L. Wałęsa - Bolek W.
Gęba się głupawo uśmiecha, kiedy w rzekomo wolnym i demokratycznym kraju Unii Europejskiej po 26 latach wolności, na pawlaczu największego aparatczyka minionej epoki, jego wdowa znajduje niezwykłą polisę na życie w dostatku - teczkę niejakiego “Bolka”, tajnego współpracownika. Nie jest to jednak zwykły TW, jak setki czy tysiące innych. Ten to podobno bohater, wyzwoliciel i twórca nowej, ponoć cudownej Rzeczypospolitej Polskiej. Zdążył przeskoczyć przez plot, odebrać Nobla, zostać prezydentem i objechać świat głosząc dobra nowinę - mamy wolność bez krwi, dobrobyt i umiłowaną niepodległość. Łza wzruszenia sama kręci się w oku, a słowa więzną w gardle. Pech chciał, że nagle po raz kolejny pada okrutne podejrzenie, że kryształ i heros nie jest święty i przejrzysty. Tym razem głos zabrała historia, matka durnych historyków, autorów książek wyssanych z palca.
Afera rozkwita i znowu seria najważniejszych pytań - kto śmiał nagrywać, spisywać, fałszować ujawniać, oczerniać patriotę?! Reszta jest nie ważna, koniec i kropka! Przecież nikt nigdy nie odpowiadał, bo po co, za strzały do górników - bo to zagubione niczym w westernie kule karabinów, Stan Wojenny - który był konieczny, skatowanie księdza P. - przez jakiś zwykłych morderców, itp. itd. A jeszcze dziś ten sam aparatczyk z piekła się śmieje, widząc ilu baranów wierzy bezgranicznie, pozbawionych myślenia.
Pytam więc Pana bohatera - LW-TW-Bolka, bo logika mojego myślenia nie pozwala mi milczeć: 1. Czemu miota się Pan jak w ukropie, raz podpisując lojalkę, innym razem niczego nie dotykając piórem, kradnąc dokumenty kiedy jest okazja, przy jednoczesnej amnezji - co, gdzie, kiedy, z kim i na cholerę? 2. Dlaczego brzydzący się mordercami, oprawcami, komuchami, ciemiężycielami nieskazitelny Twórca Wolności, pił wódkę z aparatczykiem, ba - podawał mu rękę? 3. Jakim cudem to słynne “ja” na 10 lat, dało temu samemu aparatczykowi spokój, dostatek i bezkarność, kiedy inni z fotografii i filmów, a było ich tysiące, klepią biedę i niepamięć poza negatywem? 4. Z jakiego powodu wszyscy z drugiej strony stołu, są dziś w centrum uwagi, także Pana, a Ci co mieli dostać “sto milionów”, mogą jedynie pocałować herosa w dupę i to też nie na żywo, bo nie zwykł on chodzić piechotą wśród pospołu? 5. Po co w klapie nosić Matkę Boską - co rok to większą i narażać ją na pośmiewisko gęb, koło których Pan z taką lekkością siada, mino że tę samą kobietę do dziś ze ścian zrywają i plugawią jak, kiedy i gdzie chcą? 6. I wreszcie ostatnie, choć można by zadać tysiące jeszcze pytań - jak to się dzieje, że do dziś największy ponoć symbol Polski nie nauczył się mówić poprawnie ojczystym językiem? Czyżby “nie chcem, ale muszem”?
Wy również pomyślcie, rozejrzyjcie się w koło, połączcie fakty I korzystajcie z mózgu, zanim po raz kolejny ośmieszycie siebie, innych i tę podobno wolną mlekiem i miodem płynąca krainę, gdzie kruszynę chleba…












