I malinki od Ciebie noszę jak najdroższą biżuterię.
seen from Malaysia
seen from Brazil
seen from Chile
seen from Chile
seen from China
seen from France

seen from Netherlands
seen from Estonia
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from China

seen from United States
seen from Australia

seen from United Kingdom
seen from United States

seen from United States
seen from China

seen from Netherlands
I malinki od Ciebie noszę jak najdroższą biżuterię.
pragnę dłoni
dłoni oplatających moją szyję
silnie
boleśnie
z każdą chwilą intensywniej
Coraz więcej tego pragnę
testuję własne granice
proszę żeby przestał
dopiero gdy zaczynam odczuwać strach
wobec rozwijającego się we mnie masochizmu
Jak pójdziemy razem do łóżka, to proszę cię potnij mnie i trzymaj mocno za szyję I podrap mnie do krwi, daj klamkę pod szczękę, skacz po mnie krzycząc, że mnie kurwa zabijesz Odbezpiecz tą klamkę i wsadź mi ją w usta, to może wreszcie kurwa powiem, że żyję A jak w moich oczach dalej będzie pustka, to pochyl się i błagam szepnij swe imię
Ach to cudowny wyimaginowany sznur zaciskający się na szyi. Jak ja kurwa za nim tęskniłam.
I malinki od Ciebie noszę jak najdroższą biżuterię.
Dzień za dniem powoli mija. Coraz dłuższa życia szyja. Wszystko wokół się pier**li, my w niewoli, my w niewoli.
Tadeusz Konwicki