Jestem samą mamą - nie lubię określenia “samotną matką”, bo z dziećmi nie jestem samotna :-) rozumiecie, o co chodzi... ale tak, kiedy jestem z dziećmi, to jestem z nimi sama, nie ma nikogo, kto zajmie się nimi kiedy gotuję obiad, zmywam, sprzątam. Wiem, że znacie to też, nawet jeśli macie takiego Kogoś, bo przecież nieraz zostajecie sami z dziećmi w domu. W moim są dwa takie stany kryzysowe - pierwszy, kiedy właśnie muszę zrobić obiad i jest w kuchni niebezpiecznie, a drugi, kiedy pracuję w kuchni a moje dzieci zaczynają walkę w pokoju - wtedy niebezpiecznie robi się właśnie tam. Do niedawna krzyczałam z kuchni, żeby się uspokoili - krzyki ignorowano, potem zaczęłam latać z kuchni do pokoju próbując jednocześnie usmażyć kotlety i nie dopuścić do rozlewu krwi - wynik - przypalone ziemniaki i guzy na czołach. Nie da się robić kilku rzeczy na raz. Wpadłam więc na pomysł, że nie będę gotować w ogóle - błąd, teściowa (była) zaczęła wygrywać ;-), poza tym, nie da się żyć parówkami z bułką. Wymyśliłam więc Sekretną Szafkę!
Sekretna szafka to szafka w kuchni, położona pod sufitem, a więc niedostępna dla ciekawskich łapek moich dzieci, w której trzymam różne skarby. Kiedy dzieci za bardzo kręcą się po kuchni, kiedy nudzą się na tyle, że atmosfera gęstnieje do konsystencji śmietany albo kiedy słyszę, że zaraz zaczną się Wojny Klonów w pokoju dziecinnym wołam
- Otwieram sekretną szafkę!
i po jakimś czasie któryś z dwóch ciekawskich nosków pojawia się w drzwiach.
Drzwi do Magicznej Szafki są prawie tak niezwykłe jak drzwi do Narni, które znalazła Łucja. Co w niej jest schowane?
1. Kolorowe pisaki i papier, ale pisaki nie jakieś tam zwykłe, to są najlepsze pisaki w domu, takie, które kupiłam w Tigerze za kupę kasy, mają cudowne kolory i wspaniałą pigemntację, są dwustronne i miłe w dotyku, są warte grzechu pożądania - i moje dzieci ich pożądają ;-)
2. Klocki Pixit - są to kolorowe klocki do nauki kodowania. Na zielonej macie dziecko układa kompozycje z kolorowych klocków, według obrazków podanych w instrukcji - trzeba liczyć pola i nie zgubić się podczas ukłdania - nie jest to takie proste. Mój synek, lat 5 to uwielbia. A kiedy nam się znudzi układanie ze wzorem wymyślamy własne kompozycje.
3. Potwór, który zjada samochody - to skarpetka w paski, której doszyłam oczy z guziczków. Zabawa polega na tym, że przykładam go do szyby i otwieram jego paszczę, kiedy jedzie samochód. Wygląda to jakby je zjadał. Wojtka to rozśmiesza i mamy zwrot akcji jeśli chodzi o złe emocje. Czasem taki mały Samochodojad potrafi rozładować atmosferę na kilka godzin!
Poznajcie Fafkulca. Fafkulec lubi zjadać samochody. Czasem, jeśli się przeje, wymiotuje nimi. Zdaża mu się też połknąć rowerzystę.
4. Specjalne książki z zagadkami - ciekawe, inne niż wszystko co dzieci mają w pokoju, wyciszające i zajmujące.
5. Karty do gry. Moja Lulu ostatnio odkryła układanie pasjansa a Wojtek uwielbia grę w Wojnę. Bardzo przydatna gra jeśli chodzi o naukę cyferek i szacowanie ilości - mniej/więcej. To tak przy okazji ;-)
6. Karty Dixit - pełnej wersji gry nie da się oczywiście wykonać podaczas podrzucania naleśników, ale można dać dzieciom karty i niech wymyślają hasła. To akurat bardzo lubi moja starsza córeczka Łucja, lat 8.
7. Specjalne książki, takie które nawiązują do aktualnych zainteresowań dziecka np. o piratach czy grzybach trujących. Do czytania i oglądania tylko w wyjątkowych sytuacjach.
Czasem wołam tylko jedno dziecko, drugie i tak za chwilę pojawi się w kuchni. Siadają przy stole, są blisko mnie i siebie nawzajem ale są tak zaabsorbowani
Możesz włożyć do Magicznej Szafki wszystko co chcesz, ale jest kilka zasad:
1. Musi to być coś extra, czego dzieci nie mają na codzień, coś wyjątkowego, odświętnego.
2. Musi to być coś co twoje dziecko bardzo lubi, czyli, jak to mówią w korporacjach “spersonalizowane”, dostosowane do aktualnych zainteresowań.
3. Coś co wycisza, zmienia nastrój, angażuje, sprawia, że dzieci czują się zauważone.
4. Nigdy, przenigdy nie dawaj dzieciom skarbów z sekretnej szafki do zwykłej zabawy w pokoju, albo kiedy one tego zarządają.
5. Co jakiś czas całkowicie zmieniaj repertuar.
Działa na każdego. To, co mam w Magicznej Szafce jest dla moich dzieci ciekawsze od wygrania kolejnego starcia z rodzeństwem, ważniejsze od pokazania kto rządzi w tym domu, sprawia, że dziecko czuje się zauważone i zaopiekowane i nie musi już stawać na głowie, żebyś przeniosła swoją uwagę z kotleta na nie, jednocześnie ty możesz dalej BEZPIECZNIE zawijać gołąbki.
Dzieci często zaczynają się zachowywać jak dzikie zwierzęta, kiedy brakuje im inspiracji, zamknięte w czterech ścianach ciągle widzą te same zabawki, ten sam kolor ścian, tego samego irytującego brata czy siostrę. To naprawdę frustrujące. Ale przecież Ty nie możesz ciągle wymyślać nowych i nowych zabaw i aktywności. Nie możesz przeżywać dzieciństwa swoich dzieci za nie. Po prostu daj im inspirację, kawałek mapy - sami dorysują resztę. Moje dzieciaki zazwyczaj zaraz po numerze z Magiczną Szafką idą do pokoju i znowu fajnie się bawią. Czy nie o to chodziło?