Polska, od której odwracamy oczy www.instagram.com/prowincjonalny_fotograf

seen from Türkiye
seen from Türkiye

seen from United Kingdom
seen from Malaysia

seen from Malaysia

seen from China
seen from United States
seen from China
seen from Malaysia
seen from Malaysia
seen from T1
seen from Malaysia
seen from South Korea
seen from Australia

seen from United States
seen from China
seen from T1

seen from Australia

seen from United Kingdom
seen from United States
Polska, od której odwracamy oczy www.instagram.com/prowincjonalny_fotograf
Na prowincji
W uszach?
Ten rin-tra-la-la-la-
bum-co-za-bum-co-za-ra-ra-ra-
tara-ra-pary-ra-fa-i-kram-
bo-to-mój-bop-i-trąbka-gra
Rin-tra-la-la-la-
Płynie przez myśli dub, od Augustusa Pablo, King Tubby'ego, Lee Perry'ego po Thievery Corporation i brutalne dark steppery. W głowie? Poemat "Szkoła ćwiczeń" i moje z nim zmaganie (16 tys. znaków w planie). Deadline? Koniec lipca. Idę spać - mówię sobie, a potem piszę, skreślam, czytam, słucham, myślę, szukam swojego głosu, zarywam noce, bo choć poprzeczka wysoka, bo w postaci Posłowia w książce spod pióra Bartosza Wójcika, to zdaje się na swoją ponad 20-letnią fascynację Jamajką.
Wyjechałam więc na prowincję, do swoich korzeni, siedzę teraz w swoim pokoju z okresu dorastania (nic się nie zmienił xd, tata zrobił z niego muzeum), i w którym nałogowo słuchałam reggae i piszę, piszę.
Łapcie snippet tylko dla znajomych
Poeta wyraźnie czytając wybrane frazy z jamajskim akcentem, wyszedł poza horyzont dystynkcji języka i zdywersyfikował wspólnotowe trzewia kultury. Metafora najemnego żołnierza, który walczy w pozornie cudzej sprawie (wszak o chwałę, pamięć, czy dobra chodzi w toposie anabazy), radykalnie odziałuje na wyobraźnię. Odpowiednio dobranymi środkami (to wrażenie to również niewątpliwa zasługa tłumacza) Hutchinson na przestrzeni poematu sprzęgnął kreolskie patois z literacką angielszczyzną, zmuszając tym samym czytelnika do refleksji nad archetypem Kalibana:
Chłopiec uwielbiał Britannikę,
jej długo zaparzane liście – echo Vallombrosy,
fałszywe tony tomów pogrzebane w głowie,
albo gdzie indziej, stracone bezpowrotnie.
Czy flaga wzbije się w niebo jak kita latawca
na wietrze, kamień nagrobny, skarga na Boga?
Czytam po raz drugi "Prywatyzując Polskę" Elizabeth Dunn, co osobiście uważam za obowiązek każdego rocznika '89 (dziecka transformacij). Nie znałam świata przed, wzrastałam wraz z implementowanym kapitalizmem, karmiona Cartoon Network, McDonaldem i paczkami z Ameryki. Rodzą się pytania w głowie na ile byłam świadoma, na ile wyprano mi mózg bredniami o rywalizacji, ekonomii zysku i zajęciu prestiżowego miejsca w społeczeństwie. Mimo że wiele lat cierpiałam na kompleks prowincjonalności, to teraz widzę, że to moja ogromna sila.
Na prowincji został jeszcze stary duch, niekoniecznie lepszy model zarządzania, ale wciąż starszy. Większy nacisk na zaspokajanie podstawowych potrzeb mieszkańców (budowa taniego marketu, wyrównane chodniczki, dostęp do lekarza itd., władzę zdobywa się tam zaspokając potrzebny tego typu), relacje społeczne, które kontrolują się oddolnie (praktyka plotki jako kontroli, niemożliwa do stosowania w zatomizowanym miejskim środowisku), słabszy rozdźwięk między pracą fizyczną a umysłową, co przekłada się na mniejszy elitaryzm (czy raczej jego wyrazistość), relacje sąsiedzkie się zachowały, w małym Bornem wpada się do siebie bez zapowiedzi.
Tam nie działa życie tak, że "suma jednostkowych egoizmów" ma kształtować dobro wspólne.
Owszem występuje alkoholizm, bezrobocie, brak dostępu do kultury, ale nie jest tam gorzej niż w mieście. A pod wieloma względami autentyczniej. Nie mówiac już o oszałamiającym kontakcie z naturą.
Jako artystka i pracowniczka sektora opieki wykonuje prace, które nie przynoszą kapitalizmowi absolutnie żadnej korzyści, raczej stan pustego konta niż pełnego to moja norma, ale jeśli taka jest cena zachowania świadomości, to z przyjemnością ją płacę
Opowieści Galicyjskie Drogi pamiętniczku, autobus sunie szosą. Góry parują mgłą. Tak zaczyna się "Wino Truskawkowe", polski film z 2008 roku.
Wyspiarze nie chcą żywności z importu
Wyspiarze nie chcą żywności z importu
Toba, prowincja wyspiarskiego państwa Vanuatu, zakazała importu zachodniej żywności. Ta decyzja ma sprawić, by mieszkańcy zaczęli odżywiać się zdrowiej, żywnością wyprodukowaną przez lokalnych rolników. źródło informacji: Parkiet Author:
View On WordPress
23 maja, w Centrum Edukacyjno-Formacyjnym w Koszalinie, w samo południe rozpoczęła się druga część Kapituły Prowincji św. Maksymiliana Marii. Potrwa ona do soboty. Prosimy o modlitwę w intencji ojców kapitulnych. #kapituła #koszalin #liturgia #msza #eucharystia #franciszkanie #FranciszkanieTV #franciszkaniekonwentualni #ofmconv #prowincja (w: CEF Centrum Edukacyjno - Formacyjne Diecezji Koszalińsko - Kołobrzeskiej)