Na luzie!! #4
Założyłam blog po to by móc się “wygadać”, aby móc w końcu “powiedzieć światu” co siedzi w mojej głowie, żeby w końcu na luzie wyrazić swoje poglądy i opinie.
Nie robię tego by urazić kogokolwiek, ani żeby udowodnić że jestem najmądrzejsza, bo nie jestem.
Wahałam się tyle czasu, bo co jeżeli ktoś zacznie to czytać i dojdzie do takiego wniosku - następny głupek szuka atencji w necie - albo - kolejna sztuka z gatunku “nie wiem ale się wypowiem”.
Chcę potraktować to trochę jak pamiętnik/ dziennik/ notatnik dla spisywania swoich myśli i może trochę z nadzieją, że jakiś procent tego co napisze komuś pomoże w jakiś sposób (nie wiem w jaki, ale jestem pewna, że czasem trafia się na jakiś tekst zupełnie przypadkowo i okazuje się, że zmienia to kiepską sytuację w lepszą).
Te zdanie na początku “Na luzie!!” jest dla mnie, bo przy pisaniu pierwszego postu strasznie się stresowałam, no i nawet nie tym, że ktoś to przeczyta i co wtedy, bo wiedziałam, że prawdopodobnie nikt się tym interesował od razu nie będzie, ale wystraszyłam się najbardziej tego, że kiedy zacznę to czytać od początku, to oceniając samą siebie, dojdę do tego samego wniosku o którym wspomniałam przed chwilą. Przeraża mnie to, że ta pewność siebie, którą tak starałam się budować od pewnego czasu, pójdzie na marne i nie będę tu pisać o jakiejś mojej strasznej sytuacji życiowej, bo żyje mi się nieźle, ale każdy ma w życiu problemy, rzeczy z którymi musi walczyć jakiś czas (zdarza się, że całe życie), no i to czasami pozostawia po sobie ślady.
Jeżeli czytałeś/aś poprzednie posty, to wiesz ale powtórzę jeszcze raz: nie jestem dobrym przykładem do naśladowania, do kierowania się w życiu tym o czym tutaj piszę, to tylko moje myśli i rozkminy na pewne tematy.
Będę traktowała blog jako ucieczkę od natłoku myśli i może to będzie dla mnie sposób na odstresowanie się, ale to okaże się w przyszłości.
Teraz może coś konkretnego w temacie posiadania swojego celu.
Najtrudniej jest chyba dotarcie do tego w jaki sposób go osiągnąć, bo ścieżek zawsze będzie kilka i od nas zależy w którą stronę pójdziemy - oklepany tekst ale najlepszy. Widziałam w ostatnim czasie sporo osób z wielkim talentem muzycznym. Mężczyzna siedzący obok mnie w ławce kościelnej, śpiewał dosłownie jak anioł, najgłośniej, najlepiej i to on sprawił, że zaczęło mnie to zastanawiać.
Mam również znajomą, która ma w rodzinie niesamowicie utalentowaną osobę, to mężczyzna z wielkim talentem - głos operowy - szukający pracy w tej dziedzinie. To jest niesamowite, że jest tyle osób wokół nas mających takie dary i jednocześnie ukryci, bo nigdy nie słyszałam o nich w radiu, telewizji, nigdy nie słyszałam o nich z tzw. poczty pantoflowej, a są to osoby mieszkające wystarczająco blisko mnie. Wiem też, że sporo takich osób stara się dotrzeć do celu, ale często to im nie wychodzi ( piszę tu również o innych przypadkach, ale jest tego za dużo aby to opisywać), szukają tego swojego miejsca na świecie, a nie mogą go znaleźć, bo za każdym razem kiedy myślą, że to tutaj to okazuje się, że to zła ścieżka i często muszą się wracać skąd przybyli. Często rozmawiając z nimi jest mi zwyczajnie przykro i nawet jeżeli chciałabym im pomóc to nie mam pojęcia co mogłabym zrobić...
Oczywiście można też zwalać na trudne czasy (mimo to, że mówi się, że aktualne czasy w których żyjemy są najspokojniejsze i najlepsze na realizacje marzeń i celów), można też zrezygnować (nie polecam) i można też się nie poddawać i w końcu dotrzeć na metę.
Mam szczerą nadzieję, że wszystkie osoby mający problem z odnalezieniem właściwej ścieżki, w końcu na nią trafią i życzę im aby wskazówki były zauważalne, żeby nie przeoczyli niczego istotnego w tej podróży i oczywiście aby jak najszybciej dotarli do wyznaczonego celu (również Tobie <3).