Myślę, że czasem straszniejsze dla człowieka jest, jeśli pozbawi się go małej radości niż radości wielkich; zdobycie sobie małej, byle jakiej radości jest jedną z najtrudniejszych spraw w życiu.
Marek Hłasko

#dc#dc comics#batman#bruce wayne#tim drake#batfam#dick grayson#batfamily#dc fanart



seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Belarus
seen from China
seen from Russia

seen from Spain

seen from United States
seen from China
seen from China

seen from Bosnia & Herzegovina
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from Hong Kong SAR China

seen from Malaysia
seen from United Kingdom
seen from Spain
Myślę, że czasem straszniejsze dla człowieka jest, jeśli pozbawi się go małej radości niż radości wielkich; zdobycie sobie małej, byle jakiej radości jest jedną z najtrudniejszych spraw w życiu.
Marek Hłasko
Szczęście nie polega na tym, żeby zdobyć to, czego pragniesz. Polega na tym, żeby pragnąć tego, co już masz.
Regina Brett
To nie sztuka zdobyć się na bohaterstwo, gdy się jest odważnym. Prawdziwa sztuka to być tchórzem i zrobić coś bohaterskiego. Właściwie, to odważny może być tylko ten, kto nie jest odważny.
Rafał Kosik
wciąż ją zawodzę, bo pierdolę szkołę i nie potrafię zdobyć nawet dwójki za odpowiedź
Alex Hunter czyli zupełna nowość w FIFA 17, młody 17 letni chłopak wywodzący się ze skromnej rodziny, wychowany w londyńskiej dzielnicy Clapham. Jego nazwisko nie jest niczym nowy w świecie wielkiego futbolu, jego dziadek - który zaszczepił w nim miłość do piłki nożnej - zdobył 20 bramek w sezonie 1966/67.
Podczas kierowania młodym Alexem Hunterem stajemy przed zadaniem, w którym to młody Alex musi trafić rzut karny…a co jeśli nie trafi?
https://www.youtube.com/watch?v=15c9C7kgNbU&spfreload=5
http://fifa17coins.pl/
Dzień 2.
Wiem, że jedno po drugim, ale nie miałam kiedy pisać, więc nadrabiam.
Poprzedniego dnia dużo czasu razem, to czas pokazać, że nie jestem zawsze pod ręką, niech zatęskni. Zadanie ciężkie, cholera jasna, bo w końcu mieszkamy razem.
Rano był w pracy, więc zrobić się na bóstwo mogłam po powrocie z uczelni. A potem umówiłam się z kolegą na bilard. Akurat tak, żeby wyjść tuż przed jego powrotem - a co, niech mi to zajmie jak najdłużej. Bilard był spoko, jakoś tak lekko mi się flirtowało (a co, mogę, oboje wiemy - z tym kolegą - że to żarty) bez zastanawiania się, czy się uda, czy... Zresztą, to nie o to chodzi, po prostu ten kolega jest NORMALNY, a nie zamknięty w sobie jak perełka w muszli i reaguje na takie rzeczy. No, nieważne, w końcu to nie o tym facecie.
Wróciłam z nim do domu, wypiliśmy z moim współlokatorem nr 2 po 2 drinki (wermut, sprite, cytrynka = mniam), niestety mój obiekt testów też zna tego kolegę, więc siedział z nami - nici z tajemnicy skrywającej się za zamkniętymi drzwiami.
I tak dobrze poszło, bo nie zwracałam na obiekt większej uwagi, potem obiekt poszedł do siebie i mógł tylko słyszeć nasze wybuchy śmiechu i ogólnie dobrą zabawę. Chyba trochę pomogło, bo później mówił, że się zastanawiał, gdzie byłam, jak wrócił. No, to muszę się częściej zmywać, niech myśli o mnie. Błogosławiony Matt Huston, Sherry Agrov i cała reszta poradniko-piszących.
Coby nie psuć efektu, zmyłam się spać, bo byłam niebezpiecznie blisko zarzucenia go propozycjami oglądania filmów.
Dzień ZERO, czyli o wszystkim, co było do tej pory
W poradniki nigdy nie wierzyłam. No bo co, zrób to, ubierz się tak, powiedz teraz to, a później tamto i już? Facet Twój? Ha ha. I może frytki do tego?
A jednak zweryfikowałam swoje poglądy w momencie, kiedy wpadł mi w ręce tekst Get him back forever Matta Hustona. Wtedy byłam na etapie "jak on mógł mnie zostawić, o ja biedna, nieszczęśliwa, co ja mam zro...", więc spróbowałam, czemu nie. I - niesamowite - mimo że wybranek mieszkał 600 km ode mnie, to jakieś 1,5 miesiąca po rozstaniu chciał wrócić i zacząć od nowa. Czyli jednak działa? Niewątpliwie, jednak ten poradnik różnił się zdecydowanie od wszystkich innych, jakie miałam okazję czytać - był bardzo konkretny i rzeczywiście pokazywał, co dokładnie zrobić, jak długo, ba!, nawet dokładne wypowiedzi się pojawiały. Zmodyfikowałam je nieco do własnych celów... et voila!
Właściwie stąd pomysł na blog. Do pozostałych poradników ciężej mi się przekonać, a uznałam, że nie mam wyjścia - od ponad ROKU lecę jak głupia na faceta, a cały problem w tym, że się przyjaźnimy i.... No właśnie. Głupio to zepsuć, zwłaszcza, że mieszkamy razem (studenckie mieszkanie i te sprawy). Wyobrażacie sobie mieszkać dalej z kimś, kto dał Wam po prostu kosza? No właśnie, ja też nie. Więc działałam ostrożnie, co specjalnego efektu nie przyniosło, niestety. Nocne spacerki przy świetle księżyca, oglądanie filmów w jednym łóżku i... NIC. Więcej osiągnięć brak, a i te można podpiąć pod przyjaźń.
Teraz więc wyciągam arsenał w postaci poradników - z braku lepszego słowa - miłosnych i działam. W końcu mam go w pokoju obok, będzie lepsza okazja? ;)