Ciasto inspirowane dubajską czekoladą
Przyznaję, nie oparłam się.
Jej rozkosznej słodyczy, pistacjowo-sezamowemu wnętrzu połączonemu z delikatną chrupkością kataifi, zamkniętych w czekoladowych objęciach. Można narzekać, że za słodka, za droga i zbyt modna - wszystko prawda - ale uwodzi skutecznie.
Próbowałam produktów od różnych producentów i za każdym razem miałam inne wrażenia. Niektóre tabliczki i batony są lepsze, inne gorsze, bywają i niewypały, jednak sam pomysł i smak dubajskiej przypadły mi do gustu. Mimo to nie sięgam po nią zbyt często, bo nawet dla mnie - wielbicielki baklavy i innych arabskich przysmaków - jest zbyt słodka.
Wpadłszy pewnego dnia w sklepie na półkę z czekoladami spod znaku Can’t Get Knafeh of It oraz półproduktami do jej wykonania, kupiłam dwa worki pistacji, kataifi (kadayif) i postanowiłam zrobić ciasto.
Widziałam wiele apetycznych realizacji różnych blogerek i chętnie dałabym się do nich zaprosić na degustację, ale ostatecznie zrobiłam swoją wersję, efekt sumy lektur oraz mojej fantazji.
Spód wypieku nie jest cienki, ma 3-3,5 cm. Dodałam też do niego mocnego naparu z kawy. Wszystko po to, by udźwignął słodycz pasty pistacjowo-sezamowej i pokrywy czekoladowej. Zależało mi na uzyskaniu względnej równowagi smaków, uniknięciu bliskowschodniej kondensacji słodyczy. Dzięki temu zabiegowi linia demarkacyjna między warstwami jest niewidoczna, a całość harmonijna.
Wykonanie ciasta można rozłożyć w czasie: jednego dnia zrobić pastę, zamknąć ją w słoiku i wstawić do lodówki, a kolejnego ciasto i dokończyć robotę.
Z podanej ilości składników na pastę pistacjową wyjdzie jej dwa razy więcej niż potrzeba do ciasta. Resztę można użyć jako smarowidła do pieczywa, lodów lub przygotowania dubajskiej czekolady.
Pasta pistacjowa
550 g pistacji w łupinach (280 czystych nasion)
1/2 szklanki masła (lub oleju o neutralnym smaku)
1/2 szklanki mleka w proszku
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki cukru pudru
1/3 łyżeczki soli
Dodatkowo
1/2 szklanki pasty tahini
1/2 paczki ciasta kataifi
Ciasto
szklanka mąki pszennej
szklanka cukru
¼ szklanki gorzkiego kakao
łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
duże jajko
łyżeczka ekstraktu waniliowego
½ szklanki mleka
½ szklanki masła (lub oleju rzepakowego)
½ szklanki mocnego naparu kawy
Polewa
120 g gorzkiej czekolady
100 g białej czekolady
1/3 szklanki kremówki
Pasta pistacjowa
Pistacje zalać wodą i gotować 10 minut, a następnie pozostawić w wodzie około godzinę, aby lekko zmiękły. Po wyjęciu (wodę zachować) pocierać nimi o siebie między ściereczkami, aby złuszczyć łupiny. Można się przyłożyć i całkowicie pozbawić orzechy skórki (wówczas kolor będzie intensywnie zielony), ale mi się nie chciało tego robić (łupiny czyszczą jelita).
Przełożyć pistacje do misy robota kuchennego i miksować, aż zmienią się w pastę. Dodać roztopione masło (olej), mleko w proszku rozpuszczone w wodzie (zamiast tego można użyć mleka krowiego lub jego roślinnego zastępnika), cukier puder, sól i ponownie zmiksować.
Spróbować i dosmakować zgodnie z preferencjami. Przełożyć do wyparzonego słoika i - jeśli nie wykorzystamy tego samego dnia - wstawić do lodówki. Wytrzyma tam do 5 dni.
Ciasto
Nastawić piekarnik na 180°C.
W dużej misce wymieszać suche składniki (mąkę, cukier, kakao w proszku, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną i sól).
Dodać jajko, wanilię, mleko i roztopione masło i wymieszać, do połączenia składników. Wlać gorącą kawę i mieszać, aż ciasto będzie gładkie.
Wlać do niedużej formy wyłożonej papierem do pieczenia i piec 25-30 minut lub do momentu, aż wykałaczka włożona w ciasto będzie sucha. Pozostawić do całkowitego wystygnięcia.
Połowę pasty pistacjowej dokładnie wymieszać z tahini, a następnie z kataifi. Resztę wykorzystać do smarowania pieczywa lub czekolady dubajskiej.
Powstałą mieszankę wykładać na ciasto i równomiernie rozsmarować plastykową łopatką. Polać masą czekoladową wykonaną z - rozpuszczonej w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce - połamanej czekolady gorzkiej, białej i kremowej śmietanki.