No to pod tę niedzielę recenzja horroru od ludzi robiących podróże z dinozaurami.

ellievsbear
wallacepolsom

#extradirty

No title available
NASA

tannertan36
Fai_Ryy

roma★

shark vs the universe
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
Show & Tell
ojovivo

titsay
I'd rather be in outer space 🛸

Love Begins
Xuebing Du
Today's Document
No title available
🩵 avery cochrane 🩵
Three Goblin Art

seen from Germany
seen from Türkiye
seen from Türkiye
seen from United States

seen from Switzerland

seen from Malaysia

seen from United States
seen from Papua New Guinea
seen from Russia
seen from Türkiye
seen from United States

seen from United States
seen from Malaysia

seen from T1
seen from South Korea
seen from Italy

seen from United Kingdom

seen from United Kingdom

seen from Japan

seen from United States
@gramofontv-blog
No to pod tę niedzielę recenzja horroru od ludzi robiących podróże z dinozaurami.
Parę słów o gierce nadrobionej w ramach nadrabiania ;)
To taka moja relacja z ogrywania wcale już nienowego tytułu.
Parę słów o czarowaniu w szlafrokach :)
Tym razem znów vlogowo. O przemocy, zamordyzmie, dzieciach itp.
Problemy PC Master Race
Moje boje z ogólnie pojętym gamingiem zaczęły się od podróbki "złej, zachodniej, kapitalizmem zepsutej" konsoli Atari 2600. Oczywiście w tej dobrej, socjalistycznej wersji podrobionej. I już na starcie musiałem przyhipsterzyć, bo każdy posiadacz tego wspaniałego sprzętu był dumnym właścicielem konsoli "Rambo". Ja natomiast spoglądałem w ukrytą za ciemnymi okularami twarz Arnolda, nadrukowaną na pudełku dumnie nazwyającym sprzęt "Terminator". Mimo wszystko było to dokładnie to samo. Jako kilkulatek nie miałem pojęcia o wojnach platformowych, a tym bardziej o nieistniejącym jeszcze PC Gamingu. Liczyły się gry, których tytuły nawet nie były istotne (pamiętam, że "Pitfall" to był "Chłopek w dżungli"). Gameplay, rozrywka nie podszyta ideologią i wojnami korporacji. Później przewinęły się przez moje domostwo sprzęty pokroju C64 i Pegasus (na nim grałem jeszcze wiele lat później, mając już peceta). Zapoznałem się też ze wspaniałą biblioteką gier 16bitowych za pośrednictwem Amigi u mojego ziomka. "Mortal Kombat", "Franko", "North&South", "Lotus", "Flashback", "Shadow of Beast", "Street Fighter"... Długo by wymieniać. W każdym razie świt mojego hardkorowego grania miał miejsce właśnie w czasach tych klasycznych tytułów. A co na PC? "Wolfenstein 3D", "Prince of Persia" i "Commander Keen". Grało się... na "Zajęciach komputerowych" w podstawówce. Tak, wtedy takie zajęcia polegały na zapoznaniu się z system Windows 3.11 i (na tych nowszych, ufundowanych z Ministerstwa) Windows 95, obsługa Worda, Painta, koniec. Każdy grał w gierki uruchamiane z okna Norton Commandera... pod Dosem... często bez dźwięku... Granie pecetowe to była wtedy taka straszna bieda. Sytuacja jednak dosyć szybko uległa zmianie. Komputery zaczęły ewoluować w zastraszającym tempie i nawet nie wiedzieć kiedy pojawiła się grafika 3D, otwarte światy, levolution, interaktywne otoczenie... Piece powoli zaczynały się liczyć. Dużo zrobił "Doom", jeszcze więcej "Duke Nukem 3D" i "Quake". To były gry! Ale było też coś innego... Kolega od Amigi dostał szare pudełko z odtwarzaczem CD (wow) zwane Playstation. Kiedy ja zastanawiałem się "czemu Quake mi przycina", on grał w "Tekkena", "Syphon Filter" i "Resident Evil" w kolorze, z dźwiękiem i bez najmniejszych problemów z płynnością. To gry, o których ja na tym marnym blaszaku (486 DX4 @133MHZ) mogłem jedynie pomarzyć. Tak więc przez kolejne lata Plejka kolegi była moim głównym źródłem grania w nowości. Na PC "Settlersi", "Heroesi" i przygodówki. Niesamowitym było dla mnie to, że do Playstation wkładałeś płytę i... grałeś. No grałeś! Żadnej instalacji, ustawień grafiki, dźwięku. Wkładasz, grasz. Jakie to proste! Później oczywiście przyszedł w końcu czas mocnego peceta i nadrabiania pominiętych tytułów. "Metal Gear Solid" przeszedłem na PC. Kilkukrotnie! Kto nie grał, ten nie zrozumie. Nadszedł czas, że granie na PC stało się dla mnie jedyną słuszną formą gamingu. Kolega od Amigi/PSX również dostał PC. Nie znaliśmy innej formy. Konsole poszły w odstawkę. Nie chcieliśmy ich. Niby spoglądaliśmy zawistnie na "Tekkeny" i "Mortale", ale co tam! Na konsolach gry są drogie i w ogóle. No tak, a PC miał ogólnie dostępny, chętny do współpracy i tani sklep w postaci najpierw Bałuckiego Rynku, a później przyszedł czas na dystrybucję cyfrową, czyli sklep torrenta. Możecie teraz się unieść, oburzyć i cisnąć w nas gromem, ale wtedy wszyscy tak robili. Nie jest to usprawiedliwienie? Prawda. Ale my tego nie rozumieliśmy i nie mieliśmy wzorca, przewodnika, który by nas poprowadził. Sam w końcu zrozumiałem czym jest kolekcjonowanie gier, radość z ich zakupu i komfort grania w oryginały, ale to temat na osobny artykuł. Pomijając już ten okres przejściowy, w którym cały czas grałem na PC, nawet nie zauważyłem kiedy zacząłem grać głównie na Xboxie 360. I dlaczego? Jedynymi gatunkami ogrywanymi na PC zostały strzelanki (bo sterowanie) i strategie (bo na konsolach nie ma), a cała reszta na Xboxie, później na PS3. Czemu tak? Nie zastanawiałem się nad tym i dopiero ostatnich kilka miesięcy dało mi odpowiedź. Obecnie jestem właścicielem dosyć mocnego "zestawu komputerowego" (i7-4790K, GTX 970, 8GB RAM), w dodatku wyposażonego w pada od X360 i podłączonego pod 40-calowy telewizor. Pomyślałem ostatnio, że TO PRZECIEŻ KONSOLA! Powróciłem więc nieco do grania pecetowego i wiecie co? Nie chce mi się... Odpaliłem "Hatred". Mała gierka na Unreal Engine 4. W Full HD i (oczywiście) na ultra ustawieniach graficznych. Cholerstwo tnie jak słuchający Tokio Hotel emo po dopalaczach. No serio?! Po to mam ten sprzęt co byłby w stanie uciągnąć Pudziana ciągnącego dwie załadowane ciężarówki po roztopionym asfalcie, żeby się wywalał na takim czymś?! Oczywiście wcześniej musiałem walczyć przez kilka godzin z różnymi sterownikami i instalacjami rurociągu i dopływu gazu od Putina do dysku, bo twórcy spieprzyli sprawę i na mojej konkretnej konfiguracji gra ruszyć nie chciała. Nie byłem odosobnionym przypadkiem, bo brałem udział w dyskusji na forum gry. Odpowiedzi twórców to "u nas działa" i "jest dobrze, nie wiem czemu wam nie działa". Rozwiązanie okazało się bardzo proste, ale nie w tym rzecz. Na konsolach tego nie ma. Wkładasz płytę-grasz. Jak na PSX. To znaczy teraz masz milion patchy, aktualizacji i instalację. Nie ma tak różowo. Ale nadal jeśli Tobie na PS4 chodzi, to na wszystkich PS4 będzie. I będzie sprawiedliwie, tak samo. Teraz cała afera z "Batmanem". Znowu wina twórców, że gra chodzi jak kupa. Mi udało się ten problem ominąć, ale nadal nie ma wydajności, która powinna być na moim sprzęcie. Celowy zabieg WB? Ktoś im zapłacił? Za blokadę 30 FPS na pewno, ale za spieprzenie optymalizacji wątpię. Głupota i pazerność są jedynym wytłumaczeniem. Z wiekiem dostaję już trochę lenia i nie chce mi się męczyć z ustawieniami grafiki, czy włączyć falujące włosy, czy śmierdzenie dymu, żeby to jako tako chodziło. Chcę włączyć grę i grać. Nic poza tym. Do tego jest jeszcze problem niespójności grania pecetowego. Nie ma jednej konkretnej platfomry. Jest Steam, Uplay, Origin, etc. Każde ma własny system aczików, nagród poziomów... I co z tego? Jak gram na Xboxie, to cała moja historia grania jest zapisana. Mam konkretną pulę punktów i rozpiskę w co i jak grałem i dlaczego jestem lepszy od kolegi od Amigi/PSXa. To samo jest na Playstation. W sumie te wirtualne nagrody to pierdółki, które nic nie wnoszą i cieszą tylko nerdów. OK, ale są. I do tego są jednolite na danej platformie. A na PC? Mam któryśtam poziom Steam (który de facto nie wynika z grania) i parę aczików, jakieś trofea z Uplay, coś z Origina... I jak się mam tym chwalić przed innymi? Są jakieś Raptr'y i takie tam, ale... To jest kolejny, oddzielny program! Nadal to nie jest jednolite. W samym plemieniu pecetowców jest rozbicie. Są podplemionka GeForce'a i Radeona, Intela i AMD... To jest w ogóle jakby oddzielna planeta. Kiedyś czytałem taką komentarzową kłótnie typowego PCMasterRace'a, który przekonywał, że "nie jest konsolowym biedakiem" i ma komputer za 5000 złotych, by za chwilę krzyczeć, że "nie jest debilem, który będzie płacił po 200 za gry". Trochę nie załapałem kto tu jest bogaty w takim razie... Prawdą jest, że każdy rodzaj grania ma swoje zalety i wady, żaden nie jest idealny. Jednak wielu pecetowców rzuca argumentem, że "na konsolach grają tylko dzieci". Wydaje mi się, że jest właśnie odwrotnie. Na konsolach grają ludzie, którzy pracują, mają rodziny, obowiązki i nie mają czasu męczyć się z jakimiś idiotycznymi przypadłościami pecetówek. I to jest właśnie odpowiedź na pytanie "Czemu zacząłem grać na konsolach?". Wygoda? No tak. Spójność? Też, ale przede wszystkim BRAK CZASU.
Nie bałem się starej krwi i zrobiłem o niej materiał :)
No to zapraszam na zapoznanie się z moją opinią na temat naszego “Dobra narodowego”.
Recenzja kontrowersyjnej gry o strzelaniu do ludzików :)
I kolejne odpakowanie do mojej kolekcji :)
No to jednak się udało! Jest recka nowego Mortala, więc jak zwykle “kozak, polecam” :)
Takie tam moje smęcenie i pouczanie ludzi o grafice w Wiedźminie, ale połączone z konkursem.
Słów kilka o zacnym remasterze
Oczywiście znowu zapomniałem powiadomić o recenzji. Tym razem Bloodborne, czyli WRESZCIE hitowy exclusive na ps4 :)
Jakbyście nie radzili sobie z Ebrietas to polecam :)
Moje mierzenie się z ekshibicjonizmem pudełkowym :)
I pająk padł, więc i poradniki rozwijać się będą :)