Bułki w dresie/stresie
Jak na policji pracowałam, to chodziłam kierownikowi po bułki do piekarni obok. No i wchodzę kiedyś, a tam taki nie dres nawet a kark, przypakowany i w ogóle. Rozgląda się po tej piekarni z taką miną, że od samego wzroku dostajesz wpierdol. I mówi do tej ekspedientki “DUŻĄ BUŁĘ”. Ona mu podaje i taka zestrachana pyta czy coś jeszcze. On tak patrzy, łypie tymi ślepiami wpierdolu. Zobaczył. Uśmiechnął się. “I rogaliczka z malinkami”
~Zanka











