I malinki od Ciebie noszę jak najdroższą biżuterię.
seen from Singapore
seen from Singapore
seen from Singapore
seen from United States
seen from Denmark
seen from United States

seen from United States

seen from Brazil
seen from Denmark
seen from United States

seen from Malaysia

seen from United States
seen from Türkiye
seen from Russia
seen from Germany
seen from Malaysia
seen from China

seen from Malaysia
seen from Pakistan

seen from Malaysia
I malinki od Ciebie noszę jak najdroższą biżuterię.
pragnę dłoni
dłoni oplatających moją szyję
silnie
boleśnie
z każdą chwilą intensywniej
Coraz więcej tego pragnę
testuję własne granice
proszę żeby przestał
dopiero gdy zaczynam odczuwać strach
wobec rozwijającego się we mnie masochizmu
Jak pójdziemy razem do łóżka, to proszę cię potnij mnie i trzymaj mocno za szyję I podrap mnie do krwi, daj klamkę pod szczękę, skacz po mnie krzycząc, że mnie kurwa zabijesz Odbezpiecz tą klamkę i wsadź mi ją w usta, to może wreszcie kurwa powiem, że żyję A jak w moich oczach dalej będzie pustka, to pochyl się i błagam szepnij swe imię
Ach to cudowny wyimaginowany sznur zaciskający się na szyi. Jak ja kurwa za nim tęskniłam.
I malinki od Ciebie noszę jak najdroższą biżuterię.
Dzień za dniem powoli mija. Coraz dłuższa życia szyja. Wszystko wokół się pier**li, my w niewoli, my w niewoli.
Tadeusz Konwicki