zawieszenie
sheepfilms
Jules of Nature
cherry valley forever
macklin celebrini has autism

JVL
Monterey Bay Aquarium
todays bird
No title available
official daine visual archive
he wasn't even looking at me and he found me
𓃗

No title available
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
Cosimo Galluzzi
No title available
Sweet Seals For You, Always

Kaledo Art

No title available

❣ Chile in a Photography ❣
Noah Kahan

seen from United States
seen from Brazil
seen from Brazil
seen from Brazil
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Venezuela

seen from Poland

seen from China
seen from Ukraine

seen from United States
@poenzja
zawieszenie
komunikacja miejska
te wszystkie znaki wskazują tylko na siebie
mediatorom brakuje języka bo ten woli się całować niezrozumiałym jedynie jest że się samo przez się rozumie życzenia wysiadają a chęci ustępują miejsca samo-woli
homo faber
w mieście nie spotka się już żywej duszy na spacerze późną porą spotkać można tylko wielkie betonowe żelazne relikty człowieczeństwa
spotkać można ślady indywidualności wymazane sprejem w tunelach-przejściach na drugą stronę ulicy które tak zwane władze miejskie wtórnie zamazują szarą farbą i scalają nas w tak zwaną szarą masę
spotkać można podpisy i dobytki którymi ludzkość tak się szczyci ale nigdy nie spotka się twarzy człowieka zań odpowiedzialnego
odgradzamy się mostami zamykamy się w budynkach zaszywamy w ubraniach
a przecież tym co nas łączy jest nagość
jesteśmy nieludzko wyalienowani jako ja i wynaturzenie ludzcy jako ludzie
no filters
Footage: Szymon Bik Actress: Magdalena Krawczyk (Corny) Music & Montage: Mateusz Szymański (Jakim)
nieformalna grupa artystyczna jedna/szósta
me & my lovers had made another thing
footage: @politoksyamoria actress: me @brena-over music&montage: @jakimpl
informal artistic group jedna/szósta
śmierć jest dysocjacją par excellence
jedyne czego chcieliśmy to było wszystko
dziś widzę te wszystkie dzieci ze straconym już bezpowrotnie potencjałem zarzygane swoją własną śliną z językami u stóp na wieść o jakiejkolwiek darmowej możliwości próby degradacji
domeną ludzi zdolnych jest lenistwo
kiedy się chce wszystkiego to się już niczego nie chce
rozpad ex nihilo
gdy uderza mnie wyobrażenie o pojęciu istnienia jedyną logiczną odpowiedzią jest rezonans
wszyscy którzy popełnili samobójstwo z ciekawości wiedzieli że rzeczywistość jest w istocie niczym prócz spełnienia
pora roku
dla wszystkich uczestników miejskiej komunikacji nastała wiosna tak samo jak zwykle narzeka się na temperaturę w autobusie
czy to nie najwyższa pora by uświadomić sobie że państwowe spółki wszystkim nie dogodzą wciąż wszystkich zaskakuje przewidywalność polskiego życia supermarkety można poznać po kolorach klinkieru standaryzujemy tramwaje i pseudoindywidualizujemy je nadając im imiona
mijając kolejne przystanki czuję że minął już rok od kiedy przynależę jestem częścią większego planu miasta gdzie wszystko się zaczyna i nic wydaje się nie kończyć
konglomerat moich dzisiejszych przeżyć, myśli z nimi związanych i ich opisów a także myśli muzycznej i realizatorskiej @jakimpl cegiełkę dołożył też @politoksyamoria, któremu skradłam zwrotkę wiersza
przy tym wszystkim to jeszcze tribute do pobratymców naszej egzystencji Hadal Erotics
enjoy
grupa artystyczna jedna/szósta
przeznaczenie przychodzi przypomnieć że kto ma wisieć nie utonie
na ulicy wpadam na kata służbistę z ramieniem w gipsie najłatwiej zabłądzić idąc na skróty -- mówi
słyszę płacz dionizosa skazanego na śmierć który w bólach we mnie zmartwychwstaje
L∆VE KILL$
/ psychosis, the last photo taken, summer 2015 w @jakimpl
4ch module done in ProTracker
With @brena-over‘s vocals.
brena-over fell in there
When you gaze long into an abyss the abyss also gazes into you.
we've just made some kind of portal in my room
mecenas
proszę pana nie gniewa się pan przypadkiem że sztuka nie w cenie że całą gażę przeżarł trubadur z zachodu co tylko o seksie pod nosem mruczy
proszę pani to nie przypadek że takie a nie inne czasy że artystom się sztuka przejadła to kurwy najgorsze co tylko o pieniądzach zrzędzą za plecami
nasza normalność
sałatka nadwiślańska nad rawą igristoje u jana kochanowskiego atrybuty serafinie artefaktami grzeszników skapująca czerń wadliwego atramentu na ramiona znużone dwudziestoma jeden kilogramami farby koloru białego
trochę kochankowie trochę bliźnięta trochę na modłę totalitarnych reżimów zbyt niewyraźne na pismo za blade na obraz mówiąc zwyczajnie - patologia
taka normalna codzienna patologia w której świece więdną zamiast płonąć pałace mają obdarte ściany cieknące rury nieoświetlone deski sceny gdzie do tanga trzeba trojga
IIIV
za chwilę weekend, za chwilę wakacje. uderza mnie życie. to znaczy, czas biegnie coraz sybciej i szybciej. za chwilę będę pełnoletnia, za chwilę matura, za chwilę się wyprowadzę, za chwilę będę szukać pracy. czuję że nie zdążę. przed chwilą był poniedziałek, za chwilę jest weekend. boję się. przed chwilą się urodziłam i za chwilę umrę. widzę wszystkich ludzi którzy byli dziećmi, a dziś dokonują życiowych wyborów (albo życie za nich wybiera). i ci ludzie nie mają nic do powiedzenia. życie przegania się ze śmiercią, piją a potem rzygają na siebie nawzajem. czas leje na nas wszystkich, a nawet nie wiemy czym jest. co więcej: sami nie wiemy czym jesteśmy.
tydzień dopiero się zaczął, mamy pierwszego września - pierwszy dzień szkoły. uderza mnie życie, to znaczy, wakacje ciągną się i ciągną, mam wrażenie, że nigdy się nie skończą. od roku jestem pełnoletnia, maturę dawno zdałam, wyprowadziłam się jeszcze wcześniej, praca sama mnie znajduje. przed chwilą pisałam tamten post, za chwilę napiszę kolejne. nie boję się. przed chwilą się urodziłam i w każdej chwili mogę umrzeć. widzę siebie, która na szczęście prawdopodobnie już zawsze pozostanę dzieckiem i dokonuję codziennie wyborów, które ważą na moim życiu (i życie bynajmniej za mnie nie wybiera). co więcej - mam coś do powiedzenia.
życie przegania się ze śmiercią, walą razem w żyłę, a potem uprawiają perwersyjny seks. czas jest zawsze właściwy, a my wciąż zastanawiamy się czym jest. co więcej: wciąż zastanawiamy się kim jesteśmy.
***
w tym mieście słowom już nikt nie ufa czyny dawno straciły na znaczeniu niczego nie można zweryfikować przez megafon co rano powtarza się że prawdy nigdy nie było
rodzice rosną w dumę gdy dzieciaki przynoszą do domu piątki z nieistotności na uczelniach wyższych największym prestiżem jest dyplom z wyróżnieniem z mechanicznego seksu wykładanego przez profesorów od prorekreacji rynek pracy jest otwarty na specjalistów od wychowania fizycznego
w tym miesiącu służby nie zanotowały żadnych prób dyskusji czy przekonywania do swoich racji maszyna losująca losuje coraz to nowe numerki na loterii od roku nikt nie wygrał w sklepach codziennie wykładniczo spadają ceny
rachunki naliczane na fikcyjne konta tych kredytów nikt przecież nie spłaci nie mamy już nic więcej do stracenia
zatem nie boję się spytać zatańczymy?
narodziny
poranne słońce wybija okiennice tłucze szyby wyrywa okna z zawiasów
cierpki mesjasz na którego przyjście nikt nie czeka i nikt w nim boga ani syna bożego nie znajdzie
obscenicznie zwiastuje ponury absurd nadejście człowieka odwiecznie unikającego który na kolanach błaga o konfrontację