Historia mojego życia: jestem do tego stopnia samodestrukcyjna, że zmieniam rozwiązania w problemy. Wszystko, czego dotknę, obraca się w ruinę.
Elizabeth Wurtzel
32 & 06/01/23

seen from United States
seen from Philippines
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Pakistan
seen from Yemen
seen from Japan

seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from Denmark
seen from United States
seen from Saudi Arabia

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
Historia mojego życia: jestem do tego stopnia samodestrukcyjna, że zmieniam rozwiązania w problemy. Wszystko, czego dotknę, obraca się w ruinę.
Elizabeth Wurtzel
32 & 06/01/23
Hej, nikt nie przyjdzie, na co ty czekasz? Tu nikogo nie będzie. To wszystko zawsze takie było. Ale to głupie co nie, nauczyli cię beczeć i czekać na ratunek. Na ratunek przed czym? Przed samy sobą? Wszystko jest ściemą ubraną w ładne słówka.
Bądź odważny ze swoją historią.
Niech inni wiedzą, że nie są sami.
"Moja historia jest krótka.,Zadymy, piwo, narkotyki i wódka.. "
"Dopóki jest życie, jest nadzieja"🕊
Nie jesteś dla mnie obojętny i nie sądzę byś szybko się stał. Nadal uważam, że jest coś pomiędzy nami, nie ma niczego na 100%. Sądzę, że rozmowa nie była do końca szczera. Wierzę w to, że ja też nie jestem dla ciebie obojętna- gdybyś nie chciał mnie widzieć to nie spotykalibyśmy się nadal. Pokładam całą nadzieję i wierzę, że nasza historia dopiero się zaczyna.
Zbliżają się święta, może wydarzy się jakiś świąteczny cud? Może wyślę list do świętego Mikołaja, w którym mam tylko jedno życzenie, byś spojrzał na mnie jak ja na ciebie... Może gałązka jemioły pod, którą staniemy?
Wiem, że dla wielu z was życie to nie film ani bajka, ale czy nie lepiej żyć z wiarą i nadzieją na lepsze jutro? Niż każdego dnia ubolewać nad swoim "marnym życiem"?
Jestem zakochana od prawie dwóch lat w chłopaku, któremu powiedziałam po ponad roku, że mi się podoba, a on jedynie odpowiedział, że nie wie w którą stronę pójdzie nasza relacja. Nie ukrywam, że było mi strasznie przykro. Jednak coś sprawia, że nie chcę odpuścić ani zapomnieć, czuję że warto jest czasem poczekać, a z nadzieją żyje się po prostu lepiej.
Nasza historia
27.10.2021
Poznaliśmy się przypadkiem przez instagrama. Zaczęliśmy codziennie pisać. Dobrze się dogadywaliśmy. Zaczęłam przywiązywać się do ciebie.
Pierwsze spotkanie
Przyjechałam w umówione miejsce. Wsiadłeś do mnie do auta jak do siebie mówiąc, że ci zimno. Zaskoczyłeś mnie. Myślałam bardziej, że ja sobie na spokojnie zaparkuje, wyjdę z samochodu i przejdziemy się.
Koniec końców i tak namówiłam cię na spacer. Zapytałeś czy zawsze jestem taka cicha. Byłam zawstydzona. Nie jestem osobą, która pierwszy raz kogoś zobaczy i będzie swobodnie rozmawiać. Zwłaszcza, że tyle czasu pisaliśmy i zaczęło mi zależeć. Nie chciałam niczego zepsuć. Nie wiedziałam jak się zachowywać. Potem wróciliśmy do samochodu. Im dłużej byłeś obok, tym bardziej zaczynałam czuć się swobodniej przy tobie, śmiać się i rozmawiać. Jednak twoje spojrzenie sprawiało, że nagle nie potrafiłam nic powiedzieć. Czułam zawstydzenie.
Zanim cie poznałam zastanawiałam się, czy istnieje coś takiego jak miłość. Bardziej to fikcja. Za dużo razy ktoś mnie zranił. Obiecałam sobie, że to koniec ufania ludzią.
Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam akurat tobie ufać.
Spodobałeś mi się. Jesteś inny niż wszyscy. Chciałam spędzać z tobą jak najwięcej czasu. Zaczęłam wciągać się coraz bardziej w tą relację. Ale wstydziłam się siebie, tego jak wyglądam, jaka jestem. Bałam się, aby czegoś nie zrobić źle. Nie wiedziałam co myślisz patrząc na mnie. Dlatego twój wzrok mnie uciszał. Coraz bardziej mi na tobie zależało.
Pewnego wieczoru na spotkaniu... Pocałowałam cie. Strasznie się bałam twojej reakcji. Potem wręcz żałowałam. Jestem dziewczyną, pocałowałam cie pierwsza. A co jak się wystraszyłeś? Było mi głupio.
Na innym spotkaniu znów się to powtórzyło. Cały czas siedzieliśmy w aucie wtuleni. Było zimno. Czułam się tak dobrze i bezpiecznie przy tobie. Cały świat przestawał istnieć. Liczyłeś się tylko Ty i ta chwila. Dobrze się razem bawiliśmy. Pełno wygłupów ale też cichych chwil. Gdy po prostu przytulaliśmy się do siebie bez słowa.
30.12.2021
Dzień przed sylwestrem znów się spotkaliśmy. Przed spotkaniem mówiłeś, że musimy o czymś porozmawiać. Stresowałam się. Myślałam, że może chcesz mi powiedzieć, że to koniec. Jesteśmy blisko, ale może dla ciebie za blisko. Milion myśli.
Wtedy siedzieliśmy gdzieś pod mostem w twoim samochodzie. Widać było po tobie, że boisz się tej rozmowy i odwlekasz ją. W końcu zapytałeś czy z tobą będę. Nie mogłam uwierzyć w to. Nawet początkowo usłyszałam całkiem inne słowa. Te których się bałam. Ale to tylko w mojej głowie. Oczywiście zgodziłam się. Zaczęliśmy oficjalnie być razem.
Nigdy nie chciałam cie skrzywdzić, starałam się uważać na to co mówię i robię aby cie nie urazić. Chciałam być dla ciebie jak najlepsza.
Pokazałeś mi co to znaczy miłość, że ona istnieje i jest naprawdę piękna. Zaczęłam wierzyć w siebie, akceptować siebie.
Przestałam żyć przeszłością, wciąż myśleć o tym co się kiedyś w moim życiu wydarzyło. Kompleksy zaczęły mijać. Bynajmniej przestały się tak bardzo dla mnie liczyć.
Niestety nie spędziliśmy razem sylwestra 2021/22. Lecz 2022/23 będzie nasz. Pierwszy raz zakończymy i powitamy nowy rok razem. Oby tak już było zawsze.
Kocham cie całym sercem. Jestem szczęśliwa. Zostań ze mną już na zawsze skarbie. Tylko o tym marzę.
1 & 17/12/22
Daj sie pochłonąć. Nie myśl. Nie planuj. Nie analizuj. Jeśli ma cię to zabić to niech tak sie stanie.
dorastałem bez dzielenia się moimi problemami z rodzicami