Jako przedmiot koncentracji wybieramy emocje. […] Jeśli mamy problem ze złością, ją właśnie powinniśmy uczynić przedmiotem medytacji. Musimy z nią pracować, gdyż bez tego nie uporamy się z kłopotami, jakie się z niej biorą. Nie możemy tłumić jej na siłę, nawet zdławiona nadal w nas pozostanie, powinniśmy zatem pracować dalej i zaprzyjaźnić się z nią. Musimy być dla naszego gniewu mili: zrozumieć i poznać jego naturę, poświęcać mu uwagę i aktywnie się nim zajmować. Jeżeli będziemy robić to powoli, metodycznie i wytrwale, z czasem przestanie nas niepokoić. Teraz odbiera spokój, ponieważ brakuje nam uwagi i na wszystko mu pozwalam - jak zwykle, od czasu bez początku. Zamiast godzić się na to, co chce, powinniśmy naszą złość śledzić i szpiegować, dowiedzieć się skąd przychodzi, gdzie mieszka i jak działa. […] Powtarzanie „złość, pragnienie itd. są złe”, podobnie jak robienie z nich kozła czy obwinianie się z ich powodu niczemu nie służy - zamiast tego, trzeba z nimi pracować. […] złość stanowi po prostu naturalną cześć umysłu i jako taka zwyczajnie się pojawia. Pracujemy z nią jednak, żeby to urzeczywistnić. Innymi słowy, wykorzystujemy emocje i myśli, aby urzeczywistnić prawdziwą, fundamentalną naturę umysłu. Bez nich, bez pomieszania i splamień nie moglibyśmy tego dokonać. Dlatego właśnie jesteśmy im wdzięczni. Podkreślam to, bowiem bez ich zrozumienia nie moglibyśmy urzeczywistnić prawdziwej natury własnego umysłu.
Sangje Njempa Rinpocze, Zasady ćwiczenia umysłu, s. 73












