Mój braciak pracuje na infolinii w banku już chyba trzeci rok (podziwiam) i ostatnio trafił im się jakiś chuj złamany, który regularnie dzwoni na linię, próbując łapać wszystkich konsultantów po kolei i prowadzi rozmowy w taki sposób, aby doprowadzić konsultanta na skraj nerwów, sprowokować go celowo jak tylko się da. Kiedy mu się uda, składa reklamacje z żądaniem o zwolnienie konsultanta, z którym rozmawiał. Bank na to przystaje i zwalnia ludzi, którzy wykonywali ogólnie naprawdę dobrze swoją pracę. Później muszą zatrudniać nowych pracowników i prowadzić długie szkolenia.
Najgorsze jest to, że takiego zjeba nie mogą nawet dać na czarną listę, bo przecież to bank i gdyby coś się stało, to musi mieć możliwość zadzwonienia na infolinię
Mój brat mówi, że przez tego typa wszyscy przychodzą do pracy tak naprawdę nie wiedząc, jak długo uda im się utrzymać, bo zwalniają przez tego typa naprawdę sporo ludzi i to działa na zasadzie "nie znasz dnia ani godziny".
Skąd się kurwa biorą tacy ludzie i co nimi kieruje
Cyrk.




















