Zakłócam sobie umysł
Bo mnie truje, sabotuje
Nieprzytomnie
Uciekam wprost do schronu
Schron się kurczy i uciekam
Gdzieś z powrotem
Widzę ojca od metalu
Nie jest ojcem, nie jest ojcem
Adaptacja
Boże czemu i jak długo
Płytki oddech wegetacji
Celebruję
Idę naprzód, tam się kończę
Wstecz się gubię
Idealnie
Stan wzmożenia nie zna ładu
Rzeczy są poudawane
Odpoczynek
Umysł sam się mi zakłóca
Skręca jaźnie osmolone
Przedawnione











