunków, bez testów, bez lęku przed odejściem.
Że obecność bywa większa niż słowa.
Czasami boję się tylko jednego,
że czas z Tobą biegnie szybciej niż powinien.
Że któregoś dnia będę musiała nauczyć się oddychać bez dźwięku Twoich łapek w domu.
Ale dziś jesteś tu.
Oddychasz obok mnie.
Patrzysz tak, jakby świat zaczynał się i kończył na moim imieniu.
I jeśli istnieje coś takiego jak czyste dobro -
to ma cztery łapy, ciepłe futro
i bijące serce, które wybrało mnie.
Dziękuję, że jesteś.
Nie tylko psem.
Ale moim prawdziwym domem. 🐾🤍
Czym w zasadzie jest pierwsza miłość? To nie pierwsza osoba, którą pocałujesz. Nie pierwszy związek czy pierwszy raz. To ta jedna osoba, do której porównujesz każdą poprzednią i każdą kolejną. Osoba, której nie da się wyrzucić z pamięci. Osoba, która byłaby w stanie przerwać twój ślub z kimś innym, gdyby tylko stanęła w progu kościoła w momencie wypowiadania przez księdza tych słynnych słów o tym, że ktoś, kto ma coś przeciwko, może przemówić lub zamilknąć na wieki. Ta osoba, która – jeśli zdecydowałaby się wtedy odezwać – zmieniłaby twoją decyzję, na wieki. Osoba, dla której porzuciłbyś wszystko. Osoba, dla której pobiegłbyś na lotnisko, stał z boomboxem nad głową pod oknem jej pokoju, a nawet wskoczył do pędzącego pociągu. To ta jedna osoba, która wymknęła ci się kiedyś z rąk i której od tamtej pory wszędzie szukałeś, jej i tego ulotnego, nieopisywalnego, wzbudzonego przez nią w tobie uczucia. Bez skutku. Bowiem nic innego nie mogło być jego źródłem. Tylko ta jedna wyjątkowa osoba.
Ula Buchacz, Long way back to you
Cierpienie nie czyni cię słabym.
Jest tylko nauczycielem,
który mówi:
spójrz na siebie z większą czułością.
rozdarte-serce
Kawa już nie pomaga.
Weekend nie wystarcza.
A zmęczenie przestało być stanem - stało się tłem.
rozdarte-serce
Nie każdy dzień przynosi ulgę. Ale każdy dzień, w którym nie ranisz siebie myślami, jest krokiem w stronę spokoju. Czasem to właśnie brak przemocy wobec siebie jest największym postępem.
rozdarte-serce
Jeśli to czytasz, to znaczy, że dotarłaś do miejsca, w którym kończy się coś więcej niż kalendarz.
Kończy się sposób, w jaki próbowałaś wytrzymać.
Kończy się tłumaczenie sobie, że „tak już musi być”.
Kończy się zgoda na życie w trybie przetrwania, który z czasem zaczyna udawać normalność.
Ten rok nie był dla ciebie lekcją.
Był doświadczeniem granicznym.
Takim, które nie daje nagród ani morałów, tylko zostawia w ciele napięcie, a w głowie ciszę, której nie da się zapełnić rozmową.
Może nauczył cię, jak milknąć, kiedy ból przestaje mieścić się w słowach.
Może nauczył cię, że nie każda relacja ratuje, a nie każda obecność oznacza bliskość.
I może właśnie dlatego tak boisz się nowego początku.
Bo wiesz już, że „nowe” nie zawsze znaczy „lepsze”.
Że obietnice potrafią brzmieć pięknie tylko do momentu, w którym zostajesz z nimi sama.
Że niektóre rzeczy nie kończą się wtedy, kiedy powinny - tylko wtedy, kiedy w tobie coś wreszcie pęka.
Nie musisz dziś niczego domykać.
Nie musisz rozumieć tego roku ani mu wybaczać.
Nie musisz czuć wdzięczności za ból, który był zbyt realny, by go romantyzować.
Wystarczy, że pozwolisz sobie uznać prawdę: było ciężko.
I to, że nadal tu jesteś, nie jest małe.
Stoisz teraz na progu.
To miejsce pomiędzy - niewygodne, niepewne, pozbawione narracji o „nowym życiu”.
Jeszcze nie wiesz, kim będziesz w kolejnym roku, i może po raz pierwszy nie próbujesz tego zgadywać.
Bo nauczyłaś się, że przyszłość nie lubi presji.
Że najbardziej autentyczne zmiany zaczynają się wtedy, gdy przestajesz wymagać od siebie natychmiastowej przemiany.
Nowy rok nie pyta, czy jesteś gotowa.
On po prostu przychodzi.
Życzę Ci nowego roku, w którym nie będziesz musiała się naprawiać,
żeby zasługiwać na spokój.
Niech to będzie dobry rok dla Ciebie.
Zawsze jest ta jedna osoba, w którą twoje serce zakochuje się bez pamięci. Ale to nigdy się nie udaje — czy to z powodu czasu, czy odległości, albo czegokolwiek innego, co życie wam obojgu rzuca pod nogi. Nawet jeśli w głębi duszy wiesz, że to się nie uda, wciąż masz nadzieję i zawsze przywitasz ją z otwartymi ramionami, kiedy zdecyduje się wrócić do domu.
Byłeś obecny tylko na tyle, żeby mnie przywiązać. Nigdy na tyle, żeby mnie wybrać. Zostawiłeś po sobie chaos, który muszę porządkować sama, i uczucie, którego nie mogę nikomu sensownie wytłumaczyć. To nie była relacja - to było przeciąganie granic, aż zaczęłam mylić brak z bliskością. I dziś najbardziej boli nie to, że odszedłeś, tylko że tak długo udawałeś, że jesteś.
rozdarte-serce