Samo życie!
seen from United Kingdom
seen from France

seen from China

seen from China
seen from Singapore
seen from China
seen from Switzerland
seen from Malaysia

seen from Singapore
seen from Poland
seen from Russia
seen from United States

seen from Brunei

seen from United States
seen from India
seen from China
seen from China

seen from Canada
seen from Netherlands
seen from China
Samo życie!
Bucket List
Lecąc w tym roku nad Oceanem natrafiłem na film o powyższym tytule. Film niezły, w sam raz nadający się na oglądanie jednym okiem, a przysypianie drugim. To, co zaczęło nie zastanawiać, to jednak sam tytuł i jego pochodzenie. Bucket List to lista rzeczy, które chcesz zrobić przed śmiercią, które nie są codziennymi czynnościami. Większość ludzi umieszcza na swojej liście skok na bungee, zjedzenie czegoś dziwnego, odwiedzenie jakiegoś miejsca, które jest tak odległe, że ten plan wydaje się niemożliwy.
Zastanawiam się czy i jaki sens ma zrobienie takiej listy. Czy faktycznie pomaga to skupić się na takich wyjątkowych momentach i dążenie do nich, czy jest to tylko lista życzeń, które tak czy inaczej by się wydarzyły? Idąc dalej w moich rozważaniach, zacząłem planować co byłoby na mojej liście? Sporo już w życiu fajnych rzeczy zrobiłem, nie ukrywam że bez specjalnego planowania. Więc jak to jest...?
A Wy co o tym myślicie? Warto wiedzieć dokąd się idzie, czy jeśli i tak czegoś mocno chcemy, to nawet specjalnie nie planując trafimy okazję żeby spełnić takie przyziemne marzenie?
Nie bądź zakładnikiem własnych okoliczności. Są rzeczy, na które nie masz wpływu, ale na pewno masz wpływ na swoje reakcje na te rzeczy. Zrozum to, bo to bardzo proste!
Są dwie najgorsze rzeczy, które przyciągają duchowy smród i syf z całej okolicy. To chrześcijańska pycha i chrześcijańskie użalanie się nad sobą ⚓
Moje
No i takie mam noworoczne postanowienie! 😎
La gente muere en el corazón de las personas, no en la cotidianidad visible
To jest aż takie prost!
Niedzielne przedpołudnie
Jak zwykle jadę moto. Upalny dzień, przelatuję całe miasto. Korzystam z przywileju i mijam stojące samochody, zgodnie z przepisami, po lewej stronie, staję jako pierwszy. Czerwony yaris, jak dostrzegam w lusterku, odczuwa z tego powodu lekkie pieczenie z tyłu. Żółte, zielone, ruszamy! Startuję pierwszy i odskakuję, jednak widzę obłęd w oczach kierowcy yarisa, który na chama wciska się z mojej prawej i spycha mnie w kierunku wysepki. Na szczęście mieszczę się między nim, a krawężnikiem, pamiętając o tym, by patrzeć na pozostały kawałek jezdni, nigdy na przeszkodę. Yaris odskakuje, jednak na najbliższych światłach musi stanąć. Ten fakt skrzętnie wykorzystuję, podjeżdżając do kierowcy. Z tyłu siedzi dziecko, około 2 lat, obok niego przestraszona mama. Za kierownicą grubszy, niestary jeszcze facet. Walę pięścią w okno. Udaje, że mnie nie widzi. Walę jeszcze raz, podnosząc przyłbicę. "Nauczyć cię jeździć, kolego?"- pytam zaczepnie. Na twarzy kierowcy maluje się zmieszanie, w końcu nie podejrzewał, że pod skórą i kaskiem jest żywy człowiek. "- eee... nie zauważyłem pana..."- opuszcza zawstydzony wzrok grubszy jegomość. Zamykam przyłbicę i bez słowa odjeżdżam, korzystając z przywileju i na najbliższych światłach staję na pole position... nie do końca #zmyslonehistorie