Dziś zostałam nazwana pączusiem
I wylało się całe nadzienie nienawiści...

❣ Chile in a Photography ❣
Not today Justin
h
🪼
No title available
almost home
No title available
untitled
🩵 avery cochrane 🩵
Sade Olutola
Interview Vampire Daily
TMBGareOK. The Official They Might Be Giants tumblr
Jules of Nature
No title available

titsay
Xuebing Du

gracie abrams
sheepfilms
noise dept.
Fai_Ryy
seen from United States

seen from South Korea

seen from United States
seen from Colombia
seen from United States
seen from Canada
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Malaysia
seen from United States
seen from Philippines
seen from Nepal
@marzeniesamobojcy
Dziś zostałam nazwana pączusiem
I wylało się całe nadzienie nienawiści...
święta tuż tuż
a w sercu mróz
maska na twarz i
emocje chowasz
ani się waż
próbować od nowa
Przez ten wiatr moje serce pokruszyło się do końca
Plus size niby w modzie a nikt nawet na mnie nie patrzy. Gdzie ta niby tolerancja?
Nawet na tinderze nikt mnie nie chce...
szeptam Ci głośno, że
ciężka ta dorosłość
długie nogi, ładne ciało
czemu mnie to nie spotkało
Tyle czasu sama i znów tu wróciłam. Jednak opuściła mnie nawet ta zła siła. Znów w poduszkę po nocach będę wyła. Potrzeba mi trochę miłości bo czuję że samotność coraz częściej u mnie gości .
Ogromny ból
Choruję na samotność
Wokół rozbiegany tłum
Publikuję swą dorosłość
Wielki bum
Potrzebuję mieć pewność
Nagle ustał szum
Co za bezczelność
Wielka-noc
Chcę by każda noc z Tobą była wielka
A nie tylko od święta
Postu już nie chcę
Ego Twą obecnością łechcę
Potrzebuję dziś ckliwych cytatów i marnego wina
Moja wina, moja bardzo wielka wina
Siegnę po butelkę trzecią z kolei
Już w oczach się marny świat mieni
Alkohol ma pomóc tutaj ze wszystkim
Czy to już w glowie czystki?
Reset
Wina już nie ma
Głowa pełna wyrzutów i smutów
Za chwilę sięgnę po cięższy kaliber
Wódka z sokiem a może tani bimber
I znów usłyszę pretensje i żale
Ale to moje życie więc jeszcze whisky wywalę
Dalej cierpieć będę już w samotności
Wyrzucę z domu wszystkich złych gości
Reszta niech pije ze mną dalej
Chociaż pije się lepiej samej
Krzyczę
Wciąż cisza
Ryczę
Bez łez
Samotnie leżę
Choć kocham fest
I tęsknię za Tobą
Pragnę mieć Cię blisko
I znów powiem, że kocham
Ponad wszystko
I wszystkie przestworza
Chcę odkryć z Tobą
Bo jesteś dla mnie
Osobą wyjątkową
Zrozumiem jeśli dziś zechcesz odejść
Padło zbyt wiele okrutnych zdań
Za bardzo różnimy się od siebie
Nie chcę znów spłonąć samotnie
Chcę wypalać się w Twoich oczach
O ironio... chcę czuć ich chłód na sobie 🖤
A może chcesz się dziś tylko przytulić?
Może tak jak ja, nie potrzebujesz nic więcej do szczęścia?
Może chcesz by znów było dobrze i szczęśliwie?