Kurka, ale się porobiło!!! Ale od początku
Cały tydzień stresowałam się wynikami matur, głównie czekaniem
No i słuchajcie 🥹
Podstawy: 100% niemiecki, 93% polski, matematyka 89% (ja po humanie!!!)
Rozszerzenie polski 100%, niemiecki 92%
A moje ustne to dwie stówki 👉👈
Kurka, jak ja się cieszę! Po pierwsze, bez problemu dostaję się gdzie chcę, po drugie- nauka się opłaciła. Jakbym nie miała tej setki z polskiego to chyba byłoby mi przykro.
Cały ten rok był staraniem się o zdrowie psychiczne dla siebie, żeby móc się uczyć, żeby głowa pracowała. Miałam dietę, licznik czasu na social mediach, ćwiczenia. Ale nie odmawiałam sobie niczego- drzemki, czekolada (ale gorzka 🫣 pyszka do kawki). No i się udało. Strasznie się cieszę. Głównie dlatego, że czuję, że autentycznie mam siłę do działania, sprawczość. Ania sprzed 5 lat by się chyba popłakała, bo by nie wierzyła, że nie jestem aspołeczna, radzę sobie z problemami czy presją (matura!).
No i spotkanko z M. 🙈 tracę głowę coraz bardziej. Może jestem głupia, może naiwna, ale poczułam, że chcę spróbować. Cieszę się, że przerwałam schemat wybierania chłopaków z problemami. On jest normalny i czuję się przy nim komfortowo. Może to brzmi tak zwykle, ale dla mnie to dużo znaczy. Nie tłumaczę się przy nim, czuję taki spokój i akceptację. Wzrusza mnie to, że się tak stara i angażuje. Codziennie gadamy z 2 godziny przez telefon xD. Mam oczywiście strach. Wracają jakieś triggery z przeszłości, bo nie czułam się dobrze w relacji, to były jakieś kajdany i same problemy, czułam się jakbym miała 40 lat. (Nie mówię że to coś złego, ale chyba tak jest jak ma się lat 16 xD). A teraz nie muszę ogarniać sama, nie mam odpowiedzialności za kogoś. Nie rywalizuję i staram się nie zamartwiać co będzie, tylko poznawać i obserwować.
Trochę też dorosłam i nie mam wyimaginowanej wizji miłości, tylko taką normalną. Kiedyś zależało mi, by ktoś był mądry, studiował prawo najlepiej, by był dla mnie wyzwaniem intelektualnym. Ale okazało się, że dobranie intelektualne nie wiąże się z dobraniem życiowym. No i miłość nie musi być skomplikowana
Czekam co będzie dalej, analizuję i potrzebuję chyba poczytać jakieś mądre książki o relacjach 😅 chociaż wiem, że to też jakaś ucieczka, bo nigdy chyba nie będę wiedziała wystarczająco dużo, by być gotowa. Cieszę się tu i teraz.
Czuję się nieco dziwnie, bo przez ten rok nie myślałam o chłopakach. Oswoiłam się z myślą samotności jako czarownica 🙈 To nie jest złe, raczej dobrze, że nauczyłam się być sama ze sobą. Tylko tak inaczej jakoś
Martwią mnie jedynie rodzice. Wiem że się troszczą, ale za bardzo mnie kontrolują i mają jakąś obsesję na punkcie ciąży. Moja starsza siostra ma chłopaka i robi co chce, nie słucha tylu kazań co ja, nie musi siedzieć przy otwartych drzwiach. Mam przez to triggery do czasu jak miałam 14 lat i było ze mną serio źle (nie pamiętam czy pisałam o tym tutaj, skomplikowana sprawa). Chce mi się płakać przez to, że nie mogę się cieszyć, tylko się boję moich rodziców i czy nie uznają że zachowuję się nieprzyzwoicie. A ja chcę sama kierować swoim życiem i wyborami. Czegoś się chyba nauczyłam. Ostatnio dzięki ich kontroli ani nie miałam ciąży, ani chłopaka ostatecznie. Taka prawda




















