Też tak macie, że jak w dzień wolny się nie wyśpicie, to uważacie ten dzień w pewnym stopniu za zmarnowany? Dosłownie, niezależnie od tego, jak reszta dnia się potoczy.
Zawsze, jak wypada mi jakiś wyjazd, na który muszę wstać wcześniej, to jadę tam zajebiście zniechęcona, i mimo że plany na ten wyjazd są super, nie potrafię się nimi w pełni cieszyć xD tym bardziej, że te wyjazdy są ściśle związane z życiem towarzyskim. Kocham moich przyjaciół, bardzo się cieszę z każdego spotkania z nimi, tym bardziej, że zdarzają się naprawdę rzadko, ale kurwa jak jadę tam zmęczona, to przez resztę dnia albo jestem lekko poirytowana, albo jestem bez życia i ciężko nawiązać ze mną bardziej intensywny kontakt.